sobota, 18 lipca 2015

Rozdział 11 cz.II





“Powtarzałeś często, że pragniesz mnie na zawsze. W końcu Ci uwierzyłam, bardzo zaufałam. Chciałam ciepła Twoich ramion, smaku ust o poranku, chciałam dreszczy, wstrząsów i wysokich uniesień. Przestałam się bać i Ciebie, i siebie, i nas.”


- Anna Daszuta ‘Anioł na ramieniu’




Otworzyłam ostrożnie powieki i pierwsze co zobaczyłam to czyjaś ręka na mojej twarzy.  Zwaliłam ją i delikatnie usiadłam przecierając oczy. Widok który do mnie dotarł tuż po rozbudzeniu się, wywołał na mojej twarzy nie mały uśmiech. Nie wiem jak do tego doszło ale Roman spał na brzuchu z otwartą buzią  pomiędzy mną, a Tejem. Jego druga ręka, tak jak poprzednio na mojej twarzy znajdowała się również na twarzy Perkera. Ten jednak nie reagował i spał sobie w najlepsze. Chwyciłam telefon leżący na szafce obok łóżka i po sprawdzeniu godziny odłożyłam go z powrotem na miejsce.  Była 8:30, a mi nadal cholernie chciało się spać.  Wzięłam do ręki jedną z poduszek i bez zastanowienia strzeliłam nią Romana, a potem Teja prosto w głowę. Jakimś cudem wystarczyło im po jednym uderzeniu by się przebudzić.  Parker tak samo jak ja strzepnął ze swojej twarzy wielką rękę Roma, po czym usiadł na łóżku ziewając. Pearce jedynie tylko mruknął coś po nosem i przekręcił głowę na drugą stronę.
- Wstawaj ty pieprzony idioto.- Potrząsnęłam go ramię z dość dużą siłą, jednak nic to nie dało. Razem z Tejem spojrzeliśmy się po sobie, uśmiechając
 przy tym chytrze. Nie czekając dłużej  na nic zaczęliśmy nawalać  Romana poduszkami. W pewnym momencie zerwał się krzycząc i tym o to sposobem zaczęła się nasza woja na śmierć i życie. Wskoczyłam Pearceowi na plecy, przyduszając go lekko. Wtedy on zwinnym ruchem przewalił mnie na materac, usiadł mi na  nogach i teraz  we dwóch okładali mnie poduszkami. Śmiałam się jak opętana, im uśmiech także nie schodził z twarzy. Nie wiem jakim cudem te poduchy były jeszcze całe. Nagle do pokoju wparowała pokojówka, stanęła jak wryta patrząc się na nas w bardzo dziwny sposób. Dodatkowo zasłoniła sobie  buzie ręką. 
- Ja przepraszam.. Ja... ja przyjdę potem!- Jak by nigdy nic, wybiegła z pokoju krzycząc.  My natomiast spojrzeliśmy się na siebie, znowu wybuchając nieopanowanym śmiechem. Uderzyłam Teja ostatni raz po czym podniosłam się z łóżka.
- Jak myślicie, rozpowie innym, że mamy tu harem i dwóch czarnuchów zabawia się w najlepsze z młodą dziewczyną?- Zwróciłam się do chłopaków grzebiąc w torbie w poszukiwaniu ubrań.
- Pewnie zazdrości, że to nie ona była na twoim miejscu. Nie każda ma okazję zadawać się z takim ciachem.- Rom posłał mi perskie oko, a ja pokręciłam głową przerzucając oczyma.
- Roman nie schlebiaj sobie. Prędzej mi współczuje, że muszę znosić takiego palanta jak ty. - Pokazałam mu język wchodząc do łazienki. W bardzo szybkich tempie ogarnęłam się i zwolniłam 
pomieszczenie chłopakom. Za godzinę musimy być u tego Sukinsyna. Następny w kolejce był Tej. Usiadłam na krańcu łóżka i poczułam silną chęć skontaktowania się z Brianem. Wzięłam telefon i zaczęłam pisać wiadomość:
Bez tytułu #111
Brian jak u was? Spałeś w ogóle w nocy?  Dominic ma jakiś plan? Ugh.. tak wiem dużo tych pytań i dopiero minęła jedna noc ale muszę wiedzieć co z wami. Kocham cię.. pamiętaj o tym.
P.S. Brian, potrzebuje tych butli z azotem. Proszę przywieź mi je potem jakoś. Najlepiej jeszcze dziś tak by nikt nie widział. :*
Czekałam na odpowiedź bardzo długo i niestety nie doczekałam się jej. Nim się spostrzegłam na przeciwko mnie nie siedział Rom, tylko już Tej. Położył mi dłoń na kolanie i lekko je potarł.
- Ej, nie łam się. Ty tu rządzisz i nie możesz nagle zmięknąć Toretto.- Posłał mi budujący uśmiech, który odwzajemniłam. Ścisnęłam telefon mocniej w ręku równocześnie  wstając. W tym samym momencie z łazienki wyszedł Pearce.
