czwartek, 30 kwietnia 2015

Rozdział 9

Bez tytułu #104Kończyłam właśnie czesać  moje potargane włosy będąc w niewielkiej łazience. Ściany wyłożone były brązowymi płytkami, na podłodze były podobne lecz jaśniejsze. Po mojej lewej znajdowała się wanna z prysznicem, a po prawej toaleta. Lustro i umywalka przed którym stałam były dość spore. Odłożyłam szczotkę na miejsce, po czym wyszłam z pomieszczenia gasząc za sobą światło. Rozejrzałam się beznamiętnie po pokoju przeczesując przy tym grzywkę palcami, by po chwili zarzucić ją do tyłu. Wypuściłam głośno powietrze z płuc i wzruszyłam ramionami. Pokój był w jak najlepszym porządku więc nie miałam już co tu robić. Wzięłam z szafki klucz i wyszłam z pokoju, zamykając drzwi za sobą. Zbiegłam po schodach prosto do hotelowego bufetu, gdzie wszyscy już czekali. Ujrzałam ich siedzących, przy jednym z kilku okrągłych stołów. Gadali o czymś śmiejąc się przy tym. 
- Hej, z czego się tak śmiejecie.- Usiadłam po między Brian'em, a Gisele. Spojrzałam na każdego z nich zatrzymując swój wzrok na puchnącym od śmiechu Romanie 
- O waszym wczorajszym, wieczornym zajściu.- Roman wskazał głową na mnie i Blondyna, z trudem powstrzymując łzy.- I jak, Brian jest dobry w łóżku co?!- Po woli przeanalizowałam sobie te słowa w głowie i przypomniałam sobie wczorajszą, niezręczną sytuację. Mam serdecznie dość Roma. Zabije tego idiotę! Przysięgam poświęcę kilka lat mojego życia na kryminał, ale pozbędę się tego Czarnucha. To co wczoraj zrobił przebiło wszystko. Przygryzłam mocno górną wargę, a ręce skrzyżowałam na piersiach tylko po to by zaraz nie wybuchnąć. Odwróciłam głowę w drugą stronę i wlepiłam wzrok w naścienny zegar.- No no, takie numerki w pokoju hotelowym. Powinniście się wstydzić.- W tym momencie zerwałam się na równe nogi przez co krzesło na, którym siedziałam odjechało z piskiem do tyłu, a wszystkie pary oczu skupiły się na mnie czekając w napięciu na mój dalszy ruch.
- Słuchaj ty popieprzony pajacu! Do niczego wczoraj nie doszło, bo TY wpakowałeś się nam bez pukania do pokoju! Ciesz się, że byłam jeszcze ubrana bo inaczej nie dożyłbyś dzisiejszego dnia. Naucz się pukać bo ręce to ty jeszcze masz i skończ temat mojego życia seksualnego bo to nie moja wina, że ty swojego nie masz. Znajdź sobie jakąś tanią dziwkę i weź ją do hotelu. Tylko uważaj żeby nie uciekła na widok tego mini dropsa w twoich spodniach. Spróbuj powiedzieć jeszcze cokolwiek, a przysięgam, że będziesz wąchał kwiatki od spodu. Wtedy już w ogóle żadnej nie poruchasz!- Krzycząc na pół hotelu, oparłam się dłońmi o stół patrząc morderczo na Pearc'e. Jego twarz z każdą sekundą wydawała się być coraz bardziej przerażona. Pokiwał tylko głową i patrzył się na mnie z niedowierzaniem.
- Chachi...- Gisele puknęła mnie łokciem w biodro, a ja od razu zerknęłam na nią.
- Co?!- Krzyknęłam w jej stronę jednak po chwili się poprawiłam.- Co jest Gisele?- Wskazała mi głową, na starsze małżeństwo niedaleko  nas. Stali jak wryci, trzymając się pod ręce. Kiedy dostrzegli mój wzrok ruszyli dalej spuszczając głowy.
- Nic się nie dzieje, spokojnie!- Krzyknęłam najmilej jak potrafiłam w ich stronę, jednak ci nie zwracali na to uwagi i wyszli czym prędzej. Usiadłam z powrotem na miejsce i upiłam łyka kawy z białego  kubka. Reszta nadal się na mnie patrzyła.
- Co?- Posłałam im pytające spojrzenie, na co każdy wrócił do jedzenia. Rozejrzałam się po wszystkich daniach i szczerze mówiąc, to ja dziękuję za posiłek. Na stole stały typowe japońskie przysmaki. Skrzywiłam się widząc sushi.
- Ej dobre to! Han co to jest?- Spojrzałam na Teja zajadającego się czymś galaretowatym.
- Ośmiornica.- Na te słowa kumpel wypluł wszystko i zaczął wycierać język w serwetkę. Wszyscy wybuchnęliśmy śmiechem. Zerknęłam na Japończyka, który puścił mi oczko. Pokiwałam przecząco głową nadal się śmiejąc. 
- A ty nie jesz?- Odwróciłam się w stronę Brian'a. Patrzył na mnie czule jak by martwił się o moją wagę. Pokiwałam przecząco głową.
- Nie, daruje sobie ośmiornicę czy inne dziwactwa.
- Zbierajmy się zaraz. Nie ma czasu do stracenia.- Dominic odezwał się po raz pierwszy odkąd przyszłam. Mówił pewnie i uważnie.
- Trzeba skombinować jakiś garaż.- Letty dokończyła jego wypowiedź popijając tak jak ja kawę.
- Spokojnie, znam jedno odpowiednie miejsce. Po z tym zaraz przyjadą tu moi starzy kumple. Pomogą nam.- Han kończąc przeżuwać, wtrącił się by przekazać nam tą krótką, lecz ważną informację.


