niedziela, 15 lutego 2015

Rozdział 7

Leżałam w łóżku ze słuchawkami na uszach. Była szósta rano, a ja już nie spałam. Minął ponad miesiąc od tych wszystkich wydarzeń, a mnie nadal co noc nawiedzały koszmary. Bardzo często śnią mi się rodzice ginący w wypadku, albo ktoś z naszej ekipy tracący życie. Mimo to, przez ten miesiąc dużo się nie zmieniło. Wszystko wręcz ucichło. Policja dała nam spokój, po tym jak odkupiłam warsztat. Jedynie Brian'a szukał ktoś z FBI ale sprawa jest już załatwiona. Właśnie, z Brian'em jesteśmy najlepszymi przyjaciółmi, tak samo jak z pozostałą częścią ekipy. Jedyny problem w tym, że Go kocham. Zdałam sobie z tego sprawę niedawno. Tak Aria Toretto się zakochała, to coś niecodziennego, a wręcz nienormalnego. Spędzaliśmy ze sobą dużo czasu i jakoś samo wyszło. Jednak nic mu nie mówię bo nie chce niczego zepsuć. Za każdym razem jak go widzę w żołądku lata mi rozwścieczone stado motyli. Mimo to jestem singlem i w sumie dobrze mi z tym. Ogólnie czekam na dalsze rozwinięcie się akcji. Życie samo wybiera nam drogi i trzeba po nich iść, czy się tego chce czy nie. Innego wyjścia nie ma. Dobra koniec o Brian'ie bo jakoś to będzie! Nasza ekipa jeszcze bardziej zespoiła się w całość. Kocham i uwielbiam ich wszystkich. Nie wiem co bym zrobiła gdyby ich teraz nie było. Przez ponad trzy tygodnie, dzień w dzień siedzieliśmy od rana do nocy w warsztacie doprowadzając do ładu wóz O'Conner'a. Trochę nam to zajęło i kosztowało sporo pracy, ale warto było nie powiem. Na pogrzebie Billy'ego byłam jednak sama, nie wzięłam reszty bo uznałam, że nie ma co robić zbędnego tłoku bo  przecież oni i tak go nie znali. Jedyne uczucie jakie mi tam towarzyszyło to złość. Stałam tam z dłońmi zwiniętymi w pięści, patrzyłam się cały czas na trumnę, a potem na grób. Nie mogłam darować tego, że to on odszedł. Poszłam stamtąd jako ostatnia i to w nocy. Nie wiem czemu nie mogłam odejść od tego miejsca. Dopiero Dominic przyjechał i zabrał mnie do domu. Taaa leże tu już jakiś czas i wzięło mi się na wspominki. Normalnie bym wstała ale obok mojego łóżka na dmuchanym materacu śpi właśnie Dom i nie chcę go budzić. Przez te moje sny i wydzieranie się po nocach postanowił,że będzie mnie "pilnował". Kiedy byłam temu przeciwna i nie chciałam tego on i tak stawiał na swoim. Mówiłam mu, że skoro i tak tu jest to żeby kładł się normalnie ze mną ale uparł się, że wtedy ja się nie wyśpię. Trochę wkurza mnie jego obecność tutaj, ponieważ on jest z Letty. Wiadomo pewnie chcą spędzić wieczór, czy noc razem, a on jest tu ze mną zamiast z nią. Jedyny plus jest taki, że kiedy wstaje i wyglądam jak szop pracz to nie muszę się tym przejmować w jego obecności. Usiadłam po cichu rozglądając się po pokoju. Nie minęło sporo czasu, jest 06:10. No super i co będę teraz robiła przez tyle czasu? Wyłączyłam muzykę, odłożyłam słuchawki ostrożnie na szafkę nocną i opadłam bezwładnie z powrotem na materac. Jednak po chwili nudzenia się, chciałam wziąć książkę z szafki nad łóżkiem. Najciszej jak potrafiłam stanęłam na nim i kiedy otworzyłam małe drzwiczki wszystko się wysypało. Każda książka, magazyn o pierdołach, zeszyt lub zwykła kartka. Wszystko wyleciało z hukiem na łóżko, podłogę, a jeden niebieski notes trafił w mojego brata. Walnęłam się otwartą dłonią w czoło. Idiotka!! Dom od razu się obudził, z wkurzoną jak i za razem zdziwioną minął zrzucił go z siebie. Następnie spojrzał na mnie pytająco.
- Taki mały wpadek, sorki.- Wzruszyłam ramionami z niewinną miną na twarzy po czym wzięłam się szybko za upychanie tego wszystkiego z powrotem do szafki.
- Która godzina?- Dominic wstał, a następnie usiadł u mnie na łóżku.
- 06:25.- Odpowiedziałam po czym skoczyłam obok niego upadając na tyłek. Wtuliłam się w niego dość mocno, a on objął mnie ramieniem. Uwielbiałam to robić, fajnie mieć starszego brata. Przyznaje, że przy nim czuję się bezpiecznie. - Naprawdę nie musisz spać tutaj. Idź do siebie i się w końcu wyśpij.- Widziałam jego zmęczoną twarz. To nie pierwszy raz gdy widzę Go w takim stanie. Oczy miał podkrążone i lekko sine.
-Wiem co robię. Nie powinnaś być tu sama.- Pogłaskał mnie po plecach po czym oderwaliśmy się od siebie.
- Dominic nie będziesz tu więcej spał po to by mnie pilnować. Nic mi nie będzie, naprawdę.
- Jeszcze zobaczymy, ale dobra teraz pójdę trochę do Letty.- Wstał i udał się w stronę wyjścia.
- Jasne, idź.- Puściłam mu oczko i już po chwili zniknął za drzwi zamykając je za sobą. Wypuściłam powietrze z płuc i poszłam do
#36 garderoby po ubrania. Wzięłam pierwsze z brzegu i udałam się do łazienki. Napuściłam całą wannę wody i nalałam dużo czekoladowego płynu do kąpieli. Weszłam do niej powoli, gdyż woda była trochę gorąca. Kiedy już przyzwyczaiłam się do jej temperatury, położyłam się rozkoszując chwilą. Czekoladowy zapach rozpieszczał mój umysł przez co prawie zasnęłam. Kiedy do tego doszło, szybko się umyłam i wyszłam. Spuściłam wodę i wytarłam ręcznikiem. Ubrałam się, umyłam zęby i ogarnęłam jeszcze włosy za nim opuściłam pomieszczenie. Potem jeszcze pościeliłam łózko i wypuściłam powietrze z materaca. Dom nie będzie tu już spać, zaczynało się to robić dziwne po dwóch tygodniach. Spojrzałam na zegarek, wskazywał już 08:15. Mimo to oni pewnie nadal śpią. Wyszłam z pokoju i udałam się do salonu. W całym domu panowała totalna cisza. Położyłam się na kanapie i włączyłam telewizor,w którym totalnie nic nie było. Kiedy tak leżałam bezczynnie, telefon zaczął mi dzwonić. Odebrałam go, w słuchawce usłyszałam niespokojny głos dyrektorki akademii.
- Dzień dobry, co się stało?- Usiadłam leniwie i wyłączyłam pilotem telewizor.
- Aria wiem, że odeszłaś ale potrzebuje cię dzisiaj. Połowa moich nauczycieli jest na zwolnieniu lekarskim. Jutro już wraca jedna z nauczycielek, ale chcę abyś dzisiaj zajęła się najmłodszą grupą.- O nie!!! Błagam nie!! Lubie uczyć te maluchy ale  nie chcę się tam pokazywać. Nie po moim odejściu.
- Przykro mi, nie dam rady dzisiaj- Odpowiedziałam jej z największym smutkiem w głosie jaki tylko umiałam z siebie wydobyć.
- Ale Chachi jesteś moją jedyną nadzieją, proszę cię!- Przewróciłam oczami na jej błaganie. Dobra niech stracę. Ta Babka  zawsze mi pomagała, dużo dla mnie zrobiła więc jestem jej to winna.
- Dobrze, już jadę. Zaraz będę.
- Dziękuje, ratujesz mi życie!- Krzyknęła mi do słuchawki, a ja odruchowo odsunęłam telefon od ucha. Rozłączyłam się i pokiwałam głową z lekkim uśmiechem na ustach. Podniosłam się przeciągając, a następnie potruchtałam do sypialni po torbę z ubraniami i zbiegłam do garażu garażu. Wsiadłam do samochodu i wyjechałam. Po drodze włączyłam radio i nuciłam cicho piosenki, które znałam.  Po dotarciu na miejsce weszłam do szatni by szybko
girl#1 się przebrać, a potem prosto na sale gdzie dzieciaki już czekały. Postanowiłam, że skoro i tak jestem na małe zastępstwo dam im trochę "wolności". Zrobiliśmy małą rozgrzewkę, pokazałam im parę kroków, a na koniec sami układani choreografie. 

