sobota, 24 stycznia 2015

Rozdział 5

PRZECZYTAJ NOTKĘ POD ROZDZIAŁEM!!!!




Oczy powiększyły mi się kilkakrotnie, a serce zabiło pięć razy szybciej. Wściekłość zaczęła krążyć w moich żyłach. Wstałam  z hukiem  po czym kopnęłam krzesło, które od razu się przewróciło. Wszyscy aż podskoczyli. Ze złości oraz z bezradności chwyciłam się za głowę stojąc tyłem to reszty. Dopiero tu był, dopiero się z nim widziałam. Kurwa mać! Zabili kolejną osobę. Znaliśmy się już kilka ładnych lat. Zawsze mogłam na niego liczyć. Boże nie daruje im tego! Za cholerę nie mogłam zebrać myśli do kupy!               
- Kto i w jaki sposób go zamordował?!- Oparłam się rękoma o stół po czym spojrzałam gliniarzowi w oczy.
- Strzał w tył głowy. Nie mamy odpowiednich dowodów ale prawdopodobnie to Jake Evans 
za tym stoi. Czekali na niego w jego domu. Jednak na 1000% nie stoi za tym Braga bo przecież siedzi. Evans pracuje dla kogoś innego i nie jest to człowiek twojego ojca.- To co usłyszałam sprawiło, że już nie wytrzymałam. 
- Dziękuje za informacje. Niech pan już idzie!- Uderzyłam otwartą dłonią w stół tym samym przygryzając górną wargę. Co tu się dzieje, z kim Billy miał na pieńku!? Braga siedzi już od roku więc nie ma szans, że to on. Do tego, to Brian go tam wsadził.
- Aria nie rób nic głupiego. Zajmiemy się tym.- Jeferson zerwał się na równe nogi.
- Do widzenia.- Odwróciłam się napięcie po czym pobiegłam do swojego pokoju. Wparowałam do garderoby biorąc inne ciuchy i od razu zaczęłam się przebierać. Jedyne co teraz wypełniało moje żyły to nieopanowana wściekłość i chęć zemsty. Kiedy już stałam ubrana na nowo. Wyszłam z pokoju, trzasnęłam drzwiami po czym po raz kolejny zaczęłam biec tym razem do garażu. Ujrzałam w nim całą ekipę. Olałam ich, otworzyłam wielką metalową szafę, z której wyciągnęłam dwa pistolety. Przeładowałam jeden z nich aby sprawdzić czy wszystko jest ok.
- Co chcesz zrobić?- Dominic odezwał się do mnie z wielkim opanowaniem na twarzy.
- Jak myślisz?! Nie odpuszczę im.- Ominęłam go po czym wsadziłam jeden z pistoletów za pasek na spodniach przeznaczony specjalnie do tego.
- Jedziemy z Tobą.- Brian skrzyżował ręce na torsie oraz spojrzał mi w oczy hipnotyzując mnie tym samym swoimi niebieskimi tęczówkami.
- Nie ma mowy, nie narażę was na to!- Wszyscy podeszli do mnie z wielką pewnością wymalowaną na twarzach.
- Jesteśmy rodziną i problemy rozwiązujemy razem.- Letty położyła dłoń na moim lewym ramieniu przez co automatycznie na nią spojrzałam.
- A JA mam ochotę skopać komuś tyłek.- Rom zatarł dłonie na znak, że jest gotów do pracy.
- Zaufaj nam. Będzie dobrze, a sama sobie nie poradzisz.- Han przejrzał mnie wzrokiem na wylot. Spuściłam głowę w dół i głośno wypuściłam powietrze z płuc. Mieli rację, sama nie dam sobie rady z Jake' iem i jego ludźmi. W końcu zdecydowałam się aby wziąć ich ze sobą.
- Zbierajmy się, bierzcie broń i jedziemy.- Jeszcze za nim wykonali moje polecenie przytulili mnie szybko. Trwało to może dwie sekundy, a potem wszyscy się wręcz rozbiegliśmy. Każdy brał pistolet i wsiadał do osobnego samochodu. Ja jedynie pojechałam z 
Brian'em ponieważ plan wymyślony w tej sekundzie polegał na tym, że miałam się dostać przez dach. Pierwszy pojechał Dom, a potem my i cała reszta za nami. Jedynie Tej został by wszystko monitorować.
- Wiesz co robisz?- Brian zerknął na mnie lecz zaraz  z powrotem skupił się na drodze. Jechaliśmy ponad 180 km/h. Także i u niego widać było zdenerwowanie.
- Nie, ale nie mam wyjścia.- Wzięłam krótkofalówkę aby poinformować resztę o tym co robimy.
- Dom jedzcie od frontu.
- Jasne, zaskoczymy ich jeśli wjedziemy im prosto do warsztatu.- Dom skwitował szybko moje polecenie.
- Tej co z Psami?- Ponowiłam próbę kontaktu tym razem z Parker'em.
- Czysto, macie wolną rękę.- Odetchnęłam z ulgą na tą myśl. Przynajmniej jeden kłopot z głowy.
- Brian jedz w lewo.- Wskazałam ręką w kierunku wąskiej uliczki. O' Conner natychmiast wykonał moją prośbę i ostro skręcił. Po paru minutach naszym oczom ukazał się niski i obskurny budynek w którym paliły się światła.
- Są. Podjadę od drugiej strony będzie łatwiej.- Zwolnił nieco oraz zgasił światła. Kiedy dojeżdżaliśmy na tył warsztatu zwolnił jeszcze bardziej do minimalnej prędkości.- Gotowa?
- Tak.- Pokiwałam głową po czym zrobiłam wdech i wydech, adrenalina znacznie  mi podskoczyła. Czułam jak z każdą sekundą wypełnia mój układ nerwowy coraz bardziej i szybciej.
- Uważaj na siebie.
- Będę.- Spojrzał na mnie ostatni raz po czym wyszłam przez szybę prosto na dach auta. To chyba najłatwiejsza rzecz do zrobienia tego wieczoru. Skoczyłam na drabinkę prowadzącą na dach po czym weszłam po niej na górę. W oknie ujrzałam tego Sukinsyna i pięciu innych kolesi. Nigdy dotąd ich nie widziałam.
- Możecie zaczynać.- Dałam im znać poprzez krótkofalówke. Widziałam, że się zbliżają. Otworzyłam po woli i cicho okno na samym końcu pomieszczenia po czym spuściłam się na rękach w dół. Usłyszeli coś jednak schowałam się za jeden z samochodów. Zaczęli iść w moim kierunku ale wtedy nasza ekipa wjechała z hukiem przez wielkie szyby. Mordercy mojego kumpla chcieli uciekać, ruszyli w moją stronę więc wtedy stanęłam im na przeciw celując w jednego z nich. Reszta ekipy zrobiła to samo. Jake i jego ludzie rozproszyli się, wsiedli błyskawicznie do kilku samochodów i odjechali z piskiem. Zrobiliśmy dokładnie to samo. Tym razem 
wzięłam motor, który stał pod ścianą. Wyjechałam zaraz za Dominic' iem i Letty. Jednak bardzo szybko ich dogoniłam. Tamci kierowali się w stronę morza jednak aby tam dojechać trzeba było przejechać strome wzgórze z zakrętami, na którym w sumie się znajdowaliśmy. Jeden z nich zajechał mi drogę i kiedy chciałam zahamować nie mogłam. Zrobiłam szybki unik. Cholera to nie ma hamulców!! Rozpędziłam się do180km/h. Zaczęłam manewrować gdyż tamci nie dawali za wygraną. Jednak Dom czegoś się domyślił. Podjechał bliżej i zaczął krzyczeć w moją stronę.