- To co? Śniadanko nie??!- Roman zatarł dłonie uśmiechając się głupkowato. Mijając go poklepałam go po ramieniu głośno wzdychając.
- Skoro nalegasz, to tak, ale jeżeli znowu dadzą mi ośmiornicę to jedziemy do Maca- Wychodząc z pokoju odwróciłam się w stronę chłopaków.
- To może od razu tam jedźmy?- Tej odpowiedział mi szybko głośno wydychając powietrze z płuc.
- No dobra, niech będzie. Wiecie co? Idźcie już, ja czegoś zapomniałam, zaraz was dogonię. - Zostawiając chłopaków na korytarzu weszłam z powrotem do pokoju. Schyliłam się pod łóżko i wyjęłam spod niego pistolet. Wsadziłam sobie moją ukochaną zabawkę za pasek z tyłu spodni, następnie zasłaniając bluzką. Wychodząc zamknęłam głośno drzwi i zbiegłam po schodach. Gdy przekroczyłam główne wejście hotelu, chłodny wiatr owiał mnie z każdej strony targając przy tym włosami. Rozejrzałam się i dostrzegłam chłopaków stojących nie przy dwóch, lecz czterech autach. To trzecie na bank należało do Shauna. Dopiero po chwili zorientowałam się,  że jest razem z Twinkiem. Uśmiechnęli się do mnie kiedy mnie zobaczyli. Podeszłam do nich szybkim krokiem i rzuciłam krótko:
- Cześć, co wy tu robicie?- Spojrzałam na zmianę to na jednego, to na drugiego.
- Pożyczam wam samochód.-  Brunet puścił mi oczko na co uśmiechnęłam się szeroko.
- Dzięki Shaun. Postaramy się byś go odzyskał. No chyba, że Tej go rozwali. - Przez cały czas uśmiech nie schodził nam wszystkim z twarzy. Tej pokazał mi abym się "popukała" po czym wziął kluczyki od chłopaka.
- Ok, najwyżej oddasz mi swój.- Shaun wskazał głową na moje auto, a ja spiorunowałam go wzrokiem.
- Nie ma mowy, ale mogę ci oddać czarnego niewolnika.- Uwiesiłam się Romanowi na szyi robiąc przy tym słodkie oczka.
- Ha ha, bardzo śmieszne.- Mój przyjaciel odsunął się ode mnie z obrażoną miną.
- Właśnie Aria, mam dla ciebie butle. Brian zadzwonił rano i prosił abym je podrzucił.- Twinkie otowrzył bagażnik swojego zielonego potwora i pokazał mi mój towar. Zaniosłam butle jedna po drugiej obok mojego wozu po czym wróciłam się po kilka narzędzi, które Ciemnoskóry także woził ze sobą. Otworzyłam maskę pomarańczowej bestii i zaczęłam kombinować. Po 30 minutach butle były już na swoim miejscu. Wycierając ręce w kawałek szmaty wróciłm do kumpli.
- Jak tyś to..?? Mi by to zajęło cały dzień!- Twinkie oburzył się gestykulując rękoma. Zdziwiony patrzył to na mnie to na mój samochód.
- Każdemu by się zeszło cały dzień, ale nie jej. Dzieciaku ona w tym siedzi od urodzenia. Jeszcze nie raz ona was zadziwi, ja ci to mówię.- Roman wsiadając do samochodu rzucił do chłopaków na odchodne.
- Jeszcze raz dzięki i do zobaczenia.- Ja także poszłam w jego ślady i po minucie wyjechałam z parkingu z piskiem opon. Jechaliśmy jedno za drugim. Najpierw ja, potem Tej, a na końcu Rom. Tak można było się sprawnie poruszać bo nikt się nie wpakował pomiędzy nas. Nagle na fotelu rozbrzmiał krótki dzwonek mojego telefonu świadczący o przyjściu smsa. Chwyciłam telefon i patrząc raz na drogę, a ran na ekran odczytałam wiadomość. Miałam nadzieje, że to w końcu Brian się odezwał ale niestety przeliczyłam się.  Był to sms od Bragi z nowym adresem, w który mieliśmy się udać dopiero za dwie godziny. Odrzuciłam telefon na bok i chwyciłam krótkofalowkę.
- Chłopaki zmiana planów, ale na szczęście mamy jeszcze dwie godziny.
- No i to mi się podoba! Będzie czas na wyżerkę!- Roman odpowiedział jako pierwszy ciesząc się jak głupi.
- Wiecie co, nie powinniśmy się pokazywać zbytnio ale Tokio jest wielkie. Chodzcie gdzieś połazić. Przy okazji zjemy i odpoczniemy od tego wszystkiego.- Nie usłyszałam już odpowiedzi więc znaczyło, że mam po prostu ich prowadzić. Po niedługiej chwili wjechałam w jakiś zaułek i zaparkowałam. Wysiadłam z auta i we trójkę ruszyliśmy w ruchliwą uliczkę. 



