poniedziałek, 24 sierpnia 2015

Rozdział 4 cz.II


Rozdział dedykuje naszej kochanej Agacie! Kończy ona dziś 20 lat. Wszystkiego najlepszego, zdrówka, szczęścia, spełnienia marzeń, dalszego rozwoju w karierze blogowej oraz jeszcze raz wszystkiego co najlepsze! 





Prawdopodobnie będę wariatką do końca życia. Pewnie będę podejmować pojebane decyzje i robić nienormalne rzeczy, nie zdając sobie nawet sprawy, że są nienormalne.


 -Rainbow Rowell ‘Fangirl’ 






Obudziłam się nieźle skacowana. Kiedy usiadłam na łóżku złapałam się za obolałą głowę lekko ją masując. 

- Cholera, nigdy więcej.- Podniosłam się bardzo ostrożnie podpierając szafki nocnej. W bardzo podobny sposób schodziłam także po schodach. W salonie na szczęście nie było aż tak wielkiego bałaganu. Emily leżała pół na wersalce, a pół na podłodze. Podeszłam do niej i potrząsnęłam ją za ramię. Dziewczyna otworzyła szeroko oczy, pisnęła bardzo głośno po czym z hukiem wylądowała na ziemi. Ja odruchowo krzywiąc się zatkałam sobie prawe ucho, do którego wpadła największa ilość bolącego dźwięku.- Em. Nie tak głośno, głowa mi pęka.- Skwitowałam szybko po czym rozsiadłam się w fotelu wypuszczając powietrze z płuc. Blondynka spojrzała na mnie groźnie zbierając się z podłogi.
- Myślisz, że mi nie?- Odpowiedziała cicho poprawiając się na sofie. Wtedy coś mi się przypomniało. Wydawało mi się to nie dorzeczne i dziwne, ale chciałam poruszyć ten temat.
- W ogóle to miałam przedziwny sen. Śniło mi się, że oni tu byli, że wrócili.- Em na moje słowa nagle zamarła. Spojrzała na mnie z lekkim przerażeniem, a jej źrenice powiększyły się kilkakrotnie. Kilka razy otwierała buzie by coś powiedzieć, ale za każdym razem wycofywała się z tego. Jej zachowanie zaniepokoiło mnie, zmarszczyłam brwi oczekując jakiegoś gestu z jej strony.
- Chach.. to nie był sen. Brian, Dominic.. Oni wszyscy wrócili do ciebie. W końcu ktoś wyciągnie cię z tego syfu.- Kiedy wypowiedziała te wszystkie słowa zaczęłam je kalkulować w głowie. Nagle poczułam jak robi mi się słabo. Świat całkowicie zawirował mi przed oczami, a ja zsunęłam się jeszcze bardziej na oparcie fotela.
- Aria! Kurwa, Aria obudź się!- Poczułam jak ktoś mnie szarpię i krzyczy nade mną.  Podniosłam ostrożnie powieki uważając na światło. Usiadłam jak należy i przetarłam oczy.- Weź mnie tak więcej nie strasz!- Em oddychając szybko usiadła obok mnie na podłodze opierając się o nią plecami. Dopiero po chwili zajarzyłam  co naprawdę się stało. 
- Em? Co teraz będzie?  Nie jestem gotowa by znów wpuścić ich do swojego życia.  Mam wrażenie, że nawet tego nie chcę. - Odezwałam się po chwili wpatrując w przyjaciółkę. 
- Aria, ja naprawdę nie wiem. Brian pewnie nadal cię kocha i będzie próbował cie odzyskać. Jednak to ty zdecydujesz co zrobisz, bo to ma być twoja decyzja. Ja będę cię nadal wspierać w tym wszystkim, ale nie powiem ci co masz zrobić. - Dziewczyna mówiła bardzo po woli i spokojnie jakby chciała  być pewna, że rozumiem co do mnie mówi. 
- Gorzej być już chyba nie może!- Westchnęłam głośno spuszczając głowę. Akurat teraz wszystko musi się komplikować jeszcze bardziej.  Mam i tak dużo problemów, a oni są kolejnym.
Bez tytułu #94
- Owszem może,  właśnie sobie przypomniałam, że to dziś są zawody. Dokładnie za godzinę musimy być na miejscu.- Em wzruszyła ramionami patrząc się na mnie obojętnie. Ja tylko pokiwałam głową i skierowałam wzrok na śnieżnobiały sufit. Jednak po chwili obie spojrzałyśmy po sobie przestraszone i zerwałyśmy się na równe nogi. Zapomniałyśmy nawet o tym cholernym kacu i pognałyśmy do mojego pokoju. Złapałam pierwsze lepsze ciuchy i zajęłam łazienkę. Nawet się nie malowałam, złapałam torbę i wpakowałam do niej nasz strój na występ. 
Byłam już gotowa do wyjścia bo za 15 minut miałyśmy być na miejscu, a tamta nadal siedziała w tej łazience. 
- Emily!!!  Wychodź!! Spóźnimy się!! I tak się rozmażesz! Plastic wcale nie jest fantastic!