*

Siedzieliśmy w ciemnym zaułku czekając na tych dwóch kolesi. Wiatr targał nieznośnie moje włosy. Powoli zaczęło mnie irytować to wydłużające się czekanie. Siedziałam na jednej z walizek, oglądając swoje paznokcie. Wtedy nadjechały dwa samochody. Jeden z nich był dość dziwny i zielony, a drugi czarno-czerwony i po widocznym tuningu. Zgasili światła i z wozów wysiadło dwóch młodych chłopaków. Na pewno byli młodsi ode mnie. Jeden z nich był Ciemnoskóry, a drugi nie przyciągał zbytnio uwagi. Podniosłam się i stanęłam obok Brian'a oraz reszty ekipy, krzyżując ręce na piersiach. Podeszli do nas i zaczęli się sobie przedstawiać. Na sam koniec podeszli do mnie.
- Siema, jestem Twinkie!- Młody, ciemnoskóry Chłopak podał mi rękę z wielką ekscytacją. Uścisnęłam ją, uśmiechając się pod nosem.
- A ja Shaun.- Brunet wykonał to samo co jego przyjaciel wiec ja również ponowiłam swój gest.
- Chachi.- Skoro oni mi się przedstawili to wypada, żebym ja również. Kiedy wymówiłam swoje... no powiedzmy imię. Chłopcy spojrzeli po sobie niepewnie, jakoś nie wiedzieli o co chodzi.
- Aria Chachi Toretto, lepiej?!- Poprawiłam się lecz tym razem mój ton nie był już taki miły.



Znalezione obrazy dla zapytania nissan po tuningu
Znalezione obrazy dla zapytania sportowe samochody po tuningu
Znalezione obrazy dla zapytania nissan po tuningu- Tak, jasne. Dobra więc trzeba wam skręcić jakieś wozy i kryjówkę.- Twinkie zaczął swój monolog, gadając i gadając jakby był szefem mafii i tłumaczył im mega skomplikowany plan działania. Po pięciu minutach słuchania totalnie od rzeczy przerzuciłam oczyma dostrzegając tym samym trzy stojące samochody. Były sportowe i na pewno da radę się nimi ścigać. Byliśmy w takim zakamarku, że nikt by nic nie zauważył. Odeszłam kawałek od nich, podniosłam metalową rurkę z ziemi i stanęłam przed pomarańczowym wozem.
- Ej, zaraz co ty robisz?- Twinkie przerwał rozmowę i krzyknął w moją stroną. Nikt nigdy mnie tak nie denerwował jak on. Nawet Roman nie jest aż tak wkurwiający. 
- Twinkie Winkie! Zamknij się na chwilę!- Uciszyłam go i zaczęłam oglądać trzymaną w ręku stal. W oddali słyszałam tylko wyraźny śmiech reszty przyjaciół.
- Chachi co ty kombinujesz?- Brian wyminął ich i zaczął iść w moim kierunku, a zaraz za nim Dom. Bez dłuższego zastanowienia z całej siły uderzyłam w okno od strony kierowcy, które automatycznie rozsypało się na kawałeczki. Otworzyłam drzwi od środka i usiadłam za kierownicą.
- Ona tak zawsze?- Usłyszałam to ledwo co, jednak  doskonale widziałam jak Shaun mówi to do Han'a, który tylko pokiwał głową. Schyliłam się i zaczęłam grzebać w skrzynce rozdzielczej. Za drugim razem łączenia odpowiednich kabelków samochód odpalił, a ja uśmiechnęłam się triumfalnie.
- No dawajcie! Nie mamy czasu.- Pogoniłam ich ruchem ręką, na co wszyscy poszli w moje ślady. Jeden samochód zajął Dom, a drugi Brian. Ze mną jechała Gisele i Han, z Dominiciem Letty, a z O' Connerem Rom i Tej. 