- Co jest?!!
- Nie mam hamulców!- Usłyszałam tylko jak przeklina, a potem każe Brian'owi i Roman'owi mnie ściągnąć. Letty, Gisele i Han pojechali z nim goniąc resztę. Dwójka moich przyjaciół podjechała tak iż byłam w środku. Rom wychylił się prawie do połowy po to aby mnie złapać.
- Musisz złapać mnie za rękę i jakoś skoczyć!!- Spojrzałam się najpierw na jednego potem na drugiego i zdecydowałam się na szybkie wykonanie tego. Podjechali jeszcze bliżej. Przełknęłam ślinę, lewą stopę postawiłam na baku, a potem nie zastanawiając się dłużej, odbiłam się i skoczyłam. Rom złapał mnie za prawą rękę co spowodowało, że poleciałam na maskę. Ogarnęłam się szybko i weszłam przez szybę na miejsce kierowcy zastępując Roman'a. On jedynie krzyknął  głośno na znak, że nam się udało.
- Dzięki.-Posłałam mu szybki uśmiech po czym spojrzałam na Brian'a jadącego obok. Wziął do ręki przedmiot naszego kontaktu.
- Teraz ja chcę się pobawić, weźmy się do roboty.
- Nie gadajcie tylko pomóżcie!- Letty skarciła nas, na co tylko przyśpieszyliśmy. Wtedy ujrzałam jak Dom uderza samochód jednego z nich. Auto dachowało, a następnie spadło ze skarpy. Po chwili kolejne tak skończyło tylko załatwione przez Han'a. Nagle z dwóch kolejnych zaczęli strzelać. Przestrzelili oponę Gisele. Nie zważając na to pojechaliśmy dalej.
- Masz plan?- Rom siedząc obok musiał zadać mi pytanie. Inaczej nie był by sobą.
- Mamy plan? Tej?- Po raz kolejny zwróciłam się do przyjaciół.
- Nie, robimy to co w czym jesteśmy najlepsi. Czyli improwizujemy.- Brian wyręczył Informatyka i odpowiedział na pytanie w sumie Pearc'a, a nie moje.
- Wy bierzcie te dwa czarne, Chachi i Brian bierzemy tego Jake'a.- Dom wydał mi polecenie, które ogromnie mi się spodobało. Letty Han skręcili w lewo goniąc tamtych. O' Conner pojechał  w prawo by pojechać górą, a Dominic jechał obok mnie. Wtedy ten skurwiel zaczął do nas strzelać.
-Rom łap się za broń!- Ciemnoskóry chwycił broń z tylego siedzenia po czym zaczął strzelać przez otwartą szybą. Nic to nie dało ponieważ nie mógł dobrze wcelować. Prawie cały czas pudłował. Chciałam podjechać od prawej by zepchnąć Evans'a za barierki ale było zbyt wąsko na tym odcinku. Kiedy już myślałam, że nie dam rady go dorwać Brian zajechał mu drogę. Razem z Dom'em zaczęliśmy gwałtownie hamować. Staliśmy nie ruchomo czekając co zrobi ponieważ wysiadł z samochodu. Zrobiliśmy to samo lecz ostrożnie, schowałam się za otwartymi drzwiami aby w razie czego strzelić. Dominic razem z Brian'em podeszli do niego, lecz wtedy Jake wycelował w nich trzymając po jednym pistolecie w obydwóch dłoniach. Chłopaki zatrzymali się gwałtownie Patrzyli na niego bez żadnych emocji na twarzach lecz wewnątrz na pewno ich roznosiło. Ruszyłam w ich stronę po cichu także z bronią w dłoniach.
- Nie trzeba było mieszać się w nie swoje sprawy.- Po wypowiedzeniu tych słów, puścił oczko Blondynowi i już miał pociągnąć za spust kiedy ja zrobiłam to pierwsza. Upadł gwałtownie na ziemię, a ja opuściłam gnata. W tej chwili poczułam dziwne ukłucie w sercu. Staliśmy we trójkę patrząc się na siebie. Po chwili jednak podeszli do mnie i mocno przytulili. Strzeliłam jeszcze kilka razy po to aby samochód się zapalił, a potem wybuchł. Ciało Evans'a spłonęło razem z samochodem gdyż leżało zaraz przy nim. Teraz czułam jak wszystkie emocje ze mnie spływają. Wypuściłam powietrze z płuc, spojrzałam ostatni raz na płomienie ognia i we trójkę udaliśmy się do swoich samochodów. Rom wyszedł nam na przeciw. Brian objął mnie pocierając przy tym ramię.
-Chodźmy.- Pociągnął mnie w stronę samochodu do, którego wsiadłam od strony pasażera. Milczeliśmy prawie przez cały czas. Po drodze Han scholował Gisele aby auto wróciło do naszego garażu.
- Dobra robota.- Dom z dumą w głosie pochwalił nasz wyczyn przez krótkofalówke.
- Dobra, bo nasza!- Odpowiedziałam mu mimo wszystko ciesząc się jak nigdy.
- No nie powiem spisaliście się. Chachi, ale następnym razem nie wsiadaj na obcy motor.- Tej także dołączył się do naszej rozmowy.
- Co to w ogóle było do cholery?! Jesteś zdrowo rąbnięta.- Roman zaczął temat mojej wpadki na tym ścigaczu.