- Sory za spóźnienie, ale ta Blondynka nie chciała wyjść z łazienki! - Zwróciłam się do zespołu patrząc groźnie na Emily,  która udawała nadal obrażoną za to, że ja poganiałam.
- Spokojnie. Jeszcze nie weszliśmy.- Tom  odpowiedział mi z lekkim sarkazmem patrząc się głupkowato na Em. 
- Właśnie kiedy wchodzimy?- Położyłam  torbę w kącie i spojrzałam na nich z zaciekawieniem.
- Za dokładnie 3 minuty.- Uśmiech natychmiast zszedł mi z twarzy. Przysięgam kiedyś zabije ta pieprzniętą Blondi. Wręcz rzuciłam się w stronę ubrań  i błyskawicznie zaczęłam się przebierać tak samo jak Emily. Gotowa do wyjścia na scenę odetchnęłam z ulgą.  Kiedy została nam minuta postanowiliśmy, że jeszcze grupowo się uściskamy, a potem już totalnie skupimy.. Kiedy nas zapowiedzieli stanęliśmy na oświetlonym parkiecie i tylko czekaliśmy na pierwsze dźwięki muzyki. Potem już dawaliśmy z siebie wszystko. Ludzie patrzyli się na nas z zachwytem jednak nie zwracałam na nich najmniejszej uwagi, najważniejsze to przejść do finału.    Sądzę, że występ udał nam się i mamy szansę wygrać.  Niestety w jednym momencie Tom i Rick pomylili się co dało się zauważyć.  Podejrzewam, że obetną nam za to punkty. No ale zobaczymy jak to wszystko wyjdzie. Po wszystkich grupach, przyszedł czas na solówki.  Każdy kapitan swojej drużyny musiał wsiąść w tym udział.  Stałam rozgrzewając stawy skokowe i nadgarstki.
-Dasz radę,  tylko się nie denerwuj.- Tom próbował mnie w jakiś sposób zdopingować, jednak mi tylko chciało się z tego śmiać.
- Cicho bądź, próbuje się wyciszyć ale mi nie ułatwiasz.- Uciszyłam go, a on tylko pokiwał głową i stanął trochę dalej. Po kilku sekundach z powrotem stałam na ciemnych deskach parkietu. Pozwolili mi dobrać parę osób na robienie mi tła więc dziewczyny, które były od nas z Akademii zgodziły się. Znały ten układ więc nie było najmniejszego problemu. Patrzyłam się przed siebie i stwierdziłam, że to jest ten moment, który kocham najbardziej. Dwa reflektory zwrócone tylko na ciebie. Publiczność piszcząca na twój widok oraz ty i twoja chwila chwały. Byłam pewna, że wszystko pójdzie dobrze i miałam rację.  Nigdy bym tak nie powiedziała ale teraz to zrobię. Totalnie wymiatałam i po prostu byłam z siebie dumna bo wykonałam kawał świetnej roboty. Jednak wszystko kiedyś się kończy. Kiedy wykonałam jeden z elementów w śród tłumu dostrzegłam Hana, Gisele oraz Lettty. Nasze spojrzenia się spotkały, a mnie zamurowało. Pomyliłam kroki i zaczęłam improwizować. Zabije ich za to! Jakim prawem oni tu przychodzą!!  Skomplikowali mi życie niecałe 3 lata temu i teraz znów to robią. Po raz kolejny poczułam, że  ich nienawidzę. 
Staliśmy na scenie i czekaliśmy na wyniki. Niestety w grupowym odpadliśmy ale ja nadal walczę o finał. Stałam zdenerwowana i czekałam na werdykt. Trwało to niewyobrażalnie długo powodując u mnie jeszcze większy stres. Kiedy usłyszałam swoje nazwisko, na początku nie wiedziałam co się dzieje. Dopiero po chwili doszło do mnie to, że będę w finale. Cieszyłam się jak głupia,  całą grupą skakaliśmy przytuleni do siebie, a potem oni mnie podnieśli.  Kiedy byłam wysoko szukałam wśród publiczności tamtej trójki ale już ich nie było. Uśmiechnęłam się triumfalnie, a kiedy poszliśmy za kulisy wszyscy mi gratulowali.