*


Staliśmy wszyscy w kółku patrząc się na siebie. Naszą kryjówką miał być jakiś stary opuszczony magazyn. Było tu całkiem nieźle i spokojnie można naprawiać tu samochody. Brian oplatał mnie jedną ręką w tali, a ja stałam ze skrzyżowanymi rękoma na piersiach. W pewnym momencie podszedł to mnie Twinkie i podparł się łokciem o moje ramie. Spojrzałam na niego zabójczo jednak olał to całkowicie.
- Zabieraj tą rękę bo się doigrasz.- Zwróciłam się do niego złowrogo. Sama nie wiem czemu, ale nie miałam zaufania do niego.
- Oj daj spokój, wyluzuj trochę. Powinnaś być bardziej przyjacielska.- Zacząl wymachiwać wolną ręką i gadać jak by tłumaczył mi jakiś skomplikowany przedmiot w szkole. Poderwałam się, złapałam go za rękę i wykręcając mu ją do tyłu przygwoździłam twarzą do metalowego stołu. Wszyscy spojrzeli na mnie uspokajająco. Najbardziej działał na mnie wzrok Doma. 
- Dobra, dobra sory! Już cię nie dotknę!- Na te słowa puściłam moją "ofiarę" i wróciłam do starej pozycji, a po chwili Rom zajął miejsce Twinkiego. Brian widząc, że nie raguje jak poprzednio uśmiechnął się do mnie szeroko, co odwzajemniłam.
- A on to co niby?!- Twinkie wskazał na Romana ręką z wyraźną pretensją na twarzy.
-  A on to Rom. Taka nasza maskotka.- Na moje słowa wszyscy się roześmiali, a ja puściłam oczko przyjacielowi przy moim ramieniu. Rom uśmiechnął się zwycięsko do tego drugiego głupka na co przewróciłam oczami. Kiedy tak staliśmy i gadaliśmy niby o dalszym planie działania, poczułam jak mój żołądek przykleja się do kręgosłupa. Wpadłam na pewien pomysł więc zaczęłam grzebać po kieszeniach w poszukiwaniu kluczyków od wozu. Kiedy już znalazły się w mojej dłoni kiwnęłam w stronę Teja i Romana  którzy od razu ruszyli za mną.
-  Aria dokąd wy jedziecie?!- Odwróciłam się w stronę zaciekawionego Briana. 
- Zaraz wracamy! - Machnęłam ręką i czym prędzej wsiadłam do samochodu odpalając silnik. Poczekałam jeszcze na chłopaków i wyjechałam z budynku.- Tej bierz mój telefon i szukaj mi najbliższego Mc' Donalda.- Wyjęłam z kieszeni komórkę i rzuciłam  ją do tyłu. Parker złapał ją w locie i odblokował wpisując hasło. Jako jedyny prócz mnie znał pin. Podałam mu go ostatnio bo tak czy siak złamał by go czym prędzej. Oboje spojrzeli się na mnie dziwnie na co wzruszyłam ramionami.- Chcecie to jedzcie ośmiornice, ale ja pasuje -Tej na moje słowa energicznie zaczął grzebać w urządzeniu, a Rom potarł ręce z wielkim uśmiechem na twarzy. Wtedy z tyłu samochodu rozbrzmiał dzwonek mojego telefonu.
- Chachi Brian dzwoni.- Tej powiedział szybko patrząc się na mnie  Zerknęłam na niego w lusterku marszcząc brwi.
- Odbierz.- Chłopak przerzucił oczyma, po czym odebrał.
- Hallo? Tu automatyczna seks-sekretarka Chachi Toretto, zostaw  wiadomość po usłyszeniu sygnału.- Kiedy usłyszałam co ten głupek wygaduje zahamowałam gwałtownie na środku ulicy, tak iż wszyscy polecieliśmy do przodu.
- Oddawaj!-  Odwróciłam się szybko do pół leżącego na siedzeniach, pół na wycieraczkach Teja i wyrwałam mu telefon z ręki.
- Tak?!- Prawie, że krzyknęłam do tej słuchawki ruszając tym samym gwałtownie po to by przestali na mnie trąbić.
- Aria, jesteśmy już pewni, że facet którego szukamy jest tutaj. Niedługo jedziemy na wyścigi. Czekamy na was.-  Brian rozpoczął swój monolog jednak zbytnio nie skupiłam się na nim lecz na drodze.
- Chachi wszystko ok?- Dopiero tym krótkim zdaniem wybudził mnie z transu. 
- Tak, przepraszam. Zahaczymy tylko o jedno miejsce i spotkamy się na wyścigach. Prześlij tylko adres. 
- Jasne, Aria jeszcze jedno..- Zmarszczyłam brwi zastanawiając się o co może chodzić.
- Mhm?
- Kocham cię.- Te dwa słowa spowodowały, że na mojej twarzy pojawił się delikatny uśmiech, a na sercu zrobiło się cieplej.
- Ja ciebie też. Widzimy się za dwadzieścia minut, pa.- Rozłączyłam się i podałam telefon Romanowi.



