sobota, 5 września 2015

Rozdział 5 cz.II

Bez tytułu #95Kiedy ogarnęłam się już tak bym mogła wyjść z domu zeszłam do kuchni. Te wczorajsze wydarzenia to za dużo jak na mnie jedną.  Wzięłam szklankę wody i popiłam nią tabletkę na uspokojenie. Cała aż się trzęsłam. Nie mogłam dać sobie rady z tym wszystkim.  To wszystko mnie przerasta. Wszystko dzieje się za szybko tak, że nim się spostrzegę, a kolejna część mojego cholernego życia legnie w gruzach.  Wszystko rozsypuje się kawałek po kawałku, a ja błądzę w głupim labiryncie bez wyjścia. Nie wiem dlaczego tak bardzo upieram się przy tym, że chcę aby oni teraz odeszli. Gdyby naprawdę mi na nich zależało bez względu na wszystko teraz zatrzymałabym ich przy sobie. Najwidoczniej nie byliśmy prawdziwą rodziną ani przyjaciółmi.  Z czasem pewnie wszystko się uspokoi, a ja będę żyć normalnie, ale do tego czasu męcz się człowieku!  Jedyna dobra rzecz jest w tym, że Logan nie dzwoni więc chociaż z tym mam spokój. Wzięłm torbę z przedpokoju i pojechałam na codzienne zajęcia z dzieciakami, a potem na Jogging. Pod czas biegania po parku po raz kolejny ktoś mnie sledził. Zatrzymałam się na rogu i dobrze przyjrzałam aucie, które stało zaparkowane w uliczce. Wtedy dostrzegłam, że w nin siedzi para tych Łosi. Debile nie umieją nawet śledzić jedej popieprzonej blondynki. Zobaczyłam, że dwoje mężczyzn myje obok mnie myje szyby w jednego ze sklepów. Poprosiłam ich o zapalniczkę i jeden z płynów. Patrzyli się na mnie jak na wariatkę ale w końcu przystali na moja prośbę. Wtedt podeszłam do chłopaków od boku i spsikałam im szybe.
- Umyć szybki?? A może całe autko co?!!- Krzyknęłam na nich po czym rzuciłam otwartą i zapalonązapalniczkę na szybę powodując, że płomienie zajęły ją całą . Roman i Tej wyskoczyli jak poparzeni i zaczęli gasić płomienie kurtkami. Kiedy im się udało spojrzęli na mnie przerażeni.- To ty Parker uciekałeś mi wtedy po ulicy.  Przekupiłeś dzieciaka aby powiedział, że się pomyliłam! Myślałam, że chociaż wy jesteście inni. Po raz kolejny się pomyliłam. Wiecie co? Gdybyście chcieli, z wami pogadałabym normalnie bez zgrzytów.  Ale jak widać wolicie bawić się w jakieś głupoty. Byliście dla mnie jak bracia, ale to nie moja wina, że spieprzyliście sprawę. Narazie.- Odwróciłam się napięcie po czym pobiegłam dalej. W oddali usłyszałam tylko swoje imię. Co za powalone dupki! Teraz to wszytsko zaczyba zamieniać się w jakiś popaprany  komediodramat! Roman i Tej to były dla mnie takie przyjaciółeczki. Nawet teraz mogłabym normalnie z nimi porozmawiać,  ale oni są ślepo zaopatrzeni w polecenia Dominica. Nie rozumiem tego, ale mam wrażenie, że on wywiera na nich wszytskich ogromną presję przez to wszystko. Z jednej strony chciałabym jakoś zareagować,  ale z drugiej nie mogę. Wiem, że jeśli zbliżę się do nich choć na krok oni mnie już nie puszczą. Brian.. to jest najgorsze. Z tego co wczoraj mówił Han on nie trzyma się dobrze. Jednak nie wiem jak jest naprawdę.  Chociaż Han nie okłamałby mnie. Każdy ale nie on! Jasna cholera!  Gubie się w tym wszystkim po raz kolejnym Codziennie coraz bardziej i na nowo. 
Nagle z rozmyśleń wyrwał mnie dźwięk telefonu. Na wyświetlaczu pojawił się numer Logana. Nie no pięknie! Jeszcze mi tego brakowało. Odebrałam i dowiedziałam się, że ma dla mnie jakąś niespodziankę i mam przyjechać jak najszybciej.  Przerwałam 
Bez tytułu #115bieganie i pojechałam do domu przebrać się, a potem znowu pod Club. Ciekawe co on tym razem sobie ubzdurał. Co, kupił nowe prezerwatywy o smaku czekolady czy co? Cholera wie co ten dupek wymyślił. Weszłam do środka i wszystko wyglądało tak jak zawsze. Max siedział na przeciwko niego kecz gdy zobaczył mnie lekko się spiął.
- Słuchaj Koteczku. Za tydzień bierzeny ślub! - Logan po tych słowach pocałował mnie,  a mi zrobiło się nie dobrze! Zaraz!!! Jaki kurwa ślub?!!  Spojrzałam na równie przerażnego jak ja  Maxa. 
