niedziela, 28 grudnia 2014

Rozdział 1

Zamknęłam szafkę w szatni po czym wyszłam przed budynek najlepszej szkoły tańca w całym Los Angeles, wcześniej zostawiając klucz u zaprzyjaźnionego ochroniarza. Zimny wiatr owiał moją twarz, włosy od razu znalazły się w wielkim nieładzie, Założyłam kaptur na głowę, schowałam ręce głęboko do kieszeni, poprawiłam torbę na ramieniu po czym ruszyłam dalej po schodach. Było po 2 w nocy. Mój zespół taneczny poszedł już dawno do domu, a ja zostałam dłużej by poćwiczyć. Doszłam w końcu do ulicy gdzie nie było żywej duszy. Zaczęłam grzebać po kieszeniach w poszukiwaniu kluczyków.
- Niech to szlag!- Krzyknęłam sama do siebie. Mimo wszystko kobieta pozostaje kobietą jeżeli chodzi o kluczyki. Po chwili jednak odnalazły się w tylnej kieszeni moich jeansów. Wsiadłam do mojego auta po czym odpaliłam silnik. Kochałam warkot tych maszyn. Od dziecka coś mnie do nich ciągnie. Dobra to co i tak nocka z głowy więc nie zaszkodzi się troche zabawić. Ruszyłam z piskiem opon w jedno z często odwiedzanych przeze mnie miejsc. 

                         Muzyka

Wjechałam w ciemną uliczkę lecz po chwili ujrzałam duży tłok, półnagie laski i wyjabane w kosmos wozy. Ustawiłam się na linii startu po czym wysiadłam i podeszłam do Billy'ego.
- Kogo ja widze! Dawno cię tu nie było. Już myślałem, że psy cię zgarnęły.- Ciemnoskóry przybił mi piątke po czym zaczął nawijać dalej.
- Mnie? Za szybka dla nich jestem.- Oboje zaczęliśmy się śmiać.- Jaka stawka?
- 2 patole.
- Podbijemy do 5?- Podniosłam jedną brew na co ten uśmiechnął się szeroko.
- Lubissz wyzwania co Chachi?
- Albo gram albo trace. To co?
- Dobra czekaj!- Billy podszedł do dwóch innych kolesi,którzy patrzyli na mnie z pogardą.- Stawka to 5 patoli wchodzicie w to czy sobie odpuszczacie?- Dwaj bruneci spojrzęli po sobie po czym dali mu kase. Po chwili i ja dorzucilam swoją część.
- Laska daj zajrzeć pod maske!- Jeden z tych osiłków podszedł do mojego czarnego Nissana Skyline GTR.
                                                

- Zaglądaj sobie, ale  i tak przegrasz.- Podniósł przednią część samochodu po czym zlecieli się inni.
- Japierdole skąd ty masz taki silnik!!- Spojrzał się na mnie z niedowierzaniem na co wzruszyłam ramionami.
- Mam swoich dostawców. ścigasz się czy wymiękasz?!
- Jasne, że ścigam!- Zamknął klape po czym wrócił do swojego kolegi.
- Stary ona ma tam tyle podtlenku azotu, że może ją zabić.
- No przecież się nie wycofasz teraz!- Patrzyłam się na nich i śmiałam sama do siebie.
- Wsiadaj jedziemy!- Wykonałam tą samą czynność co oni czyli zajęłam miejsce kierowcy po czym przygotowałam się do wyścigu. Na środek wyszła skąpo ubrana blondynka z flagą w rękach.
- Gotowi?!- Kiwnęliśmy głowami w tym samym czasie. Spojrzęliśmy się po sobie po czym ruszyliśmy na sygnał startu. Nacisnęłam lekko pedał gazu i już wtedy byłam na prowadzeniu. Potem już cały czas z wielką łatwością przeżucałam biegi. Bywały momenty kiedy, jeden z tych debili wyprzedził mnie jednak nie na długo. Próbowali użyć nawet dopalacza ale i tak na marne. Tylko lamusy tego używają, prawdziwi kierowcy ścigają się tylko na biegach chociaż nie powiem bo i ja tego czasami używam. Do mety zostało jeszcze kilkanaście metrów.
- Dobra dość tej zabawy, nudzę się do cholery!- Odkręciłam butle z azotem po czym nacisnęłam czerwone guziki na kierownicy. Od razu "wbiło" mnie w fotel. Wyszłam daleko na prowadzenie a po chwili minęłam linie mety, na której już czekał wiwatujący tłum. Zatrzymałam się po czym wysiadłam, podszedł do mnhie Billy z forsą. Oddałam mu tysiaka mnie nie zbawi jemu sie przyda.
- Dzięki! świetny wyścig z resztą jak zawsze!- Posłał mi uśmiech pelny wdzięczności. Jeszcze raz tej nocy przybiliśmy sobie piątki. Tamci już nie przyjechali, rezygnowali i opuścili wyścig.
- Hah wiadomo! Dobra trzymaj się niedługo znowu tu zagoszcze.- Rzuciłam na odchodne następnie szybko wsiadłam do samochodu i odjechalam. Drogi przez które wracałam do domu były oświetlone latarniami. Na ulicach mimo tak późnej godziny widziałam pary trzymające się i idące za ręce, grupy nastolatków wracających z imprezy, a nawet matke z dzieckiem w wózku. Ta no jasne każdy ma rodzine oprócz mnie. Dlaczego mama i tata musieli zginąć w tym pieprzonym wypadku samochodowym?!! Przez to zostałam całkiem sama. Od 15 roku życia musiałam radzić sobie sama ze wszystkim.
- Dość tego Chchi! Przestań się nad sobą użalać.- Skarciłam samą siebie. Ale taka była prawda brakowało mi rodziców. Bylam bez nikogo na tym pieprzonym świecie.  Z tego wszystkiego rozpędziłam  się jak szalona! Po kilku minutach jazdy z za zakrętu pojawiły się psy.
-Kurwa ! Będzie zabawa! - pomyślałam w duchu. Współczułam im, że wogólę zaczęli za mną jechać . Na liczniku  ponad 200, w lusterku  widać tylko oddalający  się samochód gliniarzy . Zwolniłam, aby mogli mnie dogonić. Doganiają . Przede mną  pojawiło się kilka zakrętów. Przyśpieszyłam jeszcze bardziej, po czym zaciągałam co chwilę tylko hamulec ręczny.
-Jak ja kocham to auto! - Patrząc w lusterko nie widziałam już nikogo. Dojechałam wreszcie na moją ulice. To takie pustkowie, że prawie nikogo tu nie ma. I dobrze można w spokoju robić to wszystko bez