Wjechaliśmy na kilku piętrowy parking i od razu dostrzegliśmy naszych. Zgasiłam silnik i wyszłam z samochodu.
- Gdzie was wywiało?- Letty uśmiechając się zadziornie w moją stronę puściła mi oczko. - Rozłożyłam ręce i wzruszyłam ramionami.
- Patrzcie co mamy, mina babki w okienku była bezcenna gdy zobaczyła wybitą szybę w takim cacku.- Wskazałam na dwójkę kumpli, którzy w dłoniach nieśli torby z jedzeniem na wynos. Cała ekipa prócz Doma uśmiechnęła się szeroko. Spojrzałam na niego podejrzliwie i ruszyłam w jego stronę.
- Dominic, czemu nic nie mówisz? Wiem, że na ogół mało się odzywasz ale zaczynam się martwić.- Stanęłam na przeciwko brata ze smutnymi oczyma. Spojrzał na mnie czule, odwrócił wzrok w drugą stronę po, czym spowrotem jego wzrok spotkał się z moim.
- Nie martw się. Wszystko jest w porządku. Po prostu myślę czy powinniśmy się ścigać. Nie znamy tych samochodów, nie wiemy czy dadzą radę.- Pokiwałam niepewnie głową po czym wtuliłam się w niego. Schował mnie w szczelnym uścisku i od razu dodał mi tym odwagi.
- Damy radę. Mogę jechać jako ostatnia?- Odkleiłam się od niego i spojrzałam pewnym siebie wzrokiem.
- Tak, ja pojadę pierwszy, myślę że Brian i Han też będą chcieli jechać. Dogadaliśmy się z Shaunem, pożyczy nam wóz.
- Czyli możemy zyskać cztery auta. Nie spieprzmy tego.- Posłałam mu ostatnie spojrzenie oraz uśmiech po czym podeszłam do Brian'a, który pocałował mnie namiętnie, lecz krótko.
- Który bierzesz?- Wskazał mi głową "nasze wozy". Popatrzyłam chytrze na Shauna po czym wskazałam głową na jego samochód.
- Wiedziałem. No nic, to bierzmy się do roboty.- Brian spojrzał mi czule w oczy uśmiechając się przy tym czarująco, co odwzajemniłam. 
- Ej, gołąbeczki! Robota czeka! - Gisele krzyknęła do nas posyłając zadziorny uśmieszek. Rozejrzałam się i w rządku aut znalazłam cztery idealne wozy wprost dla nas. Podeszłam do Dominic'a i powiedziałam cicho.
- Zobacz tamte po prawo, myśle że dadzą rade.- Dom pokiwał głową uśmiechając się lekko tak jak by id dawna miał je na oku. 
Dominic siedział już w samochodzie czekając na start. Kończyłam właśnie czesać  moje potargane włosy, Odpopatrzyłam chytrze na Shona po czym wskazałam głową na jego samochód.
- Wiedziałem. No nic to bierzmy się do roboty.- Brian spojrzał mi czule w oczy wraz z czarującym uśmiechem na twarzy, który odwzajemniłam. 
- Ej, gołąbeczki! Robota czeka! - Gisele krzyknęła do nas posyłając zadziorny uśmieszek. Rozejrzałam się i w żądku aut znalazłam trzy idealne wozy wprost dla nas. Podeszłam do Dominic'a i powiedziałm cicho.

