niedziela, 16 sierpnia 2015

Rozdział 3 cz. II



,,Chodziliśmy nie szukając się, ale wiedząc, że chodzimy po to, żeby się znaleźć.”
                         
 — Julio Cortázar ‘Gra w klasy’






Otworzyłam powieki lekko mrugając po to aby przyzwyczaić się do oślepiającego światła. Usiadłam na łóżku podpierając się z tyłu jedną ręką. Druga zaś przetarłam zmęczone oczy. Dopiero po chwili zorientowałam się,  że leżę pod pościelą całkiem naga. Zmarszczyłam brwi zastanawiając się co musiało się wczoraj wydarzyć. 
- Cholera! Co ja narobiłam?!- Kiedy doszło do mnie to, że przespałam się z Maxem uderzyłam się otwartą dłonią w czoło. Ale ze mnie idiotka! Jak ja mogłam iść z nim do łóżka! Spojrzałam w bok i zapatrzyłam się na moje zdjęcie z O' Connerem.
- Czego się patrzysz?- Przewróciłam ramkę tak, że upadła "twarzą" do szafki. Ej zaraz! Ggdzie w takim razie jest Max??- Podniosłam się leniwie z łóżka po czym ubrałam szary lecz miekki szlafrok. Udałam się na dół po schodach i już w połowie drogi poczułam zapach kawy. W kuchni zastałam Blondyna robiącego śniadanie. Na mój widok uśmiechnął się promiennie. Ja natomiast zmieszana wplotłam sobie dłoń we włosy zaciskając usta w prostą linię.
- Śniadanie dla Śpiącej Królewny. - Chłopak podszedł do mnie chcąc mnie pocałować.  Odepchnęłam go lekko, na co się zdziwił.
- Max posłuchaj, to co się wydarzyło minionej nocy nie powinno mieć miejsca. Poniosło nas i tyle. Przepraszam, że zrobiłam ci jakąkolwiek nadzieję. Nie mówię całkowicie nie, ale teraz nie jestem na to gotowa.- Mówiąc to wszystko nie patrzyłam na niego lecz gdzieś w bok ze opuszczoną głową. On po chwili ciszy uniósł mój podbródek tak bym spojrzała mu w oczy. Nie było w nich tych radosnych iskierek co 2 minuty temu. Niebieski blask jego tęczówek całkiem zgasł.
- Rozumiem. Aria kocham cię ale nie będę cię do niczego zmuszał.  Ale proszę cię o to byśmy byli chociaż przyjaciółmi.- Uśmiechnęłam się lekko po czym pokiwałam twierdząco głową.
- Jesteśmy przyjaciółmi i nadal nimi będziemy.  Po prostu zapomnijmy o tym wydarzeniu i żyjmy dalej.- Max pocałował mnie w czoło po czym przytulił.
- Nie ma sprawy. Tak z innej beczki , na wszelki wypadek nie pokazuj się dzisiaj Loganowi. Gdyby przyjechał nie wpuszczaj go i dzwoń do mnie. Po tej bójce na pewno nie odpuści. Nie chcę by cię znów  skrzywdził.
- Ok, poproszę Emily by dziś do mnie przyjechała na noc.
- Dobry, pomysł.  Ja już pójdę ale potem się odezwę.  Uważaj na siebie.- Cmoknął mnie jeszcze w policzek po czym wziął kurtkę i wyszedł.  Zamknęłam za nim drzwi na klucz i wróciłam się do kuchni. Opadłam bezwładnie na krzesło wypuszczając głośno powietrze z płuc. Po chwili usłyszałam warkot odjeżdżającego auta Maxa. Podsunęłam krzesło bliżej stołu i napiłam się kawy. Nie powiem, dobra mu wyszła. Nie zastanawiając się dłużej dorwałam  stojące obok naleśniki z dżemem truskawkowym.  Kurde chłopak musi mi częściej robić śniadania bo robi to lepiej ode mnie.
Kiedy już ogarnęłam kuchnię poszłam na górę doprowadzić do ładu samą siebie. Wzięłam ubrania z garderoby i weszłam do łazienki. Nalałam całą wannę wody i dolałam płynu do kąpieli o zapachu czekolady. Uwielbiałam moment zanóżania się w ciepłej wodzie. Stres odchodził natychmiast. Kiedy tak leżałam rozkoszując się  nieziemsko słodkim zapachem zaczęłam się zastanawiać. Kurcze no bo w sumie nie mogę zaprzeczyć,  że nie czuję zupełnie nic do Maxa. W sumie kocham go ale do końca nie jestem o tym przekonana. Nasza wspólna noc była wspaniała. Dotykał mnie z tak niezwykłą czułością i delikatnością jak nikt inny wcześniej.  Te jego niebieskie oczy mówią same za siebie. Cholera, a gdyby spróbować? Może coś by z tego wyszło?  Jedynym problemem jest Logan. Gdyby się dowiedział zabiłby najpierw Maxa, a potem mnie. 