- Nie sądziłam, że nie będzie miał hamulców! 

- Toretto z krwi i kości, "jedź albo giń" co Aria?- Mój braciszek zaczął się ze mnie lekko podśmiewywać na co tylko z lekkim uśmiechem pokręciłam głową.
- Dom musicie zmienić motto bo ona kiedyś naprawdę się zabije.- Super jeszcze Brian się teraz na mnie uwziął.
- Bujaj się! Poczekaj aż wrócimy do domu wtedy coś ci pokaże.- Spiorunowałam go wzrokiem ale pomyślałam, że po powrocie przejadę się jeszcze raz, jednak już na swoim ścigaczu.
- O nie, kolejny powiewający grozą pomysł.- Blondasek przewrócił oczyma na co pokazałam mu "fucka".
- Cholera niech ktoś się zatrzyma i zabierze mnie od niego!- Krzyknęłam przez krótkofalówkę na co O' Conner parsknął śmiechem.
- Jeśli powtórzysz ten numer ze skokiem na moją maskę to z chęcią cię zabiorę od niego.- Rom jak zwykle nie zrobi czegoś bezinteresownie. Kolejny na moją czarną listę. Jak tak to pierwszy do budzenia mnie, a teraz to co?!
- Spieprzaj bo przywalę ci w to wielkie czoło.- Kuźwa Brian nie patrz się tak na mnie! Blondyn cały czas bacznie mi się przyglądał.
- UUU co wymiękasz?!- Super teraz Rom zaczął mnie podpuszczać ale dobra niech mu będzie.
- W twoich snach! Chcesz się przekonać to podjedz bliżej.- Zasugerowałam,  na co usłyszałam szybkie "ok". Spięłam włosy w kucyk po czym zaczęłam wychylać się przez okno.
- Jesteś szalona.- Brian skwitował moje zachowanie na co tylko uśmiechnęłam się chytrze. Chłopak zwolnił abym mogła w miarę bezpiecznie wykonać ten manewr. Wspięłam się na dach przez okno, cały czas mocno się trzymając. Kiedy Rom miał podjechać Letty go zajechała, a ja przeskoczyłam na jej dach,  po czym weszłam do środka. Przybiłyśmy sobie piątki.
-Dzięki, Brian coś ćpa czy jak?- Zapytałam, trochę się śmiejąc z jego miny gdyż właśnie jechał obok nas. Wyglądał na trochę urażonego jednak było to dla żartów.
- Nie, ale to świetny facet uwierz mi. Stara się co do ciebie.- YYYYYYYY  zaraz co?!!!!!! W jakim sensie się stara?!
- Letty co to znaczy, że się stara?!-Spytałam jak na razie spokojnie i opanowanie.
- Stara się nawiązać z tobą dobry kontakt. Bardzo możliwe, że będzie chciał czegoś więcej niż przyjaźni. Jednak spokojnie komu jak komu ale jemu możesz zaufać i nie bać się iż coś pójdzie źle.- Słuchając jej, kiwałam głową z niedowierzaniem. Cholera jasna, jeżeli naprawdę jemu zależy trochę bardziej to mogiła. Nie powiem, że mi w ogóle  na nim nie zależy bo bym skłamała. Jednak Ja nie jestem gotowa na miłość czy związek. Nie po tym co było, już przez jednego płakałam przez niego nie zamierzam.
- Świetnie po prostu.- Wypuściłam głośno powietrze z płuc.
- O kim tak rozmawiacie, o mnie co ?- Brian odezwał się przez krótkofalówke. Facet założyłeś  mi podsłuch czy co?! Kolejny jasnowidz się znalazł zaraz po Roman'ie.
- Chciałbyś O' Conner.- Letty z zawziętą miną próbowała go spławić.
- Pewnie, że bym chciał.
- Ej ludzie zamiast dyskutować może skupcie się na jeździe. Brian ja widzę co ty kombinujesz jeśli ją skrzywdzisz skopie ci dupę.- Dominic wtrącił się do naszej rozmowy. Zaraz tu wybuchnę przysięgam! O co im wszystkim chodzi?!
-Han, Tej ratujcie błagam!- Jęknęłam żałośnie i odwróciłam się w stronę jadącego obok Japończyka.
- Może już się nie przesiadaj i nie skacz dzisiaj więcej po dachach.- Tej odpowiedział z lekkim rozbawieniem w głosie na moje wołanie o pomoc.
- Chachi lepiej nie bo Brian się wkurzy.- Ekstra czyli teraz i Han spiskuje przeciwko mnie. Uderzyłam się otwartą dłonią w czoło. Letty, która prowadziła zaśmiała się z mojej reakcji. Ja z nimi nie wytrzymam długo.
- Letty zjedz na stację benzynową.- Wskazałam ręką na zjazd znajdujący się paręnaście metrów dalej. Spojrzała na mnie podejrzliwie  po czym wykonała moje polecenie. Reszta widząc to zahamowała i udała się razem z nami na szybki postój. Wysiadłam z samochodu i pośpiesznie poszłam do kasy kupić paczkę papierosów. Zapłaciłam i wyszłam. Na zewnątrz stali wszyscy wokół samochodu Dominic'a. Wyjełam jednego szluga po czym zapaliłam. Stanęłam obok nich wciągając dym do płuc. Nie palę na codzień ale po tych wszystkich wydarzeniach potrzebuje tego. Spojrzeli na mnie obojętnie.
