poniedziałek, 10 sierpnia 2015

Rozdział 2 cz.II


"Do tej pory to zdarzenie jest dla mnie abstrakcyjne. Ja w ogóle nie wierzę, że mi się to zdarzyło."

- Małgorzata Halber ‘Najgorszy człowiek na świecie’ 



Emily wchodzą do salonu, w którym siedziałam po ciemku trzymając list w ręku zapaliła światło, które automatycznie mnie oślepiło. Zmrużyłam oczy, a ona przystanęła i popatrzyła na mnie z dezaprobatą.
- Aria znowu to samo? Ile razy to przerabiałyśmy? Minął już rok. Nie płacz proszę cię.- Podeszła do mnie i usiadła na przeciw mnie z zatroskaną miną. Spojrzałam na nią smutno po czym spuściłam głowę w dół, wzrokiem lądując na moim biuście.  Chwyciłam delikatnie  krzyżyk Dominica wiszący na mojej szyi, dokładnie go oglądając z każdej strony.- Nie łatwiej było by go zdjąć? Nie przypominałby ci ich.
- Nie Em, on jest częścią mnie. Jedyną prawdziwą częścią. Ostatnim odłamkiem tego co było.. Teraz to co było moją pasją, hobby i całym życiem, zabija mnie od środka.
- Dobrze, rozumiem. Skończmy ten temat. Dzwonił Logan.. Chce cię widzieć jutro z samego rana.- Na jej słowa przełknęłam głośno ślinę kiwając głową.- Aria, czemu ty do cholery z nim jesteś??!!- Dziewczyna wstała nerwowo pocierając skroń.
- Myślisz, że chcę tego? Żałuje, że tam w Tokio pomogłam mu uciec od Bragi. Mogłam go zabić taj jak mi kazali. Nienawidzę go i doskonale o tym wiesz. On przejął nade mną kontrolę, a ja mam zbyt mało siły by się wyplątać z tego gówna.. Sama sobie nie poradzę..




Rok później..