*
Właśnie wychodzę z akademii, a jest już 15:30. Okazało się, że jeszcze jedna grupa nie miała nauczyciela na dzisiaj. Skoro i tak już tu byłam to zajęłam się i nimi. Pomijam to, że jestem bardzo zmęczona i głodna. Chce iść do domu i walnąć się na kanapie. Kiedy mijałam ostatnią sale w drodze do wyjścia ktoś mnie zawołał. Zajrzałam zza drzwi, w środku znajdowało się stado tych idiotów. Przerzuciłam oczyma, wypuściłam powietrze z płuc, a następnie weszłam do nich z zadziorną miną.
- Co jest?- Skrzyżowałam ręce na piersiach i uśmiechnęłam się do nich tępo.
- Boże jak ty wyglądasz. Coś ty z siebie zrobiła?!- Emily zaczęła lustrować mnie wzrokiem od góry do dołu na co lekko wkurzona odwróciłam głowę.
- Ja? Normalnie wyglądam. To ty masz włosy jak na mopie i  tone szpachli na twarzy tak, że widać cię z kilometra. Myślałam, że sezon na Jelenie w twoim przypadku zaczyna się na lato.- Odgryzłam się robiąc przy tym głupie miny. Widziałam jak po woli robi się czerwona. Mimo wszystko łatwo ją wyprowadzić z równowagi.- Poza tym mam w dupie to co o mnie myślisz, najlepiej by było abyś stąd wyszła bo powietrze marnujesz. Przez ciebie normalni ludzie nie mają czym oddychać.- Boże po co ja z nią w ogóle dyskutuje?! To nie ma żadnego sensu. Odwróciłam się w stronę drzwi by upuścić to miejsce.- Cześć wam!- Rzuciłam na odchodne i już miałam wyjść gdy zatrzymała mnie jednym zdaniem.
- Ej wiesz co? Ten twój Brian jest nieziemski w łóżku!- Odwróciłam się napięcie i podeszłam do niej. Krew zagotowała się w moich żyłach. Miałam wrażenie, że zaraz wybuchnę! Do jasnej cholery co to ma znaczyć!!?
- Co powiedziałaś?!- Wydarłam się jej prosto w twarz.
- To co słyszałaś, przekaż mu iż z chęcią to powtórzę.- Posłała mi całusa, w tej chwili miałam olbrzymią ochotę jej przyjebać raz, a porządnie!
- Nie wierze ci, kiedy niby się z nim przespałaś?- Zacisnęłam dłonie w pięści by trochę się uspokoić co jednak nie wiele dało.
- Dwa tygodnie temu, był w Night Clubi'e z twoim Braciszkiem, dwoma czarnuchami i Chińczykiem. No nie powiem, niezła z was ekipa. Prawie każda rasa człowieka. Chcesz mogę pokazać ci zdjęcie.- Nie!!!! Błagam nie!!! Wszystko tylko nie to! Chłopaki rzeczywiście byli dwa tygodnie temu w clubie! Miałam ochotę się tam rozryczeć jak małe dziecko. Jednak moja wściekłość wzięła górę. Rzuciłam się na nią. Tamci mimo, że przez cały czas stali cicho i się patrzyli teraz próbowali nas rozdzielić. Po jakimś czasie udało im się. Ja jestem cała, ale jej podbiłam oko. 
Należało się tej Suce! 
- Tej i Roman nie nazywają się czarnuchami Dziwko, a Han jest Japończykiem! Nie wasz się więcej tknąć palcem Brian'a bo przysięgam, że oberwiesz jeszcze bardziej!- Spojrzała na mnie po czym prychnęła śmiechem, chciałam dopaść ją jeszcze raz lecz za mocno mnie trzymali. Wyrwałam się i szybkim krokiem wyszłam stamtąd. 