- Chce ktoś?- Wyciągnęłam w ich stronę rękę, w której trzymałam fajki. Wziął Brian i Dominic reszta odmówiła.
- Często palisz?- Han spojrzał na mnie z zaciekawieniem trzymając dłonie w kieszeniach.
- Tylko przy takich dniach jak dzisiaj. Ogólnie nie lubię palić.- Tak nie lubię palić mimo, że to właśnie robię. Palenie nie sprawia mi jakiejś tam przyjemności. Dym można powiedzieć iż po prostu mi śmierdzi.
- Ja rzuciłem, paliłem po dwie paczki dziennie.- Japończyk zaczął opowiadać w końcu coś o sobie. Wydawał mi się strasznie skryty, aż do teraz.
- Czyli to dlatego ciągle coś jesz? Musisz mieć coś cały czas w rękach i w buzi?- Zerknęłam na niego z zaciekawieniem po czym wypuściłam dym z płuc.
- Dokładnie, szkoda zdrowia. Wole zginąć w wypadku niż przez to świństwo.- Han rzucił wzrokiem na mojego papierosa, a potem na mnie. Dopiero po chwili dotarło do mnie to co powiedział. Wyrzuciłam papierosa na ziemie po czym ugasiłam przydeptując go.
- Masz rację.
- Jedź albo giń! - Roman krzyknął do nas z wielkim uśmiechem na twarzy na co wszyscy zareagowaliśmy śmiechem. Była to aluzja co do mnie.
- Rom bądź już cicho!- Gisele go skarciła. Stała obok ze skrzyżowanymi rękoma na piersiach obok Han'a. Po jej minie widać było, że jest nieźle wkurzona.
- Wyluzuj trochę.- Ludzie błagam Rom chce się kłócić z Gisele? Nie powiem odważny jest, albo wyjątkowo głupi.
- To nie tobie ten koleś przestrzelił oponę i  odstrzelił lusterko! Więc raz w życiu się zamknij bo nie trudno wcelować w twoje wielkie czoło.- Gis wydarła mu się przed twarzą. Jego reakcja była bezcenna. Uśmiechnął się tępo kiwając przy tym głową na znak, że rozumie. My natomiast wręcz ugryźliśmy się w język lub jak w moim przypadku w wargę aby tylko nie zacząć się śmiać.
- Zbierajmy się już, nie będziemy tu sterczeć pół nocy.- Dominic poważnym już głosem ponaglił nas abyśmy wracali do domu.- Aria, chodź pojedziesz tym razem ze mną.- Pośpieszył mnie ruchem ręki. Podążyłam za nim, a następnie wsiadłam do samochodu zapinając pasy. Odpalił silnik i ruszyliśmy z piskiem opon. Reszta była zaraz za nami, z tego co widziałam.
- Czemu to zrobiłaś?- Dom przerzucił bieg po czym spojrzał mi w oczy.  Miał je tego samego koloru co ja.
- Ale co niby?- Zmarszczyłam brwi na znak, że nie wiem o co chodzi. O co mogło mu chodzić? Pewnie o Billy'ego i to wszystko, ale jednak wolę wiedzieć dokładnie co miał na myśli.
- Dlaczego tak bardzo zależało ci na zemście?- Głośno wypuściłam powietrze z płuc. Cholera musiał zapytać prawda? Nienawidzę takich pytań rzecz jasna.
- Nie wiem. Po prostu to taki jakby odruch. Naprawdę nie wiem, robię to co uważam za stosowne. Taki impuls i tyle.- Przysięgam, że nie wiedziałam co powiedzieć. Nie umiem tłumaczyć takich rzeczy. Dobra tam, mniejsza z tym.
- Taki odruch.- Uśmiechnął się zadziornie tym samym nabijając się ze mnie. Miałam ochotę palnąć go w ten jego ogolony łeb.
- Oj nie śmiej się Ja nie mam jeszcze dyplomu od zabijania jak ty!- Ha! Niech się odczepi od takich tematów. Odegrałam się na nim. Jednak taka prawda on zabił więcej ludzi ode mnie.
- Nie mam dyplomu.- Zerknął na mnie kącikiem oka po czym odpowiedział z lekkim rozbawieniem.
- Jak tam chcesz.- Taaaa i na tym nasza rozmowa się zakończyła. Reszta też się w ogóle nie odzywała. Było jakoś tak dziwnie. Spojrzałam tylko na Brian'a jadącego po mojej prawej i posłałam mu lekki lecz sztuczny uśmiech, który odwzajemnił. Po dojechaniu do domu wszyscy zajęli swoje miejsca w garażu. Oni wszyscy poszli na górę, a ja zostałam aby zobaczyć w jakim stopniu uszkodzili auto Gisele. Obejrzałam go dokładnie z każdej strony. Czyli rzeczywiście tylko opona do wymiany i nowe lusterko trzeba założyć. Przykucnęłam także przy zderzaku aby zobaczyć czy nie jest 