Wszędzie było pełno ludzi. Niektórzy rozmawiali przez telefon, inni gadali między sobą, a jeszcze inni tak jak my poznawali okolicę. Weszliśmy do tego cholernego Maca by coś zjeść. Osobiście chciałam iść na jakieś lepsze jedzenie, ale chłopaki się uparli no i zostałam przegłosowana. Więc tak jak chcieli zjedliśmy te hamburgery i poszliśmy zwiedzać dalej. Rom poszedł przodem i nagle stanął jak wryty. Odwrócił się do nas speszony i zaczął pchać mnie w inny kierunku.
- Roman,  co ty odpieprzasz?!!- Krzyknęłam na niego, a ten popatrzył na mnie przepraszająco.
- Nie powinnaś tego widzieć.
- Rom, o czym ty mówisz? Czego nie powinnam widzieć?- Spojrzałam na niego pytająco po czym ruszyłm z Tejem do tego 
miejsca. Okazało się, że stoimy przed kawiarnią. Na początku nie ogarnęłam o co mu chodziło. Dopiero po chwili dostrzegłam Briana siedzącego z jakąś blondynką przy stoliku pod ścianą. Moje dłonie automatycznie zacisnęły się w pięści, a złość ogarnęła całe moje ciało. Ona trzymała go za dłoń, a jemu najwyraźniej się to podobało. Patrzył na nią tymi maślanymi oczyma i mówił coś zawile. 
- Chachi chodź. Nie patrz na to. Proszę cię odpuść. - Tej odciągał mnie, jednak bezskutecznie.- Weszłam środka kawairni razem z przyjaciółmi, stanęłam przy barze i poprosiłam o szklankę wody. Zapłaciłam jakby nigdy nic i upiłam łyk ze szklanki. Wtedy do moich uszu doszedł urywek zdania. Ona powiedziała do niego "Misiaczku" . Myślałam, że zaraz zwymiotuje. Brzydziłam się nim. Znienawidziłam go w tej jednej chwili. Podeszłam do niego od tyłu, nachyliłam mu się do ucha i powiedziałam zmysłowo:
- To koniec.. MISIACZKU.- Zaakcentowałam to ostatnie i wylałam na Briana całą szklankę bezbarwnej cieczy. Odstawiłam szklane naczynie na jego stolik i szybko wyszłam. Chłopaki wyszli zaraz za mną, skręciliśmy w malutką uliczkę gdzie nikogo nie było i wtedy dałam upust emocjom. Kopnełam dwa razy w śmietnik, aż w końcu przewrócił się. Tej podszedł do mnie i zamknął w szczelnym uścisku po to abym nic sobie nie zrobiła. Jednak nic nie mówił. Po prostu mnie przytulał i kiwał na boki, próbując mnie tym samym uspokoić. Rom stał o bok patrząc się na to wszystko żałośnie, lecz po chwili dołączył do nas . Moje serce pękło w pół. Myślałam, że chociaż Brian jest inny. Tyle razy mówił, że mnie kocha. To wszystko okazało się być kłamstwem. Oszukiwał mnie tyle czasu, a ja mu ufałam jak nikomu innemu.- Kiedy myślałam, że pierwsza łza wypłynie z mojego oka przybiegł Brian. Chciał coś powiedzieć i podejść jednak Roman mu nie pozwolił.