Bez tytułu #116
Właśnie kończyłam malować się w łazience gdyż zaraz miałam jechać do Logana.  Kiedy skończyłam robić grubą kreskę nad 
lewym okiem wyszłam z łazienki gasząc za sobą światło. Zgarnęłam torebkę z łóżka i zeszłam na sam dół kierując się na podjazd. Wsiadłam do małego fiata 500 w miętowym kolorze po czym ruszyłam. Po drodze gdy akurat stanęłam na światłach zadzwonił mi telefon. Odebrałam już po kilku sekundach ponieważ nie miałam większego problemu ze znalezieniem go w torebce. 
- Hej Kochana! Co tam chciałaś Em?- Przyłożyłam sobie komórkę do ucha odzywając się wesoło do przyjaciółki.
- Hej, hej. Jakie plany na dzisiaj?
- Wieeesz teraz jadę do Logana. Potem  na treningu się widzimy, a potem idę jeszcze biegać. Może wyskoczymy na jakąś kawę przed zajęciami?- Światło zmieniło się na zielone, a ja po woli ruszyłam, w między czasie odpowiedziałam blondynce czekając na jej odpowiedź.
- Myślę, że do świetny pomysł.
- Dobra, to widzimy się o 13 w The Griddle Cafe. Ja już muszę kończyć.- Zaparkowałam samochód zaraz przed wejściem do Cheetahs
 zaciągając hamulec ręczny. 
- Ok, do zobaczenia. Uważaj na siebie.- Blondynka po tych słowach rozłączyła się, a ja uśmiechnęłam się lekko. Schowałam telefon z powrotem do torebki i wysiadłam z samochodu zamykając go. Rozejrzałam się i ujrzałam przejeżdżający obok czerwony, sportowy  samochód. Widzę go od kilku dni. Niestety nie mogłam zobaczyć kto jest w środku ponieważ szyby były przyciemniane. Od jakiś 3 tygodni czuję się obserwowana i śledzona. Ten samochód wydawał mi się dziwnie podejrzany. Stałam na środku chodnika jak idiotka więc postanowiłam dać sobie spokój z bawieniem się w detektywa i weszłam do środka. Poza tym to na pewno byli ludzie Rossa. Po przekroczeniu progu, do moich uszu dobiegła dudniąca muzyka. Club był jeszcze nieczynny ponieważ imprezowanie zaczynało się dopiero o 21:00. Wystrój był bardzo nowoczesny.  Ściany i podłoga były czerwone, a stoły, krzesełka i sofy białe oraz czarne. Na środku było kilka podestów z zamontowanymi rurami do tańca.  Przy jednym ze stolików siedział Logan ze swoim przyjacielem Maxem. Kiedy mnie zobaczyli uśmiechnęli się do mnie szeroko. Max w uroczy sposób,  pełny ciepła.  Logan zadziornie i uwodzicielsko. Podeszłam do niego i usiadłam mu na kolanach. Pocałował mnie bardzo zachłannie, a potem zszedł z pocałunkami na szyję. Za każdym razem gdy mnie dotykał, zbierało mi się na wymioty spowodowane obrzydzeniem co do jego osoby nie wspominając już o całowaniu.
- Cześć Max.- Rzuciłam szybko odwzajemniając jego wcześniejszy uśmiech.
- Siemanko.
- To co, zabalujemy dziś razem?- Logan posłał mi chytry uśmiech,  a ja pokiwałam tylko głową.- Mam wielką ochotę na ciebie.  Moim marzeniem jest zerżnąć cię tak, że jutro nie staniesz o własnych nogach.- Te słowa wypowiedział mi wprost do ucha, a ja aż cała zesztywniałam. Zrobiło mi się gorąco i myślałam, że zaraz zemdleje.
- Przepraszam ale jednak dziś nie mogę, przypomniało mi się,  że policja ma dziś przyjść w sprawie starych machlojek.- Okłamałam go i miałam wielką nadzieję, że  to łyknie. On jedynie naprężył się i jednym zwinnym ruchem wstał przyciskając do ściany jednocześnie trzymając za gardło. Max poderwał się zaraz za nim patrząc się na mnie przepraszająco. Łzy zaczęły napływać mi do oczu, a ja z trudem je powstrzymywałam.
- Słuchaj Mała, gówno mnie to obchodzi!! Zbajerujesz ich jakoś!! Jeśli mówię,  że mam ochotę się z tobą pieprzyć to tak będzie rozumiesz??!!!- Pokiwałam lekko głową i dopiero wtedy mnie puścił, a ja opadłam na kolana oddychając szybko i głęboko.  Tak bardzo się go bałam. Niech to się już skończy.  Nagle Max podszedł do mnie, pomógł wstać, a potem usiąść. Podał mi jeszcze szklankę wody, z której od razu upiłam kilka łyków.
- Aria, wszystko ok?- Ukucnął przede mną i spojrzał na mnie troskliwie.
- Tak, dzięki Max.- Pokiwałam głową i odwdzięczyłam mu się bladym uśmiechem.
- Wiesz co?- Logan odezwał się do mnie lustrując podnieconym wzrokiem. Ohoo to nie wróży nic dobrego.- Po co czekać do wieczora!- Ross poszedł do mnie, złapał za nadgarstek po czym pociągnął w głąb Clubu wprost do jednego z pokoi.  Próbowałam się wyrywać ale nic to nie dało. Rzucił mnie na łóżko po czym usiadł na mnie okrakiem. Miałam ochotę krzyczeć jednak wiem, że oberwało by mi się.  Po prostu przygotowywałam się na najgorsze. Zaczął błądzić po moim ciele swoimi ohydnymi łapskami całując przy tym. Zaczął mnie rozbierać. Rozpiął mi sukienkę i po woli zaczął ją ściągać. Po chwili rozpiął swoje spodnie i zsunął je ze swoich nóg. Jeszcze tylko chwila i będzie po wszystkim. Kiedy już miał pozbawić mnie majtek do pokoju wparował Max.