 Przebrałam się szybko i wyszłam z budynku aby odetchnąć. Emocje jeszcze nie opadły i buzowały we mnie tak, że myślałam iż zaraz nimi eksploduje. Cieszyłam się jak dziecko! Szliśmy cała ekipą śmiejąc się i wygłupiając się. 
- Ej! Chodźmy gdzieś uczcić dzisiejszy dzień! - Tom krzyknął patrząc na nas po kolei z wielką ekscytacją.
- Jasne! Świetny pomysł!- Em odpowiedziała mu z równie wielkim zachwytem.  Ja też już miałam powiedzieć,  że się zgadzam, ale zmieniłam zdanie gdy zobaczyłam, że pewne osoby na mnie czekają.
- Wiecie co idźcie sami. Ja muszę coś załatwić.- Odpowiedziałam i ruszyłam w kierunku moich byłych przyjaciół nie czekając na odpowiedź tamtych. Zrobiłam to tylko dlatego, że miałam do nich jedno pytanie. Kiedy do nich podeszłam nie wiedziałam jak mam się zachować i co powiedzieć. Na szczęście oni zaczęli pierwsi.
- Gratulacje. Byłaś świetna.- Han posłał mi pełen bólu uśmiech. On naprawdę cierpiał, dziewczyny z resztą także. To było widać mimo, że wszyscy próbowali to zamaskować. 
- Dziękuję.- Odpowiedziałam szybko odwracając głowę w bok. Czułam, że zaraz się popłacze na środku chodnika jak głupia.  
-  Nie sądziłam, że masz taki talent do tego. Widać samochody nie są twoją jedyną mocną stroną.- Letty podeszła trochę bliżej, a ja spojrzałam jej w oczy. Naprawdę jeśli zaraz stąd nie pójdę to rzucę im się na szyje! Aria weź się w garść do cholery!
- Letty przestań. Wyścigi i inne tego typu rzeczy to zamknięty temat.- Odpowiedziałam spuszczając wzrok na buty.
- My też?- Gisele przestąpiła z nogi na nogi,  a ja przygryzłam dolną wargę. Harabo przysięgam,  zginiesz zaraz marnie. 
- Tak. Doskonale wiecie,  że nie powinnam z wami rozmawiać.  Jednak mam tylko jedno pytanie. Kiedy dokładnie wyjechaliście?- Spojrzałam się na nich z zaciekawieniem oczekując odpowiedzi. Han wypuścił głośno powietrze z płuc. Widać było,  że bije się z myślami. 
- W dniu twojego wybudzenia się ze śpiączki.  Aria, proszę chociaż mnie wysłuchaj. Wiesz,  że nie mieliśmy z Gisele nic do gadania!- Han w tej chwili wręcz błagał mnie bym nie odwróciła się i nie poszła jak najdalej stąd.  Po chwili przemyśleń przytaknęłam głową.- Codziennie każdy z nas siedział na szpitalnym korytarzu modląc się, abyś się obudziła. Każdy z nas oddał by wtedy wszystko co ma byś tylko żyła. Wiem, że nasza trójka nigdy nie dawała ci szczególnie do zrozumienia tego, że jesteś dla nas cholernie ważna, ale tak jest. Tam w szpitalu dotarło do nas jak bardzo. Roman z Tejem obwiniali siebie nawzajem za to co się stało i nadal to robią. Brian totalnie się załamał,  nie jadł, nie spał. Cały czas siedział przy twoim łóżku. Często płakał i powtarzał jak bardzo cię kocha. On nie przestał cię kochać i już chyba nigdy nie przestanie.  Dominic, rozwalił prawie wszystkie swoje samochody przeklinając je. A my, znienawidziliśmy siebie za to, że z całej naszej ekipy poświęciliśmy ci najmniej czasu. Prawda jest taka, że nigdy cię nie wspieraliśmy. Sądziliśmy, że oni ci wystarczą.. Popełniliśmy duży błąd w tym wszystkim. Mieliśmy wrócić po dwóch tygodniach, ale baliśmy się spojrzeć ci w oczy. Teraz jest już za późno i doskonale o tym wiemy. Jednak proszę cię tylko o to byś dała wytłumaczyć się Brianowi by chociaż jemu zrobiło się lżej. On naprawdę źle to znosi. - W połowie jego wypowiedzi łzy zaczęły spływać mi po policzkach. 
- Ja powiem wam tyle. Może i nie mieliśmy ze sobą najlepszego kontaktu, takiego jak ja z Tejem i Romanem, ale wasz trójka była dla mnie najlepszą rodziną na świecie.  Nigdy wam tego nie zapomnę,  a teraz przepraszam.. muszę iść. - Spojrzałam na nich ostatni raz po czym pobiegłam do swojego samochodu. Kiedy usiadłam w nim po raz kolejny wybuchnęłam ogromnym płaczem. No i co ja mam teraz zrobić??!! Nienawidzę swojego życia mimo, że to ja sama je sobie wybrałam!! Nie chcę tak, żyć!!  To jest bez sensu!! Czy to tak trudno zrozumieć, że nie chcę ich już w swoim życiu?!  Kurwa Aria weź się w garść!  Musisz walczyć dla Emily i Maxa, teraz masz ich i musisz ich wspierać tak samo jak oni ciebie. Wytarłam zapłakane oczy wierzchem dłoni i ruszyłam wprost do domu gdzie od razu wzięłam tabletki na senne aby łatwiej zasnąć. 