obtarty. Na szczęście z nim było wszystko dobrze. Wtedy ktoś stanął za mną. Kiedy się odwróciłam zobaczyłam Brian'a, który oglądał coś w ręku. Wstałam aby móc się przyjrzeć co to takiego.
- To chyba twoje.- Podał mi mój łańcuszek z krzyżykiem. Dostałam go od przybranych rodziców przed ich śmiercią. Musiałam go zgubić i nawet nie zauważyłam, że go nie mam na szyi.- Zgubiłaś kiedy wychodziłaś przez okno.- Zaśmieliśmy się oboje na wspomnienie o tym zdarzeniu. Podał mi go po czym od razu zapięłam go sobie z powrotem na szyi.
- Dzięki.- Uśmiechnęłam się do niego co oczywiście odwzajemnił. Nagle zauważyłam jego zamyśloną minę. Podrapał się z tyłu głowy po czym wypalił szybko.
- Słuchaj, może poszlibyśmy gdzieś jutro?- Zatkało mnie na początku. Nie wiedziałam co mam powiedzieć. Po krótkim zastanowieniu postanowiłam, że nie mam nic do stracenia. W końcu nie mówię, że go nie lubię. Może nie będzie tak źle.
- Ok, jeśli bardzo ci zależy to tak.- Na moją odpowiedz od razu się rozpromienił.
- To może ta restauracja...- Nie dokończył gdyż mu przerwałam. Nienawidzę sztywnych... cholera to jest randka! Czasami naprawdę mam ochotę się palnąć w ten mój głupi łeb.
- Tylko nie to, jak najbardziej wystarczy mi plaża albo spacer po parku. Nie lubię tak na sztywno i w ogóle.- Posłałam mu lekko przepraszające spojrzenie.
- Jasne, nie ma sprawy. To co może być o 20?
- Tylko mi nie  mów, że po mnie przyjedziesz bo mieszkamy w jednym domu.- Oboje się roześmieliśmy. Spojrzał mi w oczy i od razu utonęłam w jego pełnych życia, niebieskich tęczówkach . Jasna cholera ile ja go znam? Może dwa dni i już idę z nim na randkę. Co się ze mną dzieje?!
- Nie, nie powiem. - Zbliżył się do mnie na dość bliską odległość.
- A co tu się dzieje?!-  Tej w naprawdę odpowiednim momencie wszedł do pomieszczenia. Podszedł i położył ręce na moich i Brian'a ramionach, tym samym uwieszając się na nas.
- Nic, tylko Brian do mnie zarywa.- Puściłam oczko Ciemnoskóremu na co prychnął śmiechem.
- Stary wiesz, że Dom cię zabije. - Blondasek spiorunował go wzrokiem na znak iż Tej ma się zamknąć.
- Wole zaryzykować. Idź już sobie.- Patrzyłam na nich z rozbawieniem. Dużo nie brakowało, a wybuchnęłabym tu nieopanowanym śmiechem. Zasłoniłam sobie usta bokiem dłoni.
- Nie śmiej się, bo narażasz go na stratę życia.- Perker pogroził mi palcem na co pokazałam mu język.- Będziesz miała go na sumieniu.
- Trudno będzie jednego mniej.- Wzruszyłam ramionami i udałam się na górę. W salonie siedzieli wszyscy i pili. Nie miałam ochoty się z nimi zabawiać.- Ja już idę na górę. Cześć wam!- Rzuciłam szybko i udałam się w kierunku schodów, a następnie pobiegłam do swojej sypialni. Zapaliłam wszystkie możliwe światła i poszłam do łazienki. Nalałam pełną wannę wody i nie żałowałam przy tym płynu do kąpieli. Rozebrałam się i po rzuceniu ciuchów na podłogę weszłam do ciepłej wody. Kiedy już czułam, że mam po prosu dość wyszłam wycierając się ręcznikiem. Wysuszyłam włosy, a następnie pokręciłam je lokownicą. Założyłam miętową piżamę i wyszłam przeczesując włosy palcami. Na moim łóżku zastałam Brian'a. Zdziwiłam się lekko i zmarszczyłam brwi.
- Co robisz?- Rzuciłam szybko i podeszłam do okna by je zasłonić.
- Aria, przepraszam cię. Jeśli ta moja propozycja na wspólne wyjście cię uraziła to przepraszam.- Spojrzał na mnie z lekką skruchą w oczach jak i nadzieją w jednym.
- Nie, co ty. Dawno nigdzie nie byłam, nawet na głupiej plaży więc miło będzie gdzieś iść. I przestań mnie ciągle przepraszać.- Wzruszyłam ramionami i usiadłam obok niego.
- W takim razie, dobrze wiedzieć.- Potarł dłoń jedna o drugą, a potem wstał i udał się do drzwi.- Dobranoc.- Uśmiechnął się do mnie zniewalająco.