- Stary jesteś moim kumplem ale daruj sobie. Skrzywdziłeś ją i zachowałeś jak gówiarz. Daj jej spokój.- Blondyn na te słowa spojrzał mi przepraszająco w oczy.
- Wy nie rozumiecie. Dajcie mi to wytłumaczyć! Ta dziewczyna jest z FBI! Chciałem aby pomogła z Bragą! Dał mi to.- Wyjął z kieszeni pendriva i pokazał nam go.- Mielibyśmy haka na Brage. Chciałem cię tylko chronić! Z tymi danymi byłabyś bezpieczna ty cholerna idiotko! Nie dasz sobie sama rady z tym facetem, kiedy to do ciebie dotrze!?- W tej chwili zaczął na mnie krzyczeć, chciał podejść bliżej ale Roman po raz kolejny uniemożliwił mu to. Tego było za dużo. Nie wiedziałam w tej chwili w co uwierzyć. Chciałam być jak najdalej stąd. Brian rzucił mi czarnego pendriva pod  nogi po czym odszedł napięcie.- Schyliłam się i podniosłam ten malutki przedmiot. Obróciłam go kilkakrotnie w palcach po czym odwróciłam się do tyłu, okazało się, że za siatką były nasze wozy. Najwyraźniej zrobiliśy kółko. Przeszłam przez ogrodzenie i zajęłam miejsce w wozie. Jeszcze przez chwilę popatrzyłam na urządzonko i schowałam je sobie za stanik. Tak wiem dziwne miejsce na skrytkę, ale za to bezpieczne. Jeśli to prawda o tym, co tam jest to muszę trzymać to z daleka od Bragi. Odpaliłam silnik i ruszyłam przed siebie. Na autostradzie dałam upust moim łzą. Obraz całkowicie mi się zamazał. Nagle usłyszałam klakson tira i zorientowałam się, że zaraz wjadę pod niego od boku . Skręciłam szybko w prawo i wyprostowałam.
- Chachi zwolnij natychmiast.! Co ty robisz? Co się tam do cholery dzieje!- W krótkofalówce usłyszałam głos Teja. Chwyciłam urządzenia i nacisnęłam guzik.
- Sory, zamyśiłam się. Zaraz zjeżdżamy uważajcie.- Odpowiedziałam szybko, wytarłam łzy rękawem i zacisnęłam dłonie na kierownicy aż do zbielenia kostek. Chuj z tym, że rozpierdala mnie od środka, jestem do cholery Toretto i muszę być silna. Pieprzyć to, że zerwałam z Brianem. Przyśpieszyłam jeszcze bardziej i zaczęłam mijać samochody jeżdżąc slalomem. Kiedy zobaczyłam zjazd wjechałam na niego na ręcznym, a następnie 
znowu przyśpieszyłam. W tej chwili gdyby Dominic widział moje zachowanie dostałabym nie mały opierdol. Szczerze mówiąc miałam gdzieś to czy się rozpierdolę na barierce czy drzewie. Miałam to głęboko w dupie. Teraz najważniejsze dla mnie były dwie rzeczy.
Pierwsza: pożądnie się wyrzyć, a druga to dorwać Bragę. Zaczęłam zwalniać dopiero wtedy gdy dostrzegłam duży, przestrzenny dom. Zdziwiłam się tym, że nigdzie nie było ochroniarzy. Brama otwarta więc śmiało wjechałam i zatrzymałam się przed wejściem. Wzięłam głęboki wdech i wysiadłam. Chłopaki podchodząc do mnie kiwali zadziornie głowami.