- Logan! Ważny telefon. Dzwonią z informacją o towarze.- Brunet siedzący na mnie zszedł ze mnie, założył spodnie z powrotem  po czym wziął telefon i wyszedł. Max puścił mi oczko i pobiegł za nim. Dzięki ci chłopaku za pomoc! Co ja bym bez ciebie zrobiła?!! Ubrałam się szybko,  złapałam torebkę w locie i jak najszybciej opuściłam to przeklęte miejsce odjeżdżając. Po drodze łapałam szybko powietrze by choć trochę się uspokoić.  Cholerny dupek! Miałam jeszcze pół godziny do spotkania z Em więc wróciłam się do domu po rzeczy na trening, a stamtąd udałam się już prosto do umówionego miejsca. Kiedy weszłam do umówionego lokalu, który był bardzo elegancki dostrzegłam siedzącą już Em przy jednym ze stolików. Dziewczyna uśmiechnęła się szeroko na mó widok, przywitałam się z nią buziakiem w policzek po czym usiadłam na przeciwko niej.
- Jak u Logana?- Napiła się soku pomarańczowego nalanego do podłużnej szklanki lustrując mnie dokładnie wzrokiem jak by chciała się upewnić,  że nic mi nie jest.
- Nie mówmy o tym.- Skwitowałam krótko urywając temat akurat przy przyjściu kelnera. Zamówiłam sobie waniliowe latte macchiato, które tak bardzo lubiłam.
- A ty wciąż go nosisz..- Blondynka przerwała popijanie podwójnego espresso i dotknęła srebrnego krzyżyka na mojej piersi. Odwróciłam wzrok i schowałam naszyjnik pod sukienkę.
- Tak. Coś w tym dziwnego? Doskonale wiesz, że nigdy się z nim nie rozstaje.- Odpowiedziałam szybko, Jezu czy ona musi poruszać dziś same niewygodne tematy?! Tak nosze ten wisior bo on jedyny daje mi jakąkolwiek siłę do życia.
- No dobrze, przepraszam. Więcej nie pytam.- Od tego momentu siedziałyśmy w ciszy, którą ona przerwał po jakiś pięciu minutach. Potem rozmawiałyśmy już normalnie, o wszystkim i o niczym jak to dwie blondynki.
Po skończonej kawie poszłyśmy do Akademii na codzienny trening.  Niedługo mamy zawody w street dance. Musimy być dobrze przygotowani aby to wygrać.  Ogólnie rzecz mówiąc czas na treningu minął nam świetnie.  Mimo ciężkiej pracy wszyscy wygłupialiśmy się i żartowaliśmy. Potem razem z Emily zostałam jeszcze na godzinę ponieważ co wtorek oraz czwartek  uczę piętnastolatków hip-hopu. Robię to za darmo ponieważ są to dzieci z biednych rodzin, których nie stać  na normalne lekcje. Kocham to robić.  Jest to moja nowa pasja. Oni dzielą się ze mną uśmiechem i radością mimo ich beznadziejnej sytuacji, a ja przekazuje im swoje umiejętności oraz wiedzę. Pasję do samochodów zastąpiłam tańcem i w sumie jestem z tego zadowolona. Razem z Em miałam iść biegać zaraz po zajęciach jednak zadzwoniła jej mama, że są na lotnisku i trzeba ich odebrać.  Chcieli zrobić jej niespodziankę ponieważ nie widziała się z rodzina od prawie dwóch lat. Przebrałam się więc w nową koszulkę, krótkie spodenki oraz 
girl #14założyłam wygodniejsze buty do biegania po czym zostawiłam torbę z ubraniami w aucie i poszłam do parku  pobiegać sama. Do uszu włożyłam słuchawki i puściłam sobie jeden z kawałków Eminema. Nie musiałam się rozgrzewać ani rozciągać ponieważ byłam już po niezłej rozgrzewce. Nie zastanawiając się dłużej  nad niczym zaczęłam swój codzienny jogging. Biegłam przez cały park mijając dwa mostki, Ogród Francuski oraz główną fontannę. Dopiero po 5 km zatrzymałam się by napić się wody. Wtedy znów zobaczyłam ten samochód.  Logan znowu doczepił mi cholerny ogon. Odprowadziłam auto wzrokiem do momentu jego zniknięcia na rogiem. Przychyliłam się do przodu by było mi łatwiej złapać oddech w zmęczone już nieco płuca i wtedy ujrzałam znajomą mi postać. Stała tyłem do mnie. Nie no, nie może być!!  Był to ciemnoskóry mężczyzna, krzyknęłam do niego lecz ten nie odwracając się zaczął biec. Ruszyłam pędem za nim, musiała pokonać nawet niewielkie ogrodzenie lecz po paru minutach udało mi się go dorwać.  Kiedy złapałam go za ramię i odwróciłam w swoim kierunku doznałam nie małego rozczarowania.
- Czego pani ode mnie chce?!! Czemu pani mnie goni??- Przede mną stał osiemnastoletni dzieciak z przerażoną miną. 
- Przepraszam! Pomyliłam cię z kimś, przepraszam.- Rzuciłam do niego krótko po czym szybko poszłam w stronę samochodu. Niech to szlag! Aria weź się w garść bo masz już jakieś zwidy na ich punkcie! Potrząsnęłam głową i przebiegłam się  truchtem do wozu, po 15 minutach byłam na miejscu. Oparłam się o dach samochodu by po raz kolejny odetchnąć. Wsiadłam do auta i ruszyłam wprost do domu. Po wejściu do niego od razu pobiegłam pod prysznic. W samym ręczniku i z mokrymi włosami wyszłam do garderoby po odpowiednią sukienkę na wieczór. Boże proszę cię,  nie każ mi tam  iść!  Tak bardzo tego nie chcę! Jednak jeśli dziś się tam nie pojawię oberwie mi się i to nieźle. W końcu wzięłam pierwszy lepszy zestaw ubrań i poszłam do łazienki.  Zrobiłam sobie włosy,  umalowałam się dość mocno, a na sam koniec ubrałam. Spojrzałam na siebie w lustro nie mogąc uwierzyć, że to naprawdę ja. Zobaczyłam, że dochodzi już 20:30 wiec szybko zeszłam na dół gdzie czekała już na mnie taksówka. 