- Dobranoc.- Odpowiedziałam mu trochę mniej entuzjastycznie gdyż byłam już zmęczona. Zamknął drzwi, a ja weszłam pod pościel wcześniej zamykając drzwi na klucz na wypadek Roman'a. Jednak cały czas przewalałam się z boku na bok. Nie mogłam zmrużyć oka. Nie było to powodem, że tamci siedzieli w salonie, śmieli się i pili. Było to spowodowane lękiem. Bałam się, po protu się bałam. Bałam się tego co może nadejść. Dzisiaj było to co było i wiem, że to dopiero początek. Będzie jeszcze gorzej. Jednak nigdy nie przejmowałam się takimi rzeczami. Teraz  boje się o nich. O moją rodzinę. Znam ich dopiero z dwa może trzy dni ale już są dla mnie najważniejsi. Nie wiem co bym zrobiła gdyby ktoś z nich nagle odszedł. Nie wiem czy bym sobie z tym poradziła.  Dzisiaj Brian i Dom byli na celowniku, nie wiadomo jak by było gdybym nie strzeliła. Wiem, że sama wybrałam ten świat i kocham go ale czasem chciałabym cofnąć czas. Nie ja nie mogę! Wstałam by zejść do kuchni i wziąć proszki nasenne. Od kluczyłam drzwi i potruchtałam do kuchni, w której znajdował się Han. Stał przy mikrofali z butelką piwa w ręku. Prawdopodobnie robił popcorn. Podeszłam do szafki by wyciągnąć proszki.
- Czego szukasz?- Spojrzał na mnie podejrzliwie, a następnie skierował w moją stronę butelkę z piwem.
- Nie dzięki, szukam tabletek nasennych.- Zmarszczył brwi po czym wyjął gotowy popcorn i wsypał do  plastikowej miski.
- Ej sory jeśli jesteśmy za głośno, powiem im żeby się przymknęli.- Wzięłam od niego trochę białej przekąski i wsadziłam sobie do buzi po chwili połykając. Pokiwałam na znak, że nie chodzi o nich.
- Po prostu myśli doprowadzają mnie do szału.- Połknęłam znalezionego proszka i popiłam wodą.
- Rozmiem to, gdy za dużo rzeczy dzieje się na raz człowiek przestaje sobie radzić. Wszyscy dobrze zdajemy sobie sprawę z tego, że przewróciliśmy twój świat do góry nogami. Ale wiesz jeśli wolisz zawsze przecież możemy stąd zniknąć.- Napił się po raz kolejny "zupy chmielowej" po czym wzruszył obojętnie ramionami. Przytuliłam się do niego mocno. Coś w środku na jego słowa pękło we mnie.
- Nie możecie zniknąć bo właśnie tego się najbardziej boje. Boje się, że się obudzę, a was już nie będzie. Obiecaj mi, że nigdy nie zostawicie mnie samej.- Wiem rozczuliłam się nad sobą, ale nie wiem dlaczego Han tak na mnie działa. Prawie się popłakałam na jego ramieniu. Odstawił popcorn i butelkę po czym odwzajemnił mój gest tym samym gładząc moje plecy.
- Spokojnie, obiecujemy ci to wszyscy. Nie zawiedziesz się na nas.- Odkleiłam się od niego na te ostatnie słowa. Otarłam szybko jedną łzę, która spłynęła mi po prawym policzku.
- Dziękuje.- Wyszeptałam to jedno słowo o wielkim znaczeniu.- Dobranoc Han.- Dopełniłam swoją  i tak krótką wypowiedz , a następnie poszłam z powrotem na górę. Zamknęłam za sobą drzwi i wślizgnęłam się pod ciepłą pościel, wcześniej jeszcze gasząc światło. Poczułam iż proszki zaczynają powoli działać. Powieki same zaczęły mi opadać i już dłużej z nimi nie walcząc zasnęłam. Jednak pod czas momentu zasypiania zamknęłam w swej dłoni krzyżyk od rodziców, tym samym przypominając sobie o nich. Ostatnia pojedyncza łza wydostała się z mojego oka i spłynęła po policzku znikając na poduszce.