- Co?! Jaki ślub?!  Nie za szybko?- Zerwałam się na równe nogi krzycząc. Jednak gdy zobaczyła jak Logan się napina ściszyłam ton głosu.
- Nie nie za szybko, chcę w ten sposób udowodnić wszystkim,  że już zawsze będziesz tylko moja.- Na jego słowa przymknęłam oczy próbując wyrównać przyśpieszony oddech. Jeśli jeszcze tu zemdleje to w ogóle będzie zajebiście.
- Dobrze. Mogę już iść?  Źle się czuje.- Skłamałam jednak miałam wrażenie, że on to łyknie. Spojrzał na mnie po czym pokiwał głową.
- Coś właśnie blada jesteś.  Idź odpocznij, żebyś przypadkiem nie rozchorowała się na nasz wielki dzień! - Posłał mi zadziorny uśmiech,  a ja czym prędzej opuściłam tamto miejsce. Kiedy szłam w stronę samochodu dorwał mnie O' Conner.
- Brian proszę daj mi spokój. - Odpowoedziałam szybko przytrzymując się samochodu by nie upaść. Czułam, że po chwili legne na jezdni. On widząc to podtrzymał mnie za rękę.
- Aria, co ci jest?!- Lustrował mnie przerażny moim stanem jednak zabrałam rękę i wzięłam jeszcze jeden głęboki wdech, który pomógł mi się uspokoić.
- Nic! Idź sobie. Proszę.
- Nie póki ze mną nie porozmawiasz! Słuchaj spieprzyłem tyle rzeczy w swoim życiu i mie chcę cię znowu stracić . Wiem, że to brzmi żałośnie i glupio ale kocham cię rozumiesz?  Jak nikogo innego na świecie.  Nie mogę bez ciebie żyć!  Każdy dzień bez ciebie to katastrofa. Wszystko leci mi z rąk,  nie mogę sie skupić bo wciąż myślę o tobie..- Nie dokończył swojej wypowiedzi ponieważu przerwałam  Miałam dość tego jego kłamstw.
- Skończ!  Ja mam nowe życie!  Za tydzień wychodzę za mąż,  rozumiesz?! Jesten kurwa szczęśliwa, nie psuj mi tego! - Krzyknęłam mu prostu w twarz,  ludzie na ulicy patrzyli się na nas jak na debili, ale miałam to w tej chwili naprawdę gdzieś.
- Spójrz na siebie, zobacz jak wyglądasz! Naprawdę tak chcesz żyć?!!  Chcesz być pomiata przez tego chłystka póki ci czegoś nie zrobi?!!! Nie brakuje ci akcji, rodziny? Ogarnij się dziewczyno! Kiedyś byś na to nie powzwoliła! Kiedyś walczyłabyś do końca i nie poddała się! 
- Nie ma już starej mnie! Odeszła dwa lata temu razen z wami! Zabraliście mi wszystko!  I wiesz co?! Szczerze nienawidzę swojego życia.  Wolałabym wtedy zginąć niż teraz tak żyć! A jeśli naprawdę mnie kochasz to udowodnij mi to jakoś!! Ty nigdy nie zrozumiesz przez co przechodze. Idź już, proszę cię! - Krzyczałam jak opętana,  a on nie wiedział co ma zrobić.  Stał jak wryty i uważnie mnie słuchał.
- Co tu się dzieję!- Nagle z Clubu od którego staliśmy jakieś 20 metró2 wybiegł Logan, a za nim Max. Super!  Teraz to jest przejebane. Ross stanął przede mną i zmierzył Briana wzrokiem.- Aria. Czego on chce?- Odwrócił  się i spojrzał na mnie pytająco.
- Już nic. Wisiałam mu hajs. Oddałam i już jest załatwione. Wracaj do środka,  dziewczyny nie mogą być same.- Rzuciłam szybko modląc się aby ten mnie posłuchał. O'Conner błagam nie odzywaj się teraz tylko.
- Odczep się od niej, nie chcę cię tu więcej widzieć. - Logan zwrócił się groźnie w stronę blondyna, na co ten spojrzał na mnie. Wiedziałam o co mu chodzi. Pokiwałam przecząco głową dając mu tym samym znak, że ma być cicho. Brian przytaknął głową,  a wtedy tamci odeszli w stronę Clubu.
- A ty masz wracać do domu! Wieczorem widzimy się tutaj.- Ten cholerny dupek wrócił się na chwilę, krzyknął na mnie groźnie, aż cała podskoczyłam,  a następnie rozpłynął się za szklanymi drzwiami.
- Aria, kim on jest?! Co tu się do cholery dzieje?!!!- Brian złapał mnie ostrożnie za rękę tak by nie sprawić mi bólu. Spuściłam głowę i odwróciłam wzrok. Łzy po woli zaczęły spływać mi po policzkach.
- Mój narzeczony.- Wypaliłam szybko,  ledwo przeszło mi to przez gardło. Nie mogę uwierzyć, że niedługo do końca życia będę uwiązana przy tym Sukinsynu. Wyrwałam rękę z uścisku i wsiadłam do samochodu. W drodzę do domu dzwonił Max i Em, jednak nie miałam teraz najmniejszej ochoty z nimi rozmawiać.  Wyciszyłam telefon i schowałam go głęboko w torebce. Chciałabym aby teraz pojawiła się taka osoba, która będzie podejmować decyzję za mnie. Ja teraz całkowicie nie wiem co mam robić. Jeszcze dziś wieczorem znowu muszę iść do Logana. Gorzej być już chyba naprawdę nie może. Jest już prawie 18 więc zaraz musze zacząć się ogarniać.  Po wejściu do domu od 