         
konsekwencji. Wjechałam do garażu i zaparkowałm obok innego samochodu. Wysiadłam, wzięłam torbe z przedniego siedzenia po czym udałam się na góre. Dochodząc do drzwi domu, wyjęłam  klucze. Jednak zamek był rozwalony, a klamka wyrwana...


======================

Hej, hej hej!!!!!
Wiec tak jest to pierwszy rozdzial i mam nadzieje ze sie podoba! Bardzo prosze was o komentarze i wsparcie. Do nastepnego! :*

5 komentarzy:

  1. Opowiadanie zapowiada się ciekawie. Na razie uwaga skupiona na głównej bohaterce. :)
    Szkoda tylko, że tak krótko. Mogłabyś umieścić więcej opisów, np. samochodu albo gdy Chachi przyjeżdża na wyścig (np. opis okolicy, samochodów z którymi miała się ścigać, opis Billego i wyjaśnienie kim jest dla Chachi, bo na razie dość tajemniczy z niego jegomość ;) )
    Co do spraw technicznych pojawiło się kilka błędów ortograficznych i gramatycznych:
    - "ochroniaża" - ochroniarza
    - "Spojrzęliśmy" - spojrzeliśmy
    - "przeżucałam" - przerzucałam
    - "trace" - tracę "maske" - maskę (ogólnie zamiast e - ę )
    - staraj się unikać kolokwializmów w narracji typu: "Oddałam mu tysiaka mnie nie zbawi jemu sie przyda." czy też "wyjabane w kosmos wozy", dzięki temu opowiadanie będzie bardziej estetyczne :)
    - również postaraj się nie używać skrótów myślowych jako przykład podam wcześniejsze zdanie "Oddałam mu tysiaka mnie nie zbawi jemu sie przyda." - można to napisać w inny sposób, np.: Oddałam mu tysiąc dolarów. Mnie taka suma nie zbawi, a jemu te pieniądze się przydadzą.
    - uważaj też na przecinki i znaki interpunkcyjne, w niektórych miejscach brakuje przecinków (sama mam z nimi problem ;)), w jednym miejscu natrafiłam też na kropkę oddzieloną w dwóch stron spacjami np:
    "Bywały momenty kiedy, jeden z tych..." - przecinek przed "kiedy" a nie za
    "Próbowali użyć nawet dopalacza ale i tak na marne" - przecinek przed "ale"

    Mam nadzieję, że moje porady okażą się przydatne. :)
    Życzę powodzenia oraz weny w dalszym pisaniu! :)

    Pozdrawiam! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuje za uwagi. Postaram się dostosować do nich, jednak czasami nie mam na to wpływu nie pisze sama więc rozumiesz. Mam nadzieje, że będziesz tu często zaglądać:) Do pisania zainspirował mnie właśnie twój blog :*
      Do następnego rozdziału!

      Usuń
  2. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziekujemy! Taki komentarz to dla nas ogromna motywacja :*

      Usuń
    2. Przepraszam cie bardzo ale niechcacy usunelam twoj komentarz :*

      Usuń