Wsiadłam do samochodu i rozpłakałam się jak nigdy dotąd. Nie jestem z Brian'em ale coś wewnątrz mnie pękło jak bańka mydlana. Nie mogłam w to uwierzyć. Każdy tylko nie on! Przejechałam kilkanaście metrów i mój samochód stanął. Cholera, zapomniałam zatankować! Uderzyłam ręką o kierownice i wysiadłam z wozu. Zamknęłam go i zaczęłam iść w stronę domu cały czas płacząc. Chciałam zadzwonić, ale za złość nie wzięłam telefonu z domu. Boże gorzej być już nie może! To najgorszy dzień mojego życia! I właśnie w tej chwili zaczęło jeszcze kropić!- Nie! Nie błagam, czym tak zgrzeszyłam?!- Spojrzałam w niebo i otarłam zapłakane policzki. Dlaczego akurat z nią musiał  się przespać?! Nie to wszystko to stanowczo za dużo jak na jeden dzień. Mam dość. Chcę do domu po to by zamknąć się w pokoju i zawinąć w koc. Po 20 minutach poruszania się pieszo zaczęło jeszcze bardziej padać. Byłam już nieźle przemoczona. Kopnęłam niewielki kamień leżący na mojej drodze. Obok mnie przeszła para pod parasolem, trzymali się za ręce i byli prze szczęśliwi. Załkałam jeszcze bardziej. Czułam się żałośnie, jak totalna idiotka. Kochałam kogoś kto nie kocha mnie. Obiecałam sobie, że nigdy więcej się nie zakocham oraz iż nie będę płakała przez chłopaka. I nie płaczę to fakt, ja tylko ryczę i wyje jak nienormalna. Boże co ja robię ze swoim życiem?!
 Co się ze mną dzieje?! Nigdy taka nie byłam. Oni  zmienili mnie o 180 stopni stopni w jeden miesiąc. Pokazali, że najważniejszą wartością jest rodzina i miłość. Codziennie się zastanawiam dokąd to moje nienormalne życie mnie zaprowadzi ale tego się nie spodziewałam! To jest jakieś nienormalne, mogłabym nakręcić hiszpański komedio-dramat. ,,Moda na sukces" jest lepsza od tego. Dlaczego doszło do tego wszystkiego?! Skrzyżowałam ręce na piersiach i lekko się zgarbiłam by zrobiło mi się trochę cieplej. Przestałam na chwilę płakać tylko po to aby teraz przyszłą kolejna fala łez, tym razem jeszcze większa. Jedyna dobra rzecz to taka, że nie jestem umalowana wtedy by było jeszcze gorzej.  
- Cholera Aria!- Wtedy usłyszałam dobrze znany mi głos. Odwróciłam się by zobaczyć jak w moją stronę biegnie nie kto inny tylko Brian. Nie no pięknie! Mam olbrzymią ochotę zapaść się pod ziemię. Stanął na przeciwko mnie jednak spuściłam lekko głowę by nie widział mojej twarzy.- Gdzie masz samochód?
- Paliwa mi zabrakło więc go zostawiłam.- Starałam się by mój głos brzmiał jak najbardziej normalnie.
- Nic ci nie jest? Dominic dostał sms z wiadomością, że cię śledzą. Grozili, że mamy na ciebie uważać.- Patrzyłam się w ziemię więc nie wiem jaki miał wyraz twarzy. Nie chciałam go w sumie widzieć.
- Nie, nic.
- Widziałaś kogoś dziwnego?
- Nie.- Przydeptałam sobie lewego buta. By tylko nie musieć na niego patrzeć.
- Zaraz ty płakałaś?- Uniósł mój podbródek do góry. Zamknęłam oczy by nie spotkać jego wzroku. Szybko się wyrwałam i otarłam twarz.
- Nie to tylko deszcz.
- Nie kłam, przecież widzę. Masz czerwone i podpuchnięte oczy. Co się stało?- Spojrzałam prosto na niego i walnęłam prosto z mostu.
- Zeszmaciłeś się z Emily- Pojedyncza łza spłynęła mi po prawym policzku. Ruszyłam przed siebie ponownie lekko się garbiąc. On chwile stał w miejscu zdezorientowany. Jednak po chwili dogonił mnie i zatrzymał. Stanął prze mną i delikatnie trzymał za ramiona.
- Zaraz, o czym ty mówisz?
- Byłam w akademii powiedziała mi, że przespałeś się z nią.- Spojrzałam na niego obojętnie, a on lekko się zdenerwował.
- Posłuchaj nie spałem z nią. Fakt wypiliśmy parę drinków, ale gdy się dowiedziałem jakie macie relacje i kim jest od razu stamtąd wyszedłem.- Zaczął się mi tłumaczyć co było zupełnie nie potrzebne. W tej chwili miałam to głęboko gdzieś. W tej chwili nie było mi przykro, ja po prostu byłam nieziemsko wkurwiona.
- Nie ważne to twoje życie, rób co chcesz.- Minęłam go i poszłam dalej. Teraz także mnie dogonił i zatrzymał. Gdyby ktoś popatrzył na to od boku powiedział by, że jesteśmy nienormalni.
- Więc czemu się wściekasz?!- Spojrzał mu prosto w oczy  i zastanawiał się co mu powiedzieć. Spuściłam wzrok i ruszyłam dalej. - Chachi to powiedz chociaż dlaczego płaczesz!- Krzyknął za mną. Stanęłam jak wryta. Musze mu w końcu powiedzieć! Odwróciła się napięcie i podeszłam do niego.
- Bo cię kocham ty pieprzony Idioto!!- Wydarłam się na pół miasta. Podejrzewam, że tutejsi mieszkańcy to słyszeli. Dodatkowo zaczęło lać jeszcze bardziej.- BO cię kocham, teraz już wiesz. Spokojnie, dobrze wiem, że to nic nie zmienia.- Przyciągnął mnie do siebie i 
namiętnie pocałował. Odwzajemniłam pocałunek i wplotłam swoje palce w jego blond włosy. Nie wiem co to wszystko znaczyło, ale podobało mi się. Po oderwaniu się od siebie spojrzałam na niego pytająco.
- Ja ciebie też. Najbardziej na świecie, jak nikogo innego. Kiedyś bałem się, że gdy będę sam zapomnę co to miłość ale wtedy pojawiłaś się ty. Twoje oczy śnią mi się każdej nocy. Nie mogę przestać o tob...- Nie dokończył gdyż teraz to ja uciszyłam Go pocałunkiem. Uśmiechnął się podczas niego. Boże byłam tak cholernie szczęśliwa jak nigdy dotąd.
- Teraz jesteś tylko moja.- Spojrzał mi w oczy co sprawiło, że utonęłam w jego niebieskich tęczówkach.
- Podoba mi się to.- Uśmiechnęłam się szeroko, a on jeszcze raz musnął moje wargi. 