razu poszłam wsiąść ciepłą kąpiel, która zajęła mi prawie godzinę.  Potem zrobiłam mocny makijaż i ubrałam się. Mając jeszcze trochę czasu zaczęłam sprawdzać telefon. Prawie 20 Bez tytułu #114nieodebranych połączeń od Em i prawie tyle samo od Logana. Do tego prawie 30 smsów od nich. Ludzie żyje, nic mi nie jest. O'Conner mnie nie porwał przecież. Właśnie Brian.. Gdy go tam zobaczyłam moje serce znowu zabiło szybciej, a w brzuchu poczułan dziwne uczucie.  Cholera może tak wrócić do nich? Im naprawdę zależy bo widać to gołym okiem. Ja w końcu zaczęłabym żyć inaczej. Ciekawi mnie tylko to czemu Dominic nie przyszedł do mnie. Wysłał wszystkich na przeszpiegi ale sam nie raczył mi niczego wyjaśnić. Braciszek się znalazł. Może to nie jest prawda,  że jesteśmy rodzeństwem.  Może chodziło o coś innego, a on mnie po prostu oszukał i wykorzystał. Dobra Chach przestań tyle myśleć bo zaczynasz już wymyślać.  Zbieraj tyłek i zapieprzaj do twego ukochanego narzeczonego. Taaa prędzej zginę niż za niego wyjdę. Jemu chodzi tylko o moje pieniądze i nic więcej! Wstałam z kanpy i wyszłam przed dom gdzie zamówiona wcześniej taksówka już na mnie czekała. 
Czułam jak bardzo się nawaliłam. Logan z resztą tak samo. Do tego Brian tu jest i ciągle nas obsewruje. Niech się patrzy i poczuje się trochę zazdrosny jeśli naprawdę mnie kocha. Wyciągnęłam Logana na środek i zaczęłam z nim tańczyć. Robiliśny to bardzo uwodzicielsko i seksownie. Odwróciłam się tyłem do niego i zaczęła kręcić biodrami ocierając się tym samym o jego męskość. Nie trzeba było długo czekać by poczuć zgrunienie w jego spodniach. Coś czuję,  że zaraz wyląduje z nim w kiblu lub jednym z pokoi dla jego dziwek. W tej chwili jednak nie interesowało mnie to zbytnio.  Po skończonej piosence poszłam do baru po jeszcze jednego niebieskiego drinka. Wtedy Max mnie dorwał.
- Co ty wyprawiasz?! Jesteś pijana. Chodź odwiozę cię  do domu.- Blondyn chciał mnie nawet wziąć na ręce jednak odsunęłam się od niego dając do zrozumienia, że tego nie chcę.
- Weź mnie zostaw! Dam sobie radę! - Krzyknęłam na niego  na co pokiwał głową z dezaprobaty.
- Zajmij się swoim kumplem.  Jemu pomoc na pewno się przyda. Ja się nią zajme.- Obok mnie pojawił się Brian podtrzymując mnie ręką w talii.
- Brawo O'Conner. Lepiej późno niż wcale.-Max rzucił do niego szybko po czym wrócił do masakrycznie pijanego Logana.
- Wracamy do domu. - Brian delikatnie pociągnął mnie w kierunku drzwi jednak wyrwałam się i gdyby nie to, że złapałam się stolika upadła bym. Wtedy coś wpadło mi do głowy.  Weszłam na stół i zaczęłam tańczyć.  Gdybym stała tam jeszcze chwile myślę, że zaczęłabym się rozbierać. Wtedy wkurzony O'Conner wział mnie z tego stolika na ręce .  Próbowałam się szarpać i wyrywać,  ale on jest silniejszy. Po kilku sekundach poddałam się. Po wyjściu z Clubu posadził mnie w samochodzie i san wsiadł.
- Brian, zostawiłam torebkę.
- Ok, już po nią idę. - Zanim wrócił ja zdążyłam zasnąć. Nie wiedziałam kiedy znaleźliśmy się w domu ale poczułam jego silne ramiona, które mnie niosą,  a potem jak zostałam położona na łóżku . Usiadł na chwilę obok, a ja otworzyłam oczy. Usiadłam i poalpatrzyłam się na niego. Po chwili złączyłam nasze usta w namiętnym pocałunku. Na początku zdziwił się lecz po chwili zaczął je odwzajemniać. Jednym ruchem posadził mnie sobie na kolanach, a rękoma zaczął błądzić po moim ciele. Kiedy już mieliśmy położyć się na materacu odkleił się ode mnie i spojrzał przepraszająco
- Jesteś pijana. Idź spać. - Rzucił krótko, ja zrobiłam to co mi kazał. Położyłam się pod pościelą i lekko rozczarowana zasnęłam.