- Nie sądziłem, że można być tak szalonym i popierdolonym jednocześnie, ale jak widać można. Ale nie powiem, to było świetne!- Tej krzyknął, nazbyt się ekscytując. Był uśmiechnięty od ucha do ucha.  Rom wyglądał prawie, że identycznie tylko on gestykulował dodatkowo rękoma.
- Dziewczyno, to było zajebiste! Ja też tak chce!
- Roman, uspokój się dobra? Mamy tu robotę.- Nim się spostrzegliśmy obok nas stanęło dwóch goryli. Tych samych którzy wtedy byli przy moim jakże "skomplikowanym" porwaniu. Też się wykazali, przyczepili mi to cholerstwo do wozu i cieszyli się, że mnie mają. No po prostu pogratulować. FBI działa już lepiej niż ci tutaj. Facet wskazał nam ręką ścieżkę prowadzącą na tył domu. Ryszyliśmy idąc pewnym krokiem. Wszystko tutaj było bardzo drogie i piękne. Mój dom to cholerna willa, która jest zbyt dobrze zaopatrzona i  droga,  a to tutaj, to pałac.  Po chwili naszym oczom ukazał się piękny ogród z basenem. Braga siedział przy drewnianym stole licząc hajs. Kiedy nas zauważył podniósł głowę do góry i wskazał nam krzesła. Usiedliśmy na przeciwko niego z kamiennymi twarzami. Czekaliśmy na jego dalszy ruch. Po pewnym czasie uśmiechnął się do mnie rozluźniając nieco swoje ciało. Ja jednak trwałam w bezruchu.
- Witam szanownych gości. Od początku wiedziałem, że zobaczymy się w takich okolicznościach.
- Przejdźmy do rzeczy.- Skwitowałam krótko z chytrym wyrazem twarzy. Nie mam czasu siedzieć z nim tutaj i gadać o głupotach.
- Jaka pewna siebie. Bardzo dobrze, będzie nam się dobrze pracowało. Napijecie się czegoś?- Przejechał wzrokiem po naszej trójce, Rom już miał coś powiedzieć jednak byłam szybsza.
- Nie,  nie po to tu jesteśmy.
- Dobrze więc, zaczynacie od jutra. Macie czekać na mój telefon i wykonywać moje polecenia. Jeśli mnie oszukacie, zabije was. Rozumiecie?- Ten cholerny Sukinsyn nie będzie mi groził!! Mam ochotę wstać i po prostu zastrzelić go! Dobra Chachi uspokój się w tej chwili! Wdech i wydech. Przytaknęłam tylko głową nic nie mówiąc. Braga zaciągnął się swoim cygarem po czym dodał- Możecie już iść. Żegnam.- Oj żegnać to ja cię będę na twoim pogrzebie po tym jak wsadzę ci dynamit w dupę ty pierdolony Skurwysynu.- Wstałam i razem przyjaciółmi poszłam do samochodu. Kopnęłam jeszcze w oponę auta i wsiadłam. Odpaliłam silnik i ruszyłam wprost do hotelu kurwiąc to raz pod nosem, a raz chłopakom do krótkofalówki. Droga powrotna wyglądała identycznie, a może nawet i gorzej niż kiedy jechałam do Bragi.