----------------------------------
Hej!!!!
Tak!!! Wyrobiłam się z czasem *brawa* haah. Wiem, wiem rozdział mógłby być o niebo lepszy. Jednak bardzo was proszę o komentowanie. Z całego serduszka dziękuję trzem dziewczyną, które swoimi komentarzami pod ostatnim postem zmotywowały mnie, (popłakałam się czytając wasze komentarze hahah). Zrobiłam sobie zeszyt na moje pomysły i ogl tak do tego bloga. Zapisałam sobie w nim WSZYSTKIE komentarze. Także kiedy próbuje zebrać myśli otwieram go, czytam te miłe słowa i wtedy daję rade. Mam parę pytań do was:
1) Jak z muzyką? Podoba wam się? Pasuje do odpowiednich fragmentów?
2) Jak z gifami? Chcecie ich więcej?
3) Chcecie zwiastun?
4) Co byście zmienili na blogu ( dodali coś albo usunęli)?
To tyle kocham was wszystkich z całego serca<3 Gdyby komuś się nudziło niech napisze mi jak on widzi dalszą fabułę. Chcę zobaczyć jak daleko sięga wasza wyobraźnia :D

P.S Ten gif mnie rozwalił, leże na podłodze i nie mogę się ogarnąć. ahahah ale to ja, mnie  śmieszy wszystko. Tak wgl to muszę wam powiedzieć w sekrecie, że Aria jest trochę takim moim odzwierciedleniem. Tworzę ją w duży stopniu na moich zachowaniach czy charakterze ale ciiicho to tylko dla wtajemniczonych :P