Bez tytułu #120Kiedy podjechałam pod Club zapłaciłam należytą sumę i wysiadłam. Wszędzie było pełno ludzi. Muzyka rozbrzmiewała nawet na zewnątrz. Półnagie dziewczyny stały w kolejce do wejścia.  Na moim Race War było bardzo podobnie. Nagle ktoś złapał mnie pod rękę. Odwróciłam głowę i dostrzegłam Maxa.
- Hej, Chach. Słuchaj nie pij dziś żadnego drinka od Logana. Bierz tylko te ode mnie. Ja będę je zamieniał.- Blondyn mówił bardzo szybko jak by bał się, że ktoś nas zobaczy. Zmarszczyłam brwi i spojrzałam na niego pytająco.
- Co? Czemu? Max co się dzieje??
- Logan szykuje dla ciebie pigułkę. Ja już go trochę nachlałem, wiec nie powinien jakoś szczególnie ogarniać tego, że nic się z tobą nie dzieje. Po prostu wlej w niego jeszcze więcej wódki i problem z głowy.- Chłopak spojrzał na mnie smutno i za razem pocieszająco po czym udał się do wejścia.
- Dzięki Max!- Rzuciłam bardzo szybko, ten tylko odwrócił się i uśmiechnął do mnie szeroko. Ten chłopak codziennie ratuje mi tyłek. Pomaga mi jak tylko może i chroni przed tym Dupkiem. Cholerny Sukinsyn chciał mnie przelecieć po tym jak naćpa mnie jakimś tanim gównem. Nie zastanawiając się dłużej weszłam chwilę po kumplu mijając bramki bez czekania w kolejce. Goryl przy drzwiach skinął na mnie głową, a te wszystkie laski kipiały z zazdrości. Gdyby wiedziały jak jest naprawdę przestały by zazdrościć. W środku nie musiałam się długo rozglądać by dostrzec Logana z dwiema laskami po bokach oraz Maxa siedzącego obok. Kiedy podeszłam Ross wygonił te panienki, które podejrzewam miały ochotę mnie zabić. Widać było,  że ten Sukinsyn był dobrze napity po jego twarzy oraz ruchach.
- Jednak jesteś Koteczku. To co zabawimy się dzisiaj. - Objął mnie w tali i przyciągnął do siebie. Odepchnęłam go lekko zagarniając ze stołu dużego, niebieskiego drinka.
- Najpierw  się napijmy.- Podałam mu go, a on uśmiechnął się zadziornie.- Sama wzięłam malutkiego, którego za plecami podał mi Max i upiłam łyka.
Po dwóch godzinach wlewania alkoholu w Logana zaczęła się bójka.  Staliśmy przed Clubem i chłopaki tłukli się między sobą.  Ja stałam tam cała zaryczana ponieważ Ross wyzywał mnie o szmat i kurew. Dodatkowo chciał mnie uderzyć gdyby nie to, że jest pijany w trzy dupy i Lynch mu na to nie pozwolił. Max stanął w mojej obronie i tak się zaczęło. Na szczęście chłopak poradził sobie z Loganem, który padł już po dwóch porządnych ciosach.  Kumpel podszedł do mnie objął ramieniem i zaczął prowadzić do swojego samochodu następnie kierując się w stronę mojego domu. Kiedy minęliśmy próg drzwi od razu udaliśmy się do kuchni. Chłopak zrobił mi gorącej herbaty i usiadł na przeciwko mnie. 
- Toretto zrób coś z tym. Skończ z nim. Pomogę ci stąd uciec.- Blondyn mówił spokojnie patrząc mi w oczy. Dostrzegłam w nich coś więcej niż za każdym razem. Widziałam w nich tańczące iskierki co mnie zdziwiło. Dopiero teraz dostrzegłam piękno jego niebieskich oczu. 
- Dobrze wiesz, że to nie takie proste. Nie będę uciekać,  ostatnio robię to nałogowo.- Odpowiedziałam leniwie mieszając łyżeczką w herbacie. W końcu wstałam i podeszłam do szafki po proszek od bólu głowy.  Nalałam wody do szklanki i połknęłam lekarstwo. Wtedy poczułam ręce Maxa na moich biodrach odwrócił mnie przodem do siebie i po  raz kolejny spojrzał w oczy. Nie zastanawiając się dłużej wpiłam się w jego gorące wargi. Sama nie wiedziałam co wyprawiam ale te jego oczy mnie zahipnotyzowały. On odwzajemnił pocałunek z jeszcze większą zachłannością. Podniósł mnie do góry i posadził na blacie. Objęłam go nogami w pasie, a on jedną ręką ściągnął mi buty. Potem złapał mnie za uda i zaczął iść ku górze.  W tej chwili nie liczyło się nic więcej tylko ja i on. Rozum krzyczał, żebym to natychmiast przerwała, ale serce i pożądanie przejęły dowodzenie. Kiedy  mnie niósł ja wsadziłam  ręce pod koszulkę i zaczęłam błądzić rękoma po jego torsie. Kiedy doszliśmy na miejsce położył mnie na łóżku i nachylił się nade mną znów lustrując mnie niebieskimi tęczówkami. 
- Na pewno tego chcesz?- Zadał mi jedno pytanie, które zrobiło burzę w mojej głowie. 
- Nie gadaj tylko działaj. Chyba nie wymiękasz co?- Odpowiedziałam mu uśmiechając się zadziornie. On odwzajemnił uśmiech i ponownie wpił się w moje wargi..