Do pokoju wparowałam nadal wkurzona.
- Mam ochotę coś rozwalić! - Krzyknęłam do chłopaków kręcąc się po pokoju gestykulując przy tym rękoma. W końcu rzuciłam się na łóżko krzycząc z całej siły w poduszkę.
- Taa, i to jest ta, co radzi sobie ze stresem.- Usłyszałam jak Tej podśmiewuje się ze mnie, chwyciłam poduszkę i rzuciłam mu ją w twarz po czym usiadłam na krańcu materaca.
- Ugh!! Nienawidzę tego mamuciego wypierdka! Pieprzony Pizdokleszcz i tyle!
- Chachi!!- Roman krzyknął do mnie, a ja się na niego spojrzałam.

- Czego?!!- Spojrzałam na niego morderczym spojrzeniem jednak 
po chwili zeszłam z tonu.
- Ktoś do ciebie. - Przesunął się w drzwiach by po chwili w pokoju znalazł się Brian. Spojrzałam na niego spode łba, prychając przy tym.





-----------------------------------------------------------------
Siemanko!
Więc powiem szczerze, że ten rozdział jako tako nie podoba mi się. Miało być całkiem inaczej. Oficjalnie powiem, że do końca pozostały nam 2 (może 3) rozdziały + epilog. Jak się z tym czujecie? Bo ja jakoś nie mogę się z tym pogodzić. Nie wiem czy będzie druga część, ciągle nad tym myślę. Mam co do tego mieszane uczucia, ale co i jak powiem wam gdy pojawi się już epilog. 
Tak jak mówiłam, 27 jadę nad to cholerne morze. Potem prawdopodobnie jeszcze do Włoch skoczę jednak nie zmierzam do chwalenia się wakacjami tylko do tego, że wyśle komuś kartkę. Wybiorę może z 3 osoby, które dostaną ode mnie karteczkę;) Jednak żebym nie miała problemu z tym komu wysłać napiszcie (jesli komus zalezy na kilku slowach ode mnie) czemu chcecie kartkę ode mnie. Taaa ja tez nie mam jakiego pytania wam zadac. Nie musi byc to absolutnie dlugie! 
Na górze jest nowa ankieta wiec zaznaczcie tam cos^^ 
To chyba tyle.. KOCHAM WAS SKARBY WY MOJE!

4 komentarze:

  1. Znam ten cytat! ;D Rozdział jest świetny i nie pierdol mi tu głupot, że nie!!!!! ;*
    Haha xd OMG Dwóch murzynów i biała dziewczyna, to jest TOTALNIE podejrzane! Ale myślę że pracownicy hoteli widzieli i słyszeli już nie jedno. xd  gorzej z tym tuleniem w zasiłku "Dzwoncie po policję, czarnych gwałcą dziewczynę!"
    Brian jak zwykle chce dobrze i jak zwykle wychodzi fatalnie. Może i chciał pomóc, no ale sory... JAKA NORMALNA DZIECZYNA MOWI DO SWOJEGO ZAJĘTEGO ZNAJOMEGO 'MISIACZKU'!?!?! ? Niech lepiej głupia pinda nie startuje do BRiana bo popamieta! ;D
    No i wgl Roman biedny, Chachi po nim ciśnie.. Ale chyba go nie odda, bo kto jej będzie bawełnę z pola zbierał? xd
    No i ten.. chyba CHachi i BRian się pogodzą, co? ;)
    I jeść że chciałam dodać że  Aria super jeździ (tez tak chce!!! ;(   ) ale nie powinna używać telefonu - to niebezpieczne! xdd

    To chyba wszystko co chciałam napisac.. Ale nie jestem pewna xd
    Pozdrawiam!!! ;* ;* ;*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. HAHAHAHAHAHAHAHAH WYJEE!!!! JAKA BAWELNA?!! HAHAHAAH DUSZE SIE W TEJ CHWILI!! Do rzeczy: hotelarze widzieli juz naprawde wszystko i tu sie zgodze haahha ale to moglby byc szok nie powiem :) Brian za bardzo się stara po prostu ale ciii.Wiadomo, że go nie odda, a ty byś oddała?! Bawełny by nie miała na ciuchy gdyby Roma zabraklo XDD Jak by ci sie co przypomnialo to masz mnie na priv hahah...jak to zabrzmialo heuheuheu

      Usuń
  2. Hahaha jak już ci pisałam ! Rozdział cudowny ! Mnie też rozwaliło 2 murzynów i młoda biała dziewczyna xD Dość niezręczna sytuacja ,biedna się speszyła xD
    Jak mogłaś to zrobić ! KONIEC MISIACZKU ! GŁUPIA blond pinda ! Przecież wiedziała , że Brian ma dziewczyne to tak mów do zajętego chłopaka ! Tej i Rom najlepsi ! Mam nadzieje ,że się jakoś pogodzą i ,że BEDZIE OCZYWIŚCIE 2 CZĘŚĆ !
    Czekam na twoje kolejny ukochane wypociny ! <3
    Zielono oka pozdrawia <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz harem ma różne postacie..czasem to Turki, a Czasem Rom i Tej oraz zajęta dziewczyna:D Jak mogłam? Briana sie pytaj, a nie mnie! heuheu umywam od tego ręce^^ Co ty mnie tak meczysz kobieto z 2 czescia? Jak jej nie bedzie to bedzie romans Sherocka.. wlasnie snil mi sie ostatnio i w snie dal mi kosza hahaahMoje wypociny nie sa kochane... to brzmi tak..tak...GEJOWSKO!! (kocham gejow i nic do nich nie mam!) Do nastepnego!

      Usuń