- Nie pozwolę cię skrzywdzić Chachi.- Wtuliłam się w niego 
mocno, a on zaczął gładzić moje mokre plecy. Boże co to wszystko znaczy? Nie mogę naprawdę w to wszystko uwierzyć. Tak nagle wszystko odwróciło się na dobrą stronę?- Chodź jesteś cała mokra, nie ukrywam podoba mi się to ale jednak lepiej abyś nie była chora.- Spiorunowałam go wzrokiem na co przewrócił oczyma. Złapał mnie za rękę i pociągnął w stronę samochodu. Wsiadłam od strony pasażera i od razu włączyłam ogrzewanie, które dopiero po paru minutach zaczęło dmuchać ciepłym powietrzem .Nagle pewna myśl przyszła mi do głowy, zaczęłam się śmiać. Brian spojrzał na mnie pytająco.
-Z czego się tak śmiejesz?- Uniósł jedną brew do góry.
- Jestem ciekawa jak zareaguje reszta na to, że jesteśmy razem. Już to sobie wyobrażam.- Uśmiechnął się lekko, po czym stanął na czerwonym świetle. Pocałował mnie i lekko przygryzł oraz pociągnął moją dolną wargę. Było to niesamowite uczucie.
- Nieważne jak. W nalepszym wypadku Rom wymyśli sobie, że trzeba to oblać i nawali się jak  ostatnio.- Wzruszyłam ramionami i skupiłam się na drodze. Strugi deszczu odgarniały w szybkim tępię wycieraczki. Nim się obejrzałam byliśmy już w garażu. Zastaliśmy w nim wszystkich. Sześć par oczu zwróciło się na nas. Kiedy wysiedliśmy Brian od razu zjawił się przy mnie i splótł nasze dłonie.
- YY, a wy to co zimno wam, że sobie ręce grzejecie?- Rom spojrzał na nas głupkowato. Wtedy podnieśliśmy dłonie trochę wyżej by się domyślili o co chodzi. Kiedy do tego doszło Rom zaczął się śmiać.
- Ej gratulacje, trzeba to oblać!- Spojrzałam na mojego chłopaka, Jezu jak to cudnie brzmi, po czym oboje się zaśmialiśmy.
- Widzisz mówiłem.- Puścił mi oczko,  a ja pokiwałam głową z dezaprobaty.
- Miałeś ją znaleźć Stary, a nie rozkochiwać.- Tej dla żartu pokiwał głową jak by był niezadowolony po czym roześmiał się. Dom podszedł do nas od tyłu i poklepał po ramieniu Brian'a.
- Pamiętaj co ci mówiłem.- Uśmiechnął się do niego zadziornie, a mnie przytulił.
- Dobra nie róbmy z tego teraz afery na skale światową. Może jeszcze puśćcie to do telewizji i na bilbordy.- Skwitowałam całą tą sytuację, taka prawdą robią z tego nie wiadomo co.
- Spokojnie nie denerwuj się tak.- Tej podniósł ręce w obronnym geście.
- Nie denerwuje, ej dobra idę się przebrać bo woda ze mnie cieknie.- Rozciągnęłam swoją bluzkę palcami na znak potwierdzenia iż jestem mokra i poszłam na górę. Chwyciłam nowe
 ubrania i ruszyłam do łazienki. Wzięłam szybki prysznic bygirl#3 się rozgrzać. Ubrałam się szybko na nowo. Po wyjściu z łazienki zastałam w pokoju już suchego i także przebranego Brian'a. Leżał w poprzek mojego łóżka na plechach z rękoma pod głową. Kiedy usłyszał, że wyszłam przechylił głowę do tyłu i z uśmiechem na ustach spojrzał na mnie. Podeszłam do niego i uśmiechnęłam lekko. Pociągnął mnie lekko tak, że wylądowałam na nim. Wdrapałam się wyżej i usiadłam na jego udach okrakiem. Następnie nachyliłam aby go pocałować. Podparł się na jednym łokciu by było nam wygodniej, a drugą ręką trzymał mnie w pasie. Pocałunki z każdą kolejną chwilą stawały się coraz bardziej zachłanne i namiętne. Kiedy oderwałam się od niego spojrzałam mu w oczy przygryzając dolną wargę.
- Kocham cię.- Powiedział cicho na co się uśmiechnęłam i wstałam z niego. W tym samym momencie mój telefon wydał z siebie dźwięk powiadomienia co oznaczało, że dostałam smsa. Kiedy go zobaczyłam miałam ochotę rozwalić smartphona o ścianę. Złość, a raczej wściekłość automatycznie wypełniła mój organizm. Ta idiotka przesłała mi zdjęcie jak całuje się z Brian'em. Widząc iż podnoszę rękę w celu rzucenia urządzeniem  mój chłopak złapał mnie za nią i zabrał telefon.
-Zapomnij. Nie wracajmy do tego więcej.- Usunął mmsa i oddał mi komórkę. Złość powoli ze mnie spływała. Jednak całkowicie się uspokoiłam kiedy Brian zamknął mnie w szczelnym uścisku. Wypuściłam powietrze z płuc po to by po chwili rozkoszować się zapachem pięknych męskich perfum. Po dłuższej chwili puścił mnie. Spojrzałam na niego i pokiwałam głową.
- Chodźmy, ciekawa jestem co robią.- Ruszyłam po woli w stronę drzwi. Pociągnęłam za klamkę i wyszłam. Brian szedł zaraz za mną. Po zejściu po schodach zastałam resztę w kuchni. Gisele stała i mieszała coś na patelni. Usiadłam na krześle obok Dominic'a i oparłam brodę o wcześniej położone na stole ręce. Przysięgam nigdy dotąd nie byłam tak bardzo szczęśliwa i za razem zmęczona jak teraz.
-Ej słuchajcie, jutro też idziemy dorwać tego kolesia?- Roman spojrzał na nas grzebiąc łyżeczką w cukiernicy. Zmarszczyłam brwi gdyż na początku nie załapałam o co chodzi ale już po chwili zajarzyłam.
- Warto spróbować.- Han wzruszył tylko ramionami i oparł się łokciami o stół.
- Mamy plan?- Letty spojrzała to na mnie to na mojego brata. Pokiwałam przecząco głową. Wtedy kiedy znalazłam tą kartkę z informacją o spotkaniu  z Park'iem pojechaliśmy tam w wyznaczoną sobotę. Jednak nie było go. Kiedy udaliśmy się tam za dwa tygodnie był na miejscu. My mimo wszystko nie mieliśmy jak do niego podejść. Miał kilkunastu ochroniarzy. Rom oczywiście porywał się z  "motyką na słońce" lecz w odpowiednim momencie Brian go zatrzymał.
- Trzeba coś wymyślić.- Tej przez cały czas patrzył się to na mnie, to na Brian'a. W końcu  z rezygnacją opadł na oparcie krzesełka.
- Zostawcie to mi, Chachi i Letty. We trzy świetnie damy sobie radę.- Gisele zerknęła na nas zadziornie krzyżując ręce na piersiach. Po jej minie widać było,że ma świetny plan.
- Co zamierzasz zrobić?- Brian stanął obok niej z rękoma w kieszeniach.
- Wszystkiego dowiecie się jutro. To taka moja słodka tajemnica.- Gis puściła mi oczko na co  pokiwałam jej głową z pewnym siebie uśmieszkiem.
- Dobra, zostawiamy to wam.- Dominic spojrzał na naszą babską trójkę z zaciekawieniem.
- Spokojnie sądzę, że wy także się przydacie.- Letty spojrzała po chłopakach.
- Podejrzewam, że Gisele wsadzi was na tyły.- Spojrzałam na Roman'a z uśmiechem na ustach, chciałam się z nim trochę podroczyć. Oczywiście musiał zrobić to samo co ja. Idiota zaczął mnie naśladować.
- Dobra! Koniec tematu. Makaron się pali.- Han podniósł ręce w obronnym geście by "załagodzić" sytuację a raczej by Rom przestał się wydurniać. Gisele przemieszała jak się okazało makaron z serem po czym nałożyła go na talerze i podała.
Po zjedzonym obiedzie lub obiado-kolacji gdyż jest już 19:00 poszliśmy do salonu. Oczywiście jak to ja zajęłam jedną z kanap, reszta usiadła na drugiej. Włączyli jakiś tam mecz piłki nożnej i zaczęli oglądać. Powiem szczerze, że nie miałam ochoty patrzeć na to jak kilku spoconych facetów lata jak stado małp za piłką. Miałam wrażenie iż moje powieki z każdą minutą są coraz cięższe. Po niedługim czasie zasnęłam. Nie wiem czy mój stan trwał długo ale w pewnym momencie lekko się przebudziłam gdyż poczułam iż ktoś mnie niesie. Nie otworzyłam oczu by  sprawdzić kto to gdyż poznałam po perfumach kto jest moim tragarzem. Brian ostrożnie położył mnie na łóżku i już chciał nakryć mnie kołdrą kiedy go zatrzymałam. Usiadłam zaspana, zdjęłam skarpety rzucając je w kąt, sweter gdyż pod spodem miałam jeszcze czarną bokserkę by było mi ciepło oraz prawie na oślep pozbyłam się leginsów. Następnie wgramoliłam się pod kołdrę. Brian zgasil mi lampkę nocną i już miał wychodzić, jednak nie pozwoliłam mu na to.
- Brian?- Zapytałam cicho gdyż nie miałam siły wydusić z siebie normalnego dźwięku.
- Tak?- Podszedł bliżej paląc lampkę z powrotem.
- Gdzie ty idziesz?- Ponowiłam litanie moich pytań.
- Na dół.- Odpowiedział patrząc się na mnie z lekkim zdezorientowaniem.
- Możesz zostać ze mną?- Spojrzałam mu prosto w oczy uśmiechając się lekko. Pokiwał tylko głową po czym zdjął koszulkę i został w szarych dresach. Po chwili także wsunął się pod pościel obok mnie, wcześniej gasząc lampkę. Przytuliłam się do niego. Pocałował mnie w czoło i przysunął jeszcze bliżej do siebie.
- Dobranoc.- Powiedział cicho, prawie że szepcząc mi do ucha. Uśmiechnęłam się szeroko po czym prawie od razu zasnęłam, lecz wcześniej odpowiedziałam mu tym samym. Przy nim czuje się tak wyjątkowo. Czułam bijące od niego ciepło, które uspokajało mnie od środka. Nie pamiętam kiedy ostatnio tak dobrze się przy kimś czułam. No pomijając Dominic'a, ale on się nie liczy.