------------------------------------------------------------------

Hej Rodzinko!
I jak? Podoba się? Chciałabym aby KAŻDY zameldował się w KOMENTARZU. Ostatnio aktywność na blogu strasznie spadła i jest coraz gorzej ;( Nie powiem, trochę mnie to martwi i jest to po prostu przykre. Kolejny rozdział pojawi się gdzieś za tydzień. Ja jutro wyjeżdżam i po prostu nie będę miała jak dodać kolejnego mimo, że jest już napisany.  Dodałam nowe postacie w zakładce "bohaterowie"

No to tyle, do następnego! 

8 komentarzy:

  1. Jak ona może sobie tak pozwalać traktować !
    Bardzo dobrze ,że ma Maxa .
    Co to za auto bo jakoś nie wierzę ,że to Logan .Czyżby to Brian ?Czekam na wielki wpierdol !! :3
    Pozdrawiam
    Zielono oka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hahaa jak ty sie tym wszystkim przejmujesz! Ale czerwone auto i Brian??

      Usuń
    2. Czerwone auto jest pedalskie, więc to może być Roman! ;D on nie ma gustu xd

      Usuń
    3. Sory ale Roman jezdzial bialym na ogół hahah,

      Usuń
  2. Oooooo kurde Stara!! (a w sumie to młoda)  wgl to muszę powiedzieć, że z każdym rozdziałem piszesz co raz lepiej ^^ i tak mi się podoba, że ojapierdole!!!!!!!!!!!



    Logan mnie wkurwia no!! Ja bym mu uciela jajka :D Max jest taaaaki kochany, ale nie podoba mi się, że zarywa do Chachi.. no i jesCze Aria z nim poszła do łóżka.. ;( no bo kurde.. ona miała czekać na Briana i jego wielkiego... xdd jak O'conner się dowie to będzie zły ;D

    Wgl  to nie mogę się docZekać kiedy wkrocZy dominic i reszta

    A Max niech się zajmie emily lepiej ;p

    Rozwaliła mnie to określenie  "jak to dwie blondynki" ;D

    Ej .. Ale ci co ją śledzą to nie ludzie Logana, co? Xdd



    CZEKAM NA NASTĘPNY ROZDZIAL KORZEŃ! XDD



    Pozdrawiam kochana! ;*



    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ojej dziękuję, rumienie sie!
      Skad wiesz, ze Brian ma wielkiego....? hahahhh moze sa, moze nie sa^^ Korzenia juz zapisalam! Wiesz moze one tez gadaly o miescie zamiast panstwu wiec blondynki to blondynki hahahah

      Usuń
  3. kocham to opowiadanie <3
    wciagnelo mnie i nie chce wypuscic :D
    czekam na wiecej i pozdrawiam ;*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ciesze sie, ze ci sie podoba i dziekuje za komentarz :*

      Usuń