 Z rozmyśleń wyrwał mnie fakt,  że woda zrobiła się już trochę zimna. Szybko spieniłam miękką gąbkę, umyłam się i wyszłam wycierając się ręcznikiem.  Ubrałam się,  wysuszyłam kręcone włosy i lekko się umalowałam. Mimo, że siedzę w domu musiałam się pomalować bo inaczej źle bym się czuła. Wyszłam z łazienki i od razu sięgnęłam po telefon. Zadzwoniłam po Em, która powiedziała,  że wpadnie gdzieś za dwie godziny.  Wiem, że dla mnie musi zostawić rodzinę samą u niej w domu ale uznała, że to nie problem.  Ze względu na to, że nie miałam co robić wzięłam czarny lakier do paznokci i poszłam do salonu pomalować paznokcie. Włączyłam przy okazji telewizję, w której trafiłam na wiadomości.  Zamurowało mnie gdy zobaczyłam zdjęcia Ekipy Doma.  Ta laska w telewizji mówiła, że dziś w nocy pomogli oni Hobbsowi złapać groźnego przestępcę. Najgorsze było na końcu. Nie mogli znaleźć Briana! Podobno jakiś piętrowy parking się zawalił gdy on ścigał tego faceta. Przyglądałam się temu wszystkiemu z niedowierzaniem. Zaraz? A co mnie to obchodzi??! Oni mają w dupie to co się teraz ze mną dzieje. To zamknięty rozdział.  Przełączyłam kanał na jeden z muzycznych by w spokoju poczekać ma Emily. Nie mogłam jednak zbyt długo usiedzieć na miejscu bo coś wewnętrznie nie dawało mi spokoju więc wyszłam na taras, a stamtąd do altanki położyć się w hamaku. Bujając się wzięłam telefon do ręki. Spojrzałam na datę i głośno westchnęłam, dzisiaj mijają równe dwa lata od mojego wybudzenia się ze śpiączki. Jednak nie dlatego ta data jest wyjątkowa. To dwa lata temu straciła rodzinę i zostałam sama jednak czasu nie cofnę i muszę iść dalej. Zastanawiam się tylko nad tym czemu moje popaprane życie jest pełne tylu wzlotów i upadków?  To kara za te wszystkie cholerne lata spędzone na zabijaniu, łamaniu prawa oraz oszustwach. Codziennie zastanawiam się dokąd to życie mnie jeszcze zaprowadzi . Cóż pozostaje się z tym tylko pogodzić.  Leżałam może z 10 minut na tym hamaku aż w końcu zaczęłam się wiercić i wstałam. Co jest ze mną dzisiaj?? Nie mogę sobie znaleźć miejsca i kręcę się tylko po tym wielkim domu. On jest stanowczo za duży jak na mnie jedną. W końcu chwyciłam węża ogrodowego i zaczęłam podlewać ogród.  To zajęcie wciągnęło mnie na jakiś czas. Lałam tę wodę przez dobre 40 minut. Nagle z zamyśleń wyrwał mnie kobiecy głos zza pleców.
- Aria? Powiesz mi co ty do cholery wyprawiasz? Czemu podlewasz rośliny?  I do tego w samo południe? - Odwróciłam się i zobaczyłam zdziwioną Emily.  Zakręciła mi wodę więc rzuciłam węża na ziemie i otrzepałam ręce.
- Tak, tak podlewam chwasty w samo południe.  Wiem, pogięło mnie ale nie mogłam znaleźć sobie miejsca.- Wzruszyłam ramionami i ruszyłam  w stronę domu wprost do salonu gdzie rozwaliłam się na kanapie.
- Właśnie widzę. Dzwoniłam dzwonkiem, ale nie otwierałaś więc użyłam w końcu kluczy, które mi dałaś.
- Właśnie Em, coś wcześniej przyjechałaś!- Spojrzałam na przyjaciółkę marszcząc brwi. Miała być dopiero  za około godzinę. Pewnie rodzinka jej dopiekła.
- Nic nawet nie mów.  Ten mój niedorozwinięty, starszy braciszek nie daje mi żyć! Wyrwałam się stamtąd czym prędzej!- Blondynka opadła bezwładnie na oparcie fotela wzdychając.
- No to dobrze. Mamy dziś babski wieczór.  Obejrzymy jakieś filmy,  wypłaczemy się i ogółem będzie świetnie. - Posłałam Em szeroki uśmiech,  który odwzajemniała. Nagle poderwała się i ruszyła do kuchni. Zaciekawiona poszłam za nią. Na stole zobaczyłam kilka reklamówek z zakupami.