*
Bez tytułu #96Obudziłam się i pierwsze co, to rozejrzałam się dookoła siebie. Obok mnie spał Brian. Patrząc na niego, uśmiech samoistnie wkradł mi się na twarz. Powiem szczerze trochę nie mogłam uwierzyć w to, że jesteśmy razem. Tak cholernie Go kochałam. Budzik pokazywał dopiero 08:00. Wstałam ostrożnie uważając by nie obudzić mojego chłopaka. Po drodze do garderoby zebrałam wczorajsze ubrania i zaniosłam je wcześniej do łazienki. Dopiero kiedy wzięłam czyste ciuchy weszłam do niej ponownie. Umyłam się szybko, ogarnęłam włosy i na koniec umyłam zęby.Otworzyłam drzwi najciszej jak potrafiłam i wyszłam. Brian nadal spał, był taki uroczy. Włosy zasłaniały mu pół twarzy na widok czego lekko się uśmiechnęłam. Usiadłam na malutkiej kanapie z laptopem na kolanach. Pod czas kiedy się włączał wyjrzałam przez okno. Dzisiejsza pogoda niczym nie przypominała wczorajszej. Było słonecznie z kilkoma chmurkami na niebie. Wróciłam wzrokiem do komputera i uruchomiłam przeglądarkę. Chciałam poszukać jakiś wozów do remontu. Niestety albo były w fatalnym stanie więc nie opłacało by się ich brać i robić, albo w ogóle nie było żadnych. Chciałam aby były do naszego użytku bo aut w naszym przypadku nigdy za wiele. Kiedy podniosłam wzrok wyżej ujrzałam Brian'a bacznie mnie obserwującego. Patrzył na mnie lekko czerwonymi i podpuchniętymi od snu oczyma.
- Hej.- Posłał mi szeroki uśmiech na co odpowiedziałam mu prawie tym samym tylko bardziej "uroczo".
- Hej. Tylko mi nie mów, że się nie wyspałeś przez moje krzyki.- Zaczęłam bawić się moimi palcami u rąk lekko spuszczając głowę.
- Aria spałaś jak dziecko. Wyspałem się jak nigdy dotąd.- Spojrzał mi w oczy ze szczęściem wypisanym w jego źrenicach. Ej no fakt, rzeczywiście nic mi się dziś nie śniło. Byłam w lekkim szoku. Wystarczyło, że Brian spał ze mną i to sprawiło, że wszystkie te złe wspomnienia zginęły? Uśmiechnęłam się na tą myśl. Zamknęłam przenośny komputer i podeszłam do mojego chłopaka po czym wdrapałam się obok niego na łóżko. Bez chwili zastanowienia złączył nasze wargi. Nagle do pokoju wparował Roman. Automatycznie się od siebie oderwaliśmy. Spojrzał na nas zniesmaczony.
- Dobra potem dokończycie, zbierajcie się! Musimy jechać do warsztatu. Kilka osób chce zostawić wozy.- Pokiwaliśmy tylko głowami na znak zgody. Roman zamknął za sobą drzwi, a my zaczęliśmy się śmiać. Podniosłam się pierwsza ciągnąć za pościel na znak iż chce pościelić. Brian wstał leniwie zarzucając na siebie koszulkę.
- Idź się ogarnij, ja pójdę już na dół.- Wskazałam głową na drzwi by poszedł do siebie przebrać się. Pokiwał głową i wyszedł. Skończyłam z łóżkiem, wzięłam telefon i zbiegłam po schodach wprost do garażu. Był w nim Dom, Han i Letty.- Hej!- Krzyknęłam w ich stronę, na co odpowiedzieli tym samym.
- Ludzie, pojedzie ktoś po mój samochód? Stoi nie daleko China Town, nie ma paliwa.- Spytałam się ich, trzymając ręce w kieszeniach spodni.
- Pojadę po niego z Gisele.- Letty od razu mi odpowiedziała. Wzięła nawet już kluczyki na znak, że jest gotowa do drogi.
- Pojedź z Han'em, Roman'em i Tej'em do warsztatu, ja muszę załatwić coś z Brian'em.- Dominic wydał mi polecenie. Przytaknęłam tylko głową po czym podeszłam do Tej'a uwieszając się na nim. Kiedy dołączyła do nas reszta każdy wsiadł do swojego wozu. Ja jedynie postanowiłam przyjechać się ścigaczem, a Gis 
pojechała razem z Letty.
- EJ! Tylko sprawdź czy masz hamulce!- Rom krzyknął do mnie na co spiorunowałam go wzrokiem i opuściłam szybkę kasku. Wyjechałam jako pierwsza prosto na główną drogę. Byłam daleko na przodzie. Uwielbiałam jeździć na tej maszynie, przynajmniej mam czas pobyć sama ze sobą. Nim się obejrzałam po mojej lewej jechał Han, po prawej Tej, a za mną Roman. Popatrzyłam to na jednego to na drugiego i przyśpieszyłam. Wyprzedzałam każdy samochód po kolei. Wiele osób trąbiło, na co nie zwracałam żadnej uwagi. Na miejsce dojechałam jako pierwsza. Zdjęłam kask i upuściłam nóżkę. Chłopaki podjechali ostro hamując, tym samym zrobili ogromną chmurę kurzu. Otworzyłam drzwi warsztatu a oścież by wpuścić trochę ciepłą i świeżego powietrza. Zostawiłam zegarek na biurku i od razu wzięłam się za zmianę opon w jednym z samochodów. Kilka dni temu stały klient Billy'ego dostarczył nam ten wóz do niewielkiej naprawy. Chłopaki wczoraj wstawili przednią szybę więc zostały tylko opony, które wystarczyło tylko założyć. Wzięłam komplet opon i jedną po drugiej przeturlałam obok auta. Tej i Rom wzięli się za szukanie w komputerze telefonu do tego faceta. Han natomiast zaczął mi pomagać.