Znalezione obrazy dla zapytania sportowe samochody po tuningu biale
Znalezione obrazy dla zapytania nissany po tuningu- Zobacz tamte po prawo, myślę że dadzą rade.- Dom pokiwał głową uśmiechając się lekko tak jak by od dawna miał je na oku. 


*

Poprzednie wyścigi wygraliśmy, teraz moja kolej. Siedziałam już w samochodzie, a Japończyk dawał mi wskazówki.
Znalezione obrazy dla zapytania nissany po tuningu- Na zakręcie zaciągnij..
- Ręczny, wiem Han, dzięki.- Przerwałam mu szybko szczerząc się przy tym od ucha do ucha. Kumpel zrobił dokładnie to samo i kiedy prostował się by odejść walnął dwa razy dłonią w dach na znak, że mogę jechać.
Znalezione obrazy dla zapytania nissan po tuningu- Nadal uważam, że to nie jest dobry pomysł.- Shaun wtrącił się znowu i po raz kolejny nie potrzebnie.- To czy nie stracę swojego wozu ma zależeć od tej postrzelonej dziewczyny?!- Na te słowa wypuściłam głośno powietrze z płuc próbując jakoś zebrać myśli na to jak rozluźnić tą sytuację.
- Nie myśl tak, powiedz sobie, że los twojego wozu leży w rękach Toretto. Mówię ci poczujesz się lepiej, poza tym nie spieprzę tego kasa jest w końcu motywacją.- Powiedziałam szybko śmiejąc się przy tym trochę.
- Dobra ludzie weźcie skończcie bo tamten obok trochę się już denerwuje.- Tej ponaglił mnie, gestykulując przy tym ręką.
- Powodzenia.- Brian puścił mi oczko na co odpowiedziałam tym samym powodując na jego twarzy uśmiech.
- Pokaż im!- Rom przybił ze mną żółwika szczerząc się przy tym.
- Pamiętaj, że tam jest zakręt.- Tej pochylił się lekko i wskazał mi palcem koniec budynku. Wytężyłam wzrok i rzeczywiście ujrzałam ostry skręt.
- Dobra, dzięki.- Pokiwałam głową i z nim również pożegnałam się na tą chwilę identycznie jak z Romanem. Gdy dziewczyny także odchodziły na bok posłały mi znaczące spojrzenia symbolizujące, że mam wygrać. Jedynie Dominic został ze mną na jeszcze na chwilę. Pochylił się i spojrzał mi w oczy. W jego było pełno wiary i dumy, lecz nie wiem z jakiego powodu.
- Nie jedź na początku na szybko bo nie wejdziesz w zakręt. Dopiero potem przyśpiesz. Pod żadnym pozorem nie włączaj nitro. Tu jest za mało miejsca, a siła azotu za duża. Rozbijesz się na pierwszej ścianie. - Dom skończył swój wywód na co odetchnęłam z ulgą.
- To wszystko?- Uśmiechnęłam się do niego zadziornie na co roześmiał się nieco.
- Wygrasz to, w innym przypadku będziemy wisieć Shaunowi szybki wóz.- Przytuliłam go na tyle ile mogłam przez otwarte drzwi auta, co odwzajemnił, a potem odszedł patrząc się na mnie motywująco. Wszyscy moi przyjaciele stali jeden koło drugiego lustrując wzrokiem mój wóz z ogromnym zdenerwowaniem. Wiem, że nie chodziło o mnie tylko bardziej o ten samochód. Nie był on tani, a jednak należy przejmować się czyjąś własnością tak samo jak swoją, zwłaszcza gdy chodzi o motoryzację. Dojechałam do linii startu zaciskając mocno ręce na kierownicy. 
- Co, rodzinka dawała ci instrukcje jak przeżyć?- Ten cholerny Japoniec zaczął się głupkowato śmiać siedząc w wozie obok.
- Nie, prędzej czy dać ci fory. Zresztą ja się śmierci nie boje, bardziej boje się nie spróbować. Człowieku widzisz tych ludzi, z którymi tu jestem? Ci sami będą tymi, z którymi umrę prędzej czy później. Jest takie powiedzenie "jedź albo giń". - Uśmiechnęłam się do niego najbardziej słodko jak tylko potrafiłam po czym przerzuciłam oczyma patrząc się na drogę. Zasunęłam obie szyby po to by nie musieć więcej słuchać pieprzenia tego dupka. Włączyłam radio i aż podskoczyłam do góry gdy usłyszałam jakąś skrzeczącą, japońską muzykę. Od razu przyciszyłam i otworzyłam jeszcze drzwi auta.
- Tej, masz?!- Krzyknęłam w stronę kumpla dając znaczący znak palcami, że chodzi mi o pendrivea. Ciemnoskóry podbiegł szybko, wyjął z tylnej kieszeni spodni niewielkie urządzonko i podał mi.
- Dzięki.- Zamknęłam drzwi z powrotem, wsadziłam pendrivea do wejścia USB w radiu i już po chwili usłyszałam coś co przypomina mi dom. Na środek wyszła chuda dziewczyna, a za nią dwie kolejne ustawiające się po bokach. Skończyło się tak, że zyskaliśmy kolejny wóz. Wszystko było by dobrze gdyby nie jeden mały incydent na koniec.