- Kupiłam kilka rzeczy, żeby nie było, że o suchym pysku będziemy tak siedzieć.- Z jednej z siatek wyjęła dwie butelki drogiego,  czerwonego wina i pokazała mi je triumfalnie.  Podeszłam bliżej i zaczęłam rozpakowywać zakupy.  Znalazłam w tym wszystkim kolejne dwie butelki czerwonego trunku oraz górę słodyczy, lodów  oraz chrupek. Przecież tego jest jak dla jakieś pięciotysięcznej armii! Ta dziewczynę totalnie pogięło.  A to niby ja mam coś z głową bo podlewam sama kwiatki w ogródku!
Było już po 22, a my byłyśmy nieźle wstawione. Znaczy Emily, ja jeszcze twardo się trzymałam. Oglądałyśmy Titanica i ryczałyśmy jak głupie. Cały wieczór przegadałyśmy o głupotach płacząc lub śmiejąc się i również przez to płacząc.  Całe szczęście Logan nie dzwonił. Musiał mieć jakiś konkretny powód jednak nie obchodziło mnie to zbytnio. Kiedy tak siedziałyśmy bezczynnie pijąc rozgrzewający gardło alkohol Em podniosła się i gdzieś poszła bo niby coś  słyszała.  Próbowałam jej wytłumaczyć, że jest cholernie pijana i coś jej się wydaje ale ona postanowiła na swoim. Nagle usłyszałam jak coś krzyczy, a raczej bełkocze krzycząc.
- Aria!! Chowaj wino! Ja rzeczywiście się upiłam bo coś mi się w oczach pierdoli!!Mam jakieś dziwne zwidy!- W końcu nie wytrzymałam i podniosłam się  idąc za nią do przedpokoju. Stała tam oparta o ścianę ze spuszczoną głową. Jednak kiedy odwróciłam od niej wzrok ujrzałam te 7 cholernych osób. Na początku nie mogłam w to uwierzyć i myślałam, że zaraz się obudzę z tego przeklętego snu. Oni stali i przyglądali mi się z wielką powagą i zdziwieniem za razem. Brian chciał podejść i pomóc mi normalnie stanąć widząc mój stan jednak nie pozwoliłam mu na to. Widocznie tylko mi się wydawało, że nie jestem pijana. Musiała naprawdę źle  wyglądać.
- Nie waż się mnie dotykać!- Krzyknęłam na niego i podniosłam ręce w obronnym geście co było błędem gdyż się zachwiałam.
- Aria.. Może porozmawiajmy jutro. Dziś nie jest to najlepszy pomysł.  Musimy sobie dużo wyjaśnić. - Dominic odparł spokojnie delikatnie unosząc rękę, dokładnie przy tym lustrując moje dalsze  zachowanie.
- Macie stąd natychmiast wyjść!! Nie chcę was więcej widzieć! Nienawidzę was za to co zrobiliście!! Zjawiacie się tu dziś dokładnie wtedy gdy mijają dwa lata odkąd zniknęliście bez śladu i co? Chcecie coś wyjaśniać?  Nie ma czego. Wyjdźcie stąd i nigdy nie wracajcie!- Krzycząc na nich popłakałam się jak dziecko.  Widziałam jak ich serca łamały się w pół widząc w jakim jestem stanie.  Najbardziej cierpiał Dominic i Brian.
- Aria.. to nie miało tak być.  Nie chcieliśmy tego. Tak bardzo cię przepraszamy, proszę cię pozwól nam to wytłumaczyć.-  Teraz odezwał się Brian bardzo delikatnie, zważając na każde słowo.
- Nie O' Conner!! Jesteś ostatnią osobą od, której chcę jakiekolwiek wyjaśnienia! Co pewnie chcesz mi powiedzieć, że mnie kochasz?Przykro mi, ja ciebie nie kocham i co więcej mam kogoś z kim jestem szczęśliwa! Wybaczyłam wam już dawno, a teraz wyjdźcie!- Na moje ostatnie słowa Dom pokiwałam twierdząco głową, spojrzał na mnie ostatni raz po czym wyszedł.  Reszta zrobiła to samo. Kiedy mój wzrok spotkał się ze wzrokiem Romana oraz Teja miałam ochotę ich zawrócić jednak byłam silna i tkwiłam w miejscu. Na samym końcu wyszedł Brian. Zatrzymał się w drzwiach tak, że patrzyliśmy na siebie przez chwilę. Wtedy dostrzegłam, że ma rozcięty łuk brwiowy i rozwaloną wargę. Postał tak z minutę, a potem zniknął za drzwiami zamykając je za sobą.  Stałam tam nadal przyglądając się w miejsce, w którym stali wciąż nie mogąc uwierzyć w to co się właśnie wydarzyło. Rozpłakałam się jeszcze bardziej i nie zważając na Emily pobiegłam do siebie ma górę po drodze przewracając się kilkakrotnie. Rzuciłam się bezwładnie na łóżko ciągle płacząc aż do momentu zaśnięcia.