- Ej, a czemu tak się tu zerwaliśmy?- Spojrzałam na Czarnoskórych kumpli, a potem na Japończyka.
- Bo jakaś laska dzwoniła rano i mówiła, że ma trochę potłuczony wóz i trzeba go ogarnąć.- Pokiwałam tylko głową i wróciłam do zakładania opony. Wtedy pod warsztat podjechał czarny, spory samochód holujący białego Chevrolet'a. Od razu rozpoznałam ten wóz. Zacisnęłam dłonie w pięści i wstałam. Wzięłam ścierkę i zaczęłam wycierać dłonie. Z auta wysiadła Emily, jednak jej kierowca został w samochodzie. Miałam ochotę podejść i podbić jej to drugie oko. To wczorajsze miała mocno przypudrowane jednak i tak było widać. Chłopaki podeszli do mnie. Ona natomiast rzuciła Han'owi kluczyki, które złapał.
- Myślałam, że będzie tu właściciel.- Skrzyżowała ręce na silikonowych cyckach i zrobiła kapryśną minę. Kumple spojrzeli na mnie z lekkim niedowierzaniem.
- My jesteśmy właścicielami, jak się nie podoba to wypierdalaj. Mało ci po wczorajszym?- Rzuciłam ostro w jej stronę. Rom wskazał na jej oko, a potem po raz kolejny  zerknął na mnie z rozbawieniem w oczach.
- To ty jej to zrobiłaś?- Roman uśmiechnął się szeroko, na co tylko przytaknęłam.
- Ej grzeczniej do klienta.- Podeszła do nas bliżej i spojrzała mi w
oczy.
- Wiesz co chyba pomyliłaś miejsca. Nie zamawialiśmy dziwki.- Odpowiedziałam jej szybko, Han odwrócił głowę w moją stronę z lekkim i dumnym uśmieszkiem na twarzy. Puścił mi oczko na znak, że mam rację mówiąc jej to wszystko.
- Jasne mów sobie co chcesz, ale Brian'a umiałam zadowolić.- W tej chwili po raz kolejny rzuciłam się na nią. Han złapał mnie i 
odciągał, Roman robił to samo z nią, a Tej stanął pomiędzy nami by dodatkowo zwiększyć dzielącą nas odległość.
- Co wy robicie?!- Wtedy Dominic poszedł do nas razem z  reszta ekipy, która dojechała. Nie zwracałam na nikogo uwagi.
- Jesteś nienormalna! Wynoś się stąd!!- Krzyknęłam w jej kierunku prawie centralnie do ucha Tej'a.
- Dość. Wystarczy!- Brian stanął razem z Parker'em. Dominic pomógł Japończykowi i odciągnęli mnie daleko od tej Idiotki. Ją natomiast ogarnęła Letty gdyż Rom nie mógł sam dać sobie z nią rady. Kiedy Dom mnie puścił wróciłam się do niej. Jednak po drodze Brian mnie złapał w pasie i przyciągnął do siebie.
- Nie rób tego.- Szepnął mi do ucha. Przekalkulowałam sobie jego słowa w głowie. Policzyłam w myślach do dziesięciu z zamkniętymi oczyma. Kiedy wyczuł, że już się uspokoiłam puścił mnie. Jednak wciąż pilnował bym stała w miejscu. Han odrzucił jej klucze.
- Znajdź inny warsztat.- Dominik skwitował dość głośno. Stanął po mojej lewej ze skrzyżowanymi rękoma na torsie. Stałam po między nimi wciąż zdenerwowana. Ona tylko popatrzyła na nas i odwróciła się napięcie. Kiedy zniknęła nam z oczu wszyscy mnie krążyli.
- Patrząc na ciebie widzę siebie samego.- Dominic spojrzał na mnie lekko wkurzonym wzrokiem. Mimo to nie był wkurwiony na mnie.
- Wiem.- Pokiwałam tylko głową.
- Wisisz mi aparat słuchowy.- Tej potarł dłonią zewnętrzną część ucha krzywiąc się lekko. Przytuliłam go mocno oplatając jego szyję rękoma.
- Przepraszam Tej.- Odkleiłam się od niego i wróciłam na swoje stałe miejsce.
- Jest spoko.- Parker tylko posłał mi miły uśmiech i usiadł na krzesełku obok.
- O co poszło?- Letty spojrzała to na mnie, to na Tej' a i Rom'a, a na koniec na Han'a.
- To nie jest ważne. Liczy się to, że Chachi miała rację. Nie wierze, że to mówię ale sam miałem ochotę ją stąd wywalić.- Han pokiwał głową z niedowierzaniem na co wszyscy zaczęliśmy się śmiać.
- Chodziło o mnie prawda?- Brian i wyszeptał mi to do ucha, tak by nikt inny tego nie usłyszał. Pokiwałam lekko głową na "tak" i przymknęłam oczy. Powiem szczerze, że ona zepsuła mi już dzisiejszy dzień. Wszystkiego już mi się odechciało. Jak to możliwe, że jedna osoba może w taki pozbawić cię chęci do czegokolwiek? Sama tego nie rozumiem ale wiem, że z jej strony na tym się nie skończy. Jestem bardzo ciekawa co jeszcze wymyśli oraz czemu to robi.