17 komentarzy:

  1. Tak, bardzoo chcemy zwiastun ! Muszę Ci powiedzieć że czytałam już parę blogów tego typu i żaden mnie tak bardzo nie zainteresował. Wchodzę na twojego bloga parę razy dziennie i sprawdzam czy nie ma nowego rozdziału <3 Jezu jaki ten Han jest dobry, wreszcie się otwiera ^^ Mam nadzieje że między Braianem a Chichi coś będzie i że Dom go nie zabije ;> hahaha. Świetny blog proszę pisz dalej ;* I tak w sumie to fajnie by było jakbyś dodawała więcej gifów. A muzyka jest idealnie dobrana. Weny życze kochanie ;d /Marzena

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak bardzo mnie żaden nie zainteresował jak twój * /Marzena

      Usuń
  2. Bardzo mi się podoba rozdział i poprzedni też. Brian jest taki słooodki.... Ahh.. gdybym takiego miała, to przykułabym go do kaloryfera, żeby nie zwiał... ;D
    Gifa już widziałam, ale nie lubię go, bo powstał w nawiązaniu do wypadku Paula Walkera. :(
    Sorki, że tak późno, ale mam sesję i od groma zaliczeń, więc nie wyłażę z książek. :( Jak tylko zdam to napiszę coś bardziej sensownego. Obiecuję! :D

    PS. Nie poddawaj się i pisz dalej. W końcu trening czyni mistrza i tylko słabi się poddają! ;)

    Pozdrawiam ;*
    Pogonistka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hahhh wiem, ze jest slodki zobaczysz go w nastepnym rozdziale :* haha nie ma sprawy powodzenia z sesja i napisz czy zdalas :D ale na pewno zdasz<3 nie poddaje sie bo powiedzieli mi ze bedzie wpierdol hahahah
      Buzka!

      Usuń
  3. Spyknij Brian'a i Chaci ze sobą, albo niech tylko się pocałują :D Więcej stylizacji i gifów , a tak to blog mega ciekawy♥

    OdpowiedzUsuń
  4. CUDAŚNE CUDEŃKO <3 CZEKAM NA NEXT, JEST ŚWIETNY ! DZIEWCZYNO PISZ DALEJ, BO JAK NIE TO WIESZ :d HAHAH XDD /SANDRA

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem, wiem dziekuje kochanie:* jestem juz w polowie 6 rozdzialu :D

      Usuń
    2. To ja czekam z niecierpliwością ;d /Marzena

      Usuń
    3. HAH dobrze wiedziec:) bede musiala sie w takim razie sprezyc. Rozdzial ogl juz napisalam ale teraz te poprawki jeszczd i inne rzeczy 😲😒😖👎

      Usuń
    4. A tak w suuumie to kiedy masz feriee kochana ? ;)
      Ja również czekam :D I życzę weny na następne rozdziały :) :* /SANDRA

      Usuń
    5. Ja od jutra:D a ty? Takze duzo czasu na pisanie :* bardzo ci dziekuje<3rozdzial powinien byc juz jutro;)

      Usuń
    6. Oki oki ;d Ja też mam od dzis ^^ No to czekamy / SANDRA

      Usuń
  5. A tak właściwie to co z tym zwiastunem ? Masz czas by go zrobić ? ;* O widzę że wszystkie mamy od dziś ferie <3 /Marzena

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dodalam juz krotki i beznadziejny zwiastun w nowej stronie "zakladce":*

      Usuń