--------------------------------------------------------------

Hej!
Rozdział trochę dupny i wiem o tym. Nie mam w sumie wam dużo do powiedzenia jak tylko to: 

5 KOMENTARZY= NEXT!!!

8 komentarzy:

  1. Jeju ! Cud ,miód i orzeszki ! I ona jest z Loganem szcęśliwa ? Oooo moja ekipa w końcu się zjawiła ! :3 Opierdol musi być ! Rozcięty łuk brwiowy oraz rozwalona warga ? Czyżby spotkanie z Loganem ?
    Czekam na nastepne ! :3
    Pozdrawia oraz życzy weny
    Zielono oka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Heuheu a ty co bys powiedziala takiemu? Ze tesknisz za nim i wgl? Nie koniecznie spotkanie z Loganem ale z parkingiem owszem hahah Dziekuje i donastepnego!

      Usuń
  2. O ja pierdole! xdd
    Dobrze, że Aria ogarnęła sie po tej nocce, bo przeciez ona nie kocha Maxa tylko Briana! ;d Swoją drogą trochę szkoda mi Maxa, ale ma jaja, że tak spokojnie zareagował na kosza.. chociaż w sumie to ja na jego miejsu zostałabym chociaż na śniadaniu.. no bo kurde się chłopak namęczył z żarciem a nie skorzystał. xdd

    Myślę, że Chachi poleciała na Maxa, bo ten jest blondynem jak Brian i chciała mieć chociaż namiastke blondyna... A to, że Max dotykał ją jak nikt inny? To dlatego, że nie dała szansy Brianowi sie tak podotykać ^^ hehe

    Wgl.. uważam, że dwie butelki wina to stanowczo ZA MAŁO! xdd Przyznaj się, że miały skitrane jeszcze jakiś spiryt. ;P

    Jak bym była pjana i przyszedł do mnie Brian, to bym go brała bez względu na to jak mnie skrzywdził... bo wiesz... TO W KOŃCU BRIAN XD A to wybrzydza ten nie ... no ten tego xd

    Nie no żartuje dobrze zrobiła.. ale muszą sie nieźle zrehabilitować, żeby im wybaczyła.. Jak to powiedział Roman w Szybkich i wściekłych 6 Brian będzie musiał miec "duzy brylant albo duże coś innego" ;D
    Czekam na next!!!! ;)

    Pozdrawiam! ;* ;* ;*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Max ja kocha wiec wiadomo, ze musial tak zareagowac xd Oczywiscie, ze mialy schowane wiecej tego gowna! Przecie to miliarderka ona ma caly bar tego wszystkiego xdd Myslisz, ze ja bym go nie brala? hahaha rzucilabym sie na niego xd Powiedzilaby, ze w jego przypadku baaardzo duzy brylant i jezcze wieksze cos hahah

      Usuń
  3. Meega rozdział *-*
    biedny Max, zakochał się a tu nic :/ no i fragment z ekipą całą :')cieszę cieszę się ze wrócili, ale nie dziwię się Chachi ze ich wywaliła... Co do Briana to się nie dziwię, ale Dominic, Rom I Tej? :// ogólnie to czekam niecierpliwie na next :3 mam nadzieję ze będzie zgoda z ekipą, no i ze Chachi bedzie z Maxem :D (ciekawe co na to Dom i reszta... :P )
    Pozdrawiam i życzę weny,
    Wika ;*

    OdpowiedzUsuń
  4. Bardzo dziekuje ze komentarz, on wiele dla mnie znaczy:* cieszę sie, ze ci sie podoba, zobaczymy jak to dalej bedzie z nimi wsystkimi, a o Maxa nie ma sie vo martwić da sobie chłopak rade xd

    OdpowiedzUsuń
  5. Mega rozdział czekam na następny :* pozdrawiam i życze weny

    OdpowiedzUsuń