---------------------------
Hej! 
I jak podoba sie?? Miałam inną wizję ale specjalnie dla was spiknęłam ich:D Rozdział zostawiam wam do oceny. Licze oczywiście na komentarze:* Mam nadzieje, ze nie zabijecie mnie za Little Mix ale ta piosenka wydawala mi sie naprawde pasujaca do sytuacji. Do następnego, pozdrawiam!

http://givemethepotencyof.blogspot.com/ link do bloga mojej przyjaciolki, mam nadzieje, ze zajrzycie :*

14 komentarzy:

  1. Weszłam odpisać, a tu nowy rozdział. Super! :)
    Dominic to taki kochany braciszek.. dobrze, że się troszczy o siostrzyczkę. O to chodzi :D
    OMG całowanie na deszczu jest takie cudowneee, to chyba jedna z tych rzeczy, które są na liście marzeń każdej dziewczyny. Wgl uwielbiam takie romantyczne momenty.
    Chachi broni swego mena jak lwica. xd

    I chciałam zaprotestować w związku z jednym fragmentem. ;P A mianowicie o tym, że w "najgorszym" wypadku Roman będzie chciał oblewać związek Arii i Briana. To chyba raczej w najlepszym wypadku miało być xdd Opijanie jest spoko, bez względu na to, czy opija się czyiś związek czy śmierdzącego buta. ;)

    Wgl łobuziara z tej Chachi, że tak ciągle chce się bić... ale spoko faceci to lubią xd
    Czekam na nexta!