6 komentarzy:

  1. HA! W końcu będzie ślub! :D Może nie ten o który mi chodziło, ale dobra. xd
    Roman i Tej - moje dwa kochane nieogary <3 nawet śledzić porządnie nie potrafią :D
    Trzeba byc bez serca żeby dac kosza Brianowi!!! xd Ale potem on dał kosza jej, więcjest remis (ps. tez bym poszła niepocieszona spać, jakby mi Brian odmówił, Ewelinie pewnie by nie odmówił, bo smaży dla niego schabowe xd)
    Niebieski drink? To napewno Kamikaze! xd
    Wgl. już myślałam, że Aria ucieknie Brianowi z samochodu, jak polazł po torebkę, aleee nieee... byłaby kompletną idiotką gdyby zwiała z samochodu takiemu ciachowi xd
    Eminem - Shake that? LUBIE TO! XD (a najberdziej ten fragment o dentyście, połkaniu itp. xdd)

    Pozdrawiam! ;*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Heuheu wiesz, w takim stanie Aria nie uciekłaby zbyt dalekoxd Ewelina to jeszcze kanapki z tuńczykiem by mu zrobila hahha Ja tez to lubie, mimo iż teledysk jest zwalony :P
      Dziękuję i również pozdrawiam!

      Usuń
  2. Super czekam na następny rozdział 😘 💜

    OdpowiedzUsuń
  3. Rozdział cud miód malina ! W końcu się coś dzieje ! Mój Brian i moje schabowe ! Niebiski dink ? Pewnire od papy smerfa ! Umyć szybki ? Aris miała dobrego nauczyciela xD
    Czeka i pozdrawia
    Zielono oka
    P.S. MOJE SCHABOWE I MÓJ BRIAN !!

    OdpowiedzUsuń
  4. Na wstępie chciałam przeprosić że tak późno komentuje :/ Niepowiem zaciekawiłaś mnie tym rozdziałem i to bardzo :) Mam nadzieję że ktoś (najlepiej Brian) da temu idiocie lekcje pt. ,, Jak traktować kobiety, żeby nie dostać od nich w twarz" i że Aria nie weźmie z tym czymś ślubu :d Kurcze Dom może się bardziej postarać :)
    No nic, czekam na następny :) Weny życzę :D

    OdpowiedzUsuń