---------------------------------
Hej ... hmm? (muszę wymyślić jak będę  was nazywać, jakieś propozycje?) hah

Więc tak.. sądziłam, że wyjdzie dużo lepiej. Ale to tylko takie przejściowe, po prostu muszę doprowadzić do kontrowersyjnej sytuacji poprzez takie dupne rozdziały. Błagam nie mówcie mi, że i tak jest super bo wiem, że nie jest. Jako czytelnik nie oceniłabym tego rozdziału dobrze. Dodatkowo część rozdziału usnęła mi się i po prostu nie miałam siły pisać od nowa gdyż cholernie źle się dziś czuję i chyba będę chora. Przypominam o ciągłej możliwości zadawania mi pytań w zakładce "filmik" na które bardzo liczę:* Wgl to zaczynam się bać tego, że wam się pokażę. Boję się tego, że mnie nie polubicie czy coś xd haha

Robię to chyba pierwszy raz ale ten rozdział dedykuję SuperHero*.* ponieważ sprawiła, że poczułam się jak sławna pisarka mimo, że pisze tylko "głupiego" bloga. Naprawdę nigdy nie zapomnę ci tego co mi napisałaś, ogromnie ci dziękuję. (napisala do mnie w sprawie innego bloga, ale to nie jest wazne bo nie chodzi o samego bloga tylko o moją osobe).

http://bezuzyteczna.pl/tak-wyglada-brat-blizniak-209125 -----> musiałam hahahaah

To tyle, do następnego!:*
Bardzo was kocham i przepraszam.

piątek, 3 kwietnia 2015

Przeczytajcie!!

Sluchajcie jest taka naprawde wazna sprawa. Bede zakladala spis opowiesci. Wiem kombinuje niepotrzebnie i pewnie mi sie nudzi. Nie nie nudzi mi sie, a robie to z innego powodu. I teraz chodzi o to, ze potrzebuje zaufanych osob do wspolpracy. Potrzebuje ich sporo dlatego zwracam sie do was. Gdyby ktos chcialby mi pomoc i wlaczyc sie w to bylabym ogromnie wdzieczna. Oczywiscie do niczego nie zmuszam, jesli ktos sie zdecyduje prosze o skontaktowanie sie ze mna, najlepiej przez email, gg lub tutaj w komentarzu w jak najszybszym czasie.
Rozdzial dodam juz noe dlugo i mysle ze sie wam spodoba;)
Kocham was i licze na wasza pomoc!:*