    Pozdrawiam! ;*
    PS. Dziękuję za trzymanie kciuków za zdanie sesji, przyniosło szczęście. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha bardzo ci dziekuje za opinie. Hah rzeczywiscie mialo byc w najepszym ops zaraz to poprawie haha. Chachi chce sie bic, w koncu to Toretto :D
      Pozdrawiam!

      Usuń
  2. O kur... ( sorry za wulgaryzm, tylko na tyle mnie było stać). Piękna sceną wyznania miłość, aż wyobraziłam siebie w tej scenie. Ta dziewczyna ma nie odpartą energię do bijatyk może niech się zapiszę na jakieś sztuki walki? ;)

    Super rozdział. Nie wiem co mam jeszcze napisać, bowiem zabrakło mi już zasobów słów w tym komentarzu. ;)

    Pozdrawiam
    Czekam na następny rozdział!

    Zapraszam do mnie: http://lexilonwer-cr7.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hahahnie spoko wulgaryzmy w odpowiedniej sytuacji sa dobre haha Aria ma po prosto zbyt duzo energi Brian powinien sie tym zajac hahaha Wlsnie taka scena w deszczu wydawala mi sie najodpowiedniejsza. Bardzo dziekuje za opinie. Pozdrawiam!

      Usuń
  3. O Tak.... nasza wspaniała waleczna Aria <3 To mi się podoba ! Nasz Aria dała popalić Emily, i tak w sumie to dobrze ;3 Rozdział bardzo mi się podoba, warto jest czekać i nabijać ci wyświetlenia bo wchodzę kilka razy dziennie i sprawdzamy cz niema next ;* A co do Brian'a muszę powiedzieć że on mógłby jakoś 'załagodzić' tą sytuacje. A poza tym jestem zdziwiona że nasza mała Toretto tak szybko odpuściła sobie te zdjęcia jak Emily się lizała z Brianem no bo wiesz tak w sumie to było tylko 2 tygodnie temu..i troszkę dziwne że Aria tak to odpuściła ale ogółem bardzo mi się podoba. Czekam na następny rozdział. Pozdrawiam i weny życzę ;* /Marzena

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ha! No wiadomo, ze waleczna! Haha inaczej bylo by nudno :D dziekuje za nabijanie wyswietlen, i ogl za wszystko:* nikt nie powoedzial ze odpuscila hah Brian jest taki troche bezkonfliktowy ale to do czasu spokojnie <3
      Pozdrawiam i dziekuje raz jeszcze!

      Usuń
  4. Chcich jest taka zajebista, ma taki świetny charakter :33 Dom jest najwspanialszym bratem na świecie :** Braciszek na medal ^^ Tak troszkę zgadzam się z Marzeną bo Chich coś za szybko odpuściła ale jak myślę że pewnie w next Emily oberwie jeszcze pare razy, nie wiem czemu ale zawsze jak czytam twojego bloga to mi się mordka uśmiecha i chce mi się meggaaa śmiać. Nie wiem jak wy ale moimi ulubieńcami zdecydowanie są Rom i Tej ♥ Pozdrawiam i weny, a no i na next czekam :D // SANDRA

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzikuje ci za opinie:* wiem ze jest zaj.... bo to ja ja stworzylam hahaa nie no zart :D hah tylko bardzo cie prosze nie przewiduj dalszych rozdzialow publicznie bo prace mi zabierasz haha <3 oczywiscie ja teraz tez zartuje, moje zycie to jeden wielki zart wiec przyzwyczajac sie prosze do mojego stylu bycia :D ja jak cos mowie to na ogol nie na serio wiec wiesz. Ja tez wielbie tych dwoch idiotow hah
      Pozdrawiam i do nastepnego! :*

      Usuń
  5. Ale głupia suka z tej Emily!
    Ja na miejscu Chachi jeszcze wytargałabym ją za jej sztuczne kudły dociskając do ziemi xD
    Muzyka jest świetna! Słuchałam jej non stop jak czytałam Twój rozdział! Tu tak samo Rom i Tej nie odbiegają od tradycji... kocham ich!
    Informuj mnie proszę o kolejnych rozdziałach!!

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co do Em to sprawa sie jeszcze nie zakonczyla wiec zobaczymy co Chachi jej jeszcze zrobi ;) ja tez kocham Teja i Romana. Piosenka nalezy do jednej z moich ulubionych w konu jej autorkami sa moje idolki:*
      Dziekuje za opinie <3 pozdrawiam! A i oczywiscie poinformuje cie o kolejnych rozdzialach:*

      Usuń
  6. Kiedy next? //SANDRA

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. szczerze to nie wiem, rozdzial juz w polowie napisalam ale mam teraz tyle na glowie, ze chce mi sie plakac. Jestem w takiej klasie jakiej jestem wiec musze skonczyc ja jak najlepiej. Pelno sprawdzianow, kartkowek i innych pierdol. Dodatkowo pani od plastyki mnie meczy, mam jej narysowac kilka prac na wystawe wiec siedzie i rysuje caly czas. Naprawde staram sie jak moge ale brakuje mi czasu. W wekend na pewno cos popisze ale i tak pewnie go jeszcze nie dodam. Przepraszam was z calego serca, mam nadzieje, ze mi wybaczycie:*

      Usuń
    2. Na takie rozdziały jakie piszesz warto czekać !! ^^ :*** /Marzena

      Usuń
    3. bardzo sie ciesze, ze to slysze naprawde bardzo wam dziekuje za to, ze czekacie i naprawde ogromnie was przepraszam:*

      Usuń