---------------------------------------------------------------
Hej Rodzinko!
I jak się podoba? Ja osobiście myślałam, że wyjdzie lepiej ;/
Nie mam jako tako informacji więc tutaj skończę swą wypowiedź xd
6 KOM.= NEXT
 (odpowiem na nie kiedy pojawią się wszystkie)

11 komentarzy:

  1. Aaaaa! Dziękuję kochana!!! To najlepszy prezent, zaraz po dużej Milce, jaki dostałam na urodziny! :D ledwo otworzyłam oczy i weszłam na Twojego bloga czytać rozdział xd

    Rozdział świetny!!!!!!!!!!! :D

    Blondynki mają mocne głowy hehe. Xd mieć kaca i jeszcze iść na zawody?! Toż to istne samobójstwo! ;P Ja tam na porządnym kacu nie mogę się podnieść podnieść łóżka, bo mi zaraz niedobrze jest xd hehe, dobrze że Aria nie rzygnęła w trakcie występu! Xd miałaby +10 punktów ;p

    Ja bym na jej miejscu prosto ze sceny skończyła do Gisele, Hana i Letty żeby ich wyciskać. xd szkoda, że Brian noe przyszedl jej pokibicować ;( eh.. tak mi to szkoda, że  po prostu nie mogę.. NO NIE MOGĘ!

    Wgl  nurtuje mnie jedno pytanie.. Chachi i Em wzięły jeden strój na występ? Xdd



    Hmm... Nie wiem co jeszcze napisać.. xd

    Czekam na następny rozdział! :* :* :* :* :*



    Pozdrawiam! :*

    :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. OMG pogubiłam się w tym komentarzu haha Nie, nie wzięły jednego stroju, każda miała swój ;) Ciesze się, że ci się podoba i dziękuję za komentarz:*

      Usuń
  2. WOW super rozdział i też dołączam się do życzeń. Pozdrawiam i życze weny ;*

    OdpowiedzUsuń
  3. Superrrr :D Czemu Aria ich tak traktuje??!! Ja bym ich związała i w piwnicy zamknęła XD Szczerze, to myślałam że Brian i Dom będą się bardziej starać... Fajnie że doszła tak daleko w tych zawodach, ale mam nadzieję, że na finał przyjdzie cała ekipa ;) Oczywiście dołączam się do życzeń :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Traktuje ich odpowiednio do sytuacji xd Czy będzie kibicować cała ekipa? Tego jeszcze nie wiem :P Dziena za komentarz :*

      Usuń
  4. Cudo *-* nareszcie Han i reszta ;D nie mogę doczekać się następnego rozdziału;
    pozdrawiam :*
    Wika

    OdpowiedzUsuń
  5. Huhu ! Rozdział cud miód i orzeszki ! :3 Han i reszta w końcu wyszli z cienia ! Nie możliwe , a jednak ! Czekam na wielki wpierdol á la O'Conner &Toretto !
    Życze weny i pozdrawiam :3
    wierna fanka
    Zielono oka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. haha ty tylko o tym wpierdolu! Uwierz mi będzie i to duży